Rozwijanie charakteru - zmiany nauk

Tutaj jest miejsce na dyskusje na temat zmian oficjalnych nauk "Towarzystwa Strażnica"
Natan
Posty: 701
Rejestracja: ndz wrz 20, 2015 6:04 am

Rozwijanie charakteru - zmiany nauk

Postautor: Natan » pn cze 12, 2017 2:29 pm

Rozwijanie charakteru

Początkowo Towarzystwo Strażnica propagowało „rozwijanie charakteru” swych członków. Później (od roku 1926) zaczęło je zwalczać.
Wpierw łączono „rozwijanie charakteru” z Biblią i Jezusem, a później z Babilonem i szatanem.

Propagowanie „rozwijania charakteru”


Do roku 1926 Towarzystwo Strażnica kładło wielki nacisk na „rozwijanie charakteru” wśród swych członków:

„Rozwój charakteru na podobieństwo Pana Jezusa Chrystusa jest pierwszym obowiązkiem każdego poświęconego dziecka Bożego” (Pastor Russell’s Sermons 1917 s. 635; tekst polski cytowany według Kazania Pastora Russella 2012 s. 635 [wyd. „Straż”, Białogard]).

„Przez jakieś 40 lat Badacze Pisma Świętego podkreślali znaczenie pracy nad pielęgnowaniem właściwej osobowości chrześcijańskiej, której doskonalenie nazywali »budowaniem charakteru«. Sprawę tę akcentowano tak silnie ze względu na zaniedbanie jej w nominalnym chrześcijaństwie. Owszem, chrześcijanie mieli również dawać świadectwo prawdzie, opowiadając drugim o zamierzeniach Bożych, ale to zadanie uchodziło mniej lub bardziej za drugorzędne. Później, gdy lud Boży uświadomił sobie wagę imienia Jehowy oraz fakt, że ma świadczyć na rzecz tego imienia i Królestwa, zaczęto kłaść na to szczególny nacisk, skutkiem czego mniej uwagi poświęcano kształtowaniu osobowości wzorowanej na Chrystusie” (Strażnica Rok CIII [1982] Nr 18 s. 21-22).

„W owych wczesnych latach znaczną uwagą obdarzano temat rozwinięcia »owoców i łask ducha«, jak to wtedy ogólnie zwano. Biorąc Galatów 5:22, 23 za podstawę, był to ulubiony temat licznych przemówień i omawiano go często w formie sympozjum /to jest przemówienia, w którym po kolei uczestniczy kilku mówców/. Lecz niezmiennie starano się przy tym wskazać, jak każda jednostka musiałaby według wytycznych »kształcenia charakteru« rozwijać w sobie te różne przymioty, które apostoł wylicza z osobna. W rzeczywistości niektórzy, będący wówczas w prawdzie, kładli tyle nacisku na wybitne znaczenie rozwinięcia tych rzeczy i zapędzili się w tym tak daleko, że zbyt wielką wagę zwracali na siebie samych. Na każde drobne doświadczenie czy na każdą mało ważną okoliczność tak się zapatrywano, jakoby odgrywała pewną rolę w wypróbowaniach i rozwinięciu charakteru. W licznych wypadkach prowadziło to u odnośnych osób do egocentryzmu i egoizmu, oczywiście w stopniu powściągliwym. Używając innych słów, można by powiedzieć, że oni stali się owocami przejrzałymi i spadli z drzewa” (Strażnica Nr 2, 1956 s. 2 [ang. 01.11 1954 s. 658]).

„Poświęciliśmy się Panu; – aby kontrolował nami Jego duch miłości; jednak zdaliśmy sobie sprawę, że wskutek naszego upadku brak nam tych pierwiastków charakteru, jakie Ojciec może przyjąć. Ubiegamy się jednak i dążymy do osiągnięcia tego podobieństwa z charakterem Syna – czyli do warunku społeczności z Nim” (Nowe Stworzenie 1919 [ang. 1904] s. 224);

„To zbawienie, nazywane też wysokim powołaniem, musi być sprawowane przez wyrabianie charakteru” (ang. Strażnica 01.09 1915 s. 5759 [reprint]);

„Lecz dlaczego Bóg dozwolił na takie srogie prześladowanie? Odpowiedź na to: Bóg doświadcza wierność ku sobie, która jest niezbędną dla naśladowców Jezusa, jak to było potrzebne i dla Jezusa, dla tej samej przyczyny, t.j. dla rozwinięcia i ukształcenia charakteru” (Stworzenie czyli historja biblijna w obrazach 1914 s. 76).

„Dzieło Kościoła jest w rzeczywistości dokonane. Zapłata oddawana jest na podstawie pracy już dokonanej, na podstawie uczynków rozwoju charakteru i na podstawie naturalnego rozrostu tego rozwoju” (Dokonana Tajemnica 1925 s. 401).

„Sprawiedliwość, mądrość, miłość i moc, są przymiotami stworzenia. Są to zdolności umysłowe. W tych przymiotach człowiek jest podobny Bogu. Każdy człowiek jest charakterem. (…) Kiedy człowiek jest złym albo dobrym, powiada się o nim, że jest złego albo dobrego charakteru, ponieważ jest złym albo dobrym człowiekiem. Doskonały charakter jest istotą posiadającą wszystkie owe cztery przymioty równe sobie w mierze. Bóg jest doskonałym charakterem” (Wyzwolenie 1929 [ang. 1926] s. 105).

Zwalczanie „rozwijania charakteru”


Od roku 1926 Towarzystwo Strażnica zaczęło zwalczać „rozwijanie charakteru”, co odbiło się na moralności jego głosicieli:

„Później, gdy lud Boży uświadomił sobie wagę imienia Jehowy oraz fakt, że ma świadczyć na rzecz tego imienia i Królestwa, zaczęto kłaść na to szczególny nacisk, skutkiem czego mniej uwagi poświęcano kształtowaniu osobowości wzorowanej na Chrystusie” (Strażnica Rok CIII [1982] Nr 18 s. 21-22).

„Przez długi czas było utrzymywanem, że owoce Królestwa, nadmienione w tym tekście, są równoważne z rozwijaniem »osobistego charakteru« przez tych, którzy będą stanowić Królestwo, że takie jednostki rozpoczynają »rozwijać charakter« (...) Pismo Św. nie popiera takiego wniosku, a przeto jest niewłaściwym” (Strażnica 01.09 1930 s. 261-262 [ang. 01.07 1930 s. 197]).

Gdy odrzucono „rozwijanie charakteru” Towarzystwo Strażnica stwierdziło, że była to nauka pochodząca od szatana i wywodząca się z Babilonu:

„Szatan zaś zwiódł wielu, którzy myśleli, że są Chrześcijanami, przez skłonienie ich do wierzenia, że Bóg stara się ich dostać do nieba, i że w celu aby się Bogu powiodło w dokonaniu tego, oni muszą sobie rozwijać coś, co nazywają »charakterem«. Rzeczywiście, że to było zwodnicze złudzenie, którego celem było odciągnąć umysł od Boga i spolegania na Nim. To skłoniło wielu do wierzenia, że oni muszą »wyrobić sobie charakter« przez okazywanie pobożności i świątobliwej miny, przez łagodne przemawianie, i przez dokonywanie pewnych formułek każdodziennego życia w przybranej pobożności. Taki przychodził do wierzenia, że musi dokonywać pewnej świątobliwej ceremonji w niedzielę, lecz oprócz niedzieli w każdym dniu może się wdawać w jakiekolwiek bądź świeckie praktyki lub wymysły. Przywdziewanie fraku kaznodziejskiego, przybieranie poważnej i pobożnej miny, przybieranie pewnych nacisków, siedzenia na estradzie ze złożonymi rękami i przybranie usposobienia cichej modlitwy, a to w celu, by być widzianym tylko od ludzi, nie jest nigdzie zalecane przez słowo Boże” (Stworzenie 1928 [ang. 1927] s. 370-371).

„On następnie dodał, że Bóg raduje się z tych, którzy obfity owoc przynoszą. Owoc, którego On szukał, nie jest zbawienie dusz i zabranie do nieba, ani »wyrobienie charakteru«. Ten owoc był i jest lud do wykonania pracy Jego na ziemi w czasie zamierzonym i, by ją wykonywał z radością” (Pojednanie 1928 s. 282).

„Lud Boży wyszedł z Babilonu w brudnych szatach, czyli miał »plugawe szaty«, bo były splamione naukami i zwyczajami babilońskiego systemu (Zacharjasza 3:3). Bronił i nauczał wielu samolubnych nauk, zniesławiających Pana, między innemi nauki o »rozwoju charakteru«, według której człowiek sam może się uczynić godnym pomóc Jehowie rządzić światem” (Bogactwo 1936 s. 283).

„Nie jest przy tym potrzebne usiłowanie »rozwijania charakteru«, ale dokładna znajomość podstawowych zasad i sprawiedliwych wymagań Bożych…” („Upewniajcie się o wszystkich rzeczach” ok. 1957 [ang. 1953] cz. 3, s. 301).

„»ROZWIJANIE CHARAKTERU« BŁĘDNE (…). Przy tak zwanym »rozwijaniu charakteru« polega ktoś na własnej sprawiedliwości i sądzi, że rozwija się na »miłą« osobowość, która go ma uczynić godnym życia. Nie, chrześcijanie wyglądają sprawiedliwości Bożej i polegają na jego duchu, podczas gdy starają się naśladować wzorowy przykład Chrystusa, zachowując nienaganność” (Strażnica Nr 16, 1955 s. 9 [ang. 01.05 1954 s. 281]).

Później, od roku 1946, a szczególnie od roku 1952, znów zaczęto prostować „charaktery” Świadków Jehowy, wprowadzając karę wykluczenia za niemoralne prowadzenie się. Okazało się bowiem, że głoszenie o Królestwie to nie wszystko, jeśli ktoś nieodpowiednio zachowuje się w życiu
osobistym, nie wyrabiając sobie charakteru. Oto wspomnienia o tych faktach:

„Zwłaszcza od roku 1946 lud Pański zaczął przykładać większą niż dawniej wagę do osobistej czystości moralnej swoich członków (2 Kor. 7:1). W roku 1952 wprowadzono opartą na Biblii metodę formalnego wykluczania grzeszników ze społeczności zborowej. Kto popełnił ciężkie wykroczenie, takie jak cudzołóstwo i nierząd, a przy tym nie okazywał skruchy, tego usuwano ze zboru (1 Kor. 5:11-13). Organizacja Boża nie tolerowała odtąd nikogo, komu nie zależało na pozostawaniu niesplamionym, czystym i bez skazy w oczach Jehowy” (Strażnica Rok XCVII [1976] Nr 21 s. 11).

Porównajmy jeszcze dwa teksty Towarzystwa Strażnica. W obu powołuje się ono na Jezusa, zarówno w celu potwierdzenia swej nauki o „rozwijaniu charakteru”, jak i dla zanegowania jej.

Jezus popierał „wyrabianie charakteru”

„Ich Król, Mistrz i Nauczyciel pouczył ich, że te małe sprawy codziennego życia mają ścisły związek z wyrabianiem charakteru i że muszą oni wyrobić w sobie posłuszeństwo, pokorę, cierpliwość, miłość i inne cnoty, gdyż inaczej nie nadawaliby się do przyszłej chwalebnej służby, do której zostali powołani” (ang. Strażnica 01.08 1898 s. 2343 [reprint]);

Jezus nie popierał „wyrabiania charakteru”

„Niema nigdzie zapisku w Biblji, któryby świadczył, że Jezus kiedykolwiek narzekał na swój stan ziemski (…) On nigdy także nie wspomniał o wyrabianiu sobie charakteru…” (Pojednanie 1928 s. 267).

Widzimy z powyższego, że Towarzystwo Strażnica potrafi diametralnie zmieniać poglądy. Wpierw uczyło, że jego nauka pochodziła z Biblii i od Chrystusa, a później, iż z Babilonu i od szatana. Najpierw uczyło, iż Jezus pouczał o „rozwijaniu charakteru”, a później, że On nie wspominał o tym.

Zmienne nauki Świadków Jehowy, wersja internetowa z 1 stycznia 2017, strony 215-218.

Awatar użytkownika
morwa
Posty: 1244
Rejestracja: wt paź 27, 2015 10:20 am

Re: Rozwijanie charakteru - zmiany nauk

Postautor: morwa » pn cze 12, 2017 3:27 pm



Dziękuję Natanie za udostępnienie tych informacji...

Na rozwój charakteru nadal kładą nacisk Badacze Pisma Św,pozostali oni bowiem przy tych pierwotnych myślach .
Chociaż w praktyce różnie to wygląda,jednak dostrzegłam po odejściu z organizacji w tej właśnie społeczności większą bezinteresowną miłość do bliznich.
A już bardzo mnie urzekło,gdy jeden z tamtejszych braci w rozmowie na temat rozwoju charakteru, szczerze i z bolącym sercem mówił w jak wielu kwestiach nie dopisuje,ile ma jeszcze do poprawienia a przy tym podkreślił,że w innych denominacjach bywają ludzie poświęceni,którzy pod względem rozwoju charakteru prześcigają go o niebo.Ta szczerość serca wywarła na mnie ogromne wrażenie.
Tak samo byłam poruszona gdy na tzw. konwencji na zebraniu świadectw wyszła na środek młoda siostra...gdzieś dwadzieścia parę lat... i drżącym głosem mówiła o swoich upadkach,o tym,że świat ją pociąga,z płaczem błagała o modlitwę za nią,bo czuje się słaba,że nie da rady...
Takie postawy są nie do pomyślenia u Świadków Jehowy... Dlaczego?
Bo przestano kłaść nacisk na potrzebę rozwoju charakteru.
1Kor 4:5 bw "Przeto nie sądźcie przed czasem

Natan
Posty: 701
Rejestracja: ndz wrz 20, 2015 6:04 am

Re: Rozwijanie charakteru - zmiany nauk

Postautor: Natan » pn cze 12, 2017 3:33 pm

morwa pisze:

Dziękuję Natanie za udostępnienie tych informacji...

Na rozwój charakteru nadal kładą nacisk Badacze Pisma Św,pozostali oni bowiem przy tych pierwotnych myślach .
Chociaż w praktyce różnie to wygląda,jednak dostrzegłam po odejściu z organizacji w tej właśnie społeczności większą bezinteresowną miłość do bliznich.
A już bardzo mnie urzekło,gdy jeden z tamtejszych braci w rozmowie na temat rozwoju charakteru, szczerze i z bolącym sercem mówił w jak wielu kwestiach nie dopisuje,ile ma jeszcze do poprawienia a przy tym podkreślił,że w innych denominacjach bywają ludzie poświęceni,którzy pod względem rozwoju charakteru prześcigają go o niebo.Ta szczerość serca wywarła na mnie ogromne wrażenie.
Tak samo byłam poruszona gdy na tzw. konwencji na zebraniu świadectw wyszła na środek młoda siostra...gdzieś dwadzieścia parę lat... i drżącym głosem mówiła o swoich upadkach,o tym,że świat ją pociąga,z płaczem błagała o modlitwę za nią,bo czuje się słaba,że nie da rady...
Takie postawy są nie do pomyślenia u Świadków Jehowy... Dlaczego?
Bo przestano kłaść nacisk na potrzebę rozwoju charakteru.


Morwo, dziękuję za te ciekawe przykłady z życia. Ukazują one ludzi z krwi i kości, którzy pomimo swoich braków i wad, szczerze zabiegają o wzrost w uświęceniu, w podobieństwie do Chrystusa.

christianinroman
Posty: 253
Rejestracja: czw wrz 24, 2015 7:26 pm

Re: Rozwijanie charakteru - zmiany nauk

Postautor: christianinroman » pn cze 12, 2017 10:17 pm

Tak się domyśliłem, że mój post będzie usunięty, bo jest niewygodny moderatorom.

christianinroman
Posty: 253
Rejestracja: czw wrz 24, 2015 7:26 pm

Re: Rozwijanie charakteru - zmiany nauk

Postautor: christianinroman » pn cze 12, 2017 10:48 pm

Przepraszam, za daleko się rozpędziłem, nie tam gdzie trzeba spojrzałem, a i jest noc, oczy zmęczone. Jest OK. Dobranoc.

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2517
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Rozwijanie charakteru - zmiany nauk

Postautor: Datsun » wt cze 13, 2017 6:28 am

A który to post miałby być mi akurat "niewygodny"? :shock:
Masz na myśli swój radykalny wpis o tym aby nie tolerować definiowanych przez Ciebie herezji/heretyków na forum?
Człowieku, sam o sobie wystawiasz świadectwo.

robbo1
Posty: 253
Rejestracja: ndz mar 05, 2017 3:47 pm

Re: Rozwijanie charakteru - zmiany nauk

Postautor: robbo1 » śr lip 12, 2017 8:01 pm

Nie rozumiem zarzutu.
Nigdy w naszej społeczności nie spotkałem się ze zniechęcaniem do [pracy nad sobą itp].
Jesteśmy zachęcani do przejawiania "owoców ducha".
A przecież ich przejawianie jest niczym innym jak [rozwijaniem charakteru].
Wielokrotnie w studium natchnionego słowa przy pomocy jednego z naszych czasopism jesteśmy zachęcani do przejawiania [owoców ducha].
Przecież nawet sama modlitwa jest istotnym i podstawowym elementem kształtującym naszą relację do stwórcy ,jak i nasz charakter.
Nigdy do tej nie zniechęcamy.
Jest odwrotnie.
O tym,że tak jest przekonuje chociażby Joseph Murphy w książce "Terapia modlitwą...".

Istotną rzeczą jest [medytacja] jeżeli nie jest nawet ona [świadoma].
Ważna jest [kontemplacja].
Niemniej ważna modlitwa uwielbienia.
Istotna modlitwa dziękczynna.
Przebłagalna jak i sama w sobie błagalna.

I nikt mi nie powie,że nawet nie świadomie,niemniej praktykujemy je wszystkie,i wszystkie one z powodu naszej więzi ze stwórcą kształtują naszą osobowość.


Wróć do „"Nowe światła"”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość