Karmienie się Słowem

Jeśli szukasz odpowiedzi na jakieś nurtujące Ciebie pytania, dręczą jakieś wątpliwości lub zwyczajnie chciałbyś popisać na jakiś głębszy temat to jest to odpowiednie do tego celu miejsce.
Awatar użytkownika
Kaznodzieya
Posty: 1546
Rejestracja: pn wrz 21, 2015 9:29 am

Re: Karmienie się Słowem

Postautor: Kaznodzieya » sob gru 19, 2015 8:20 am

Ann78 pisze:
Oczywiście zwodzi, jednak nie zaprzecza, że Jezus Chrystus jest Bogiem i nie odmawia Mu mocy. U SJ ta podstawowa kwestia jest przekręcona i to w jaki zwodniczy sposób.


To prawda że to okropna manipulacja. Ale ŚJ nie tak do końca nie zaprzeczają że JCH jest Bogiem ale jakby z małego "b" :) Za to KRK popełnia inny grzech bałwochwalstwa jak np wszechobecny kult świętych czy Marii. Dlaczego o tym piszę ? Bo można by powiedzieć że każda religia/denominacja ma jakiegoś swojego "diabła zwodziciela". Każdemu zawsze w pewnym momencie proponuje rozejrzeć się uważnie i poszukać takiego u siebie.

Nie bądźmy sędziami czy tymi dziećmi:
"Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni ? Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali. ... a jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność."
(Ew. Łukasza 7:32-35, Biblia Tysiąclecia)

Awatar użytkownika
alert
Posty: 282
Rejestracja: pn lis 23, 2015 10:20 am

Re: Karmienie się Słowem

Postautor: alert » sob gru 19, 2015 10:50 am

Kaznodzieya pisze:
alert pisze:
Kaznodzieya pisze:
Czy jeżeli masz rodzonego brata który szuka Boga, macie jednego wspólnego Ojca,
to przestaje być Ci bratem bo zgrzeszył czy zbłądził będąc zwiedziony ?


To porównanie jest nieadekwatne, ponieważ Bożej rodziny nie da się porównać nawet z bardzo wielką ziemską.


O mamusiu !!! ...

Altert ! to tylko metafora a ty zaraz ścisłych analogii szukasz. Wizyty bogacza w piekle też nie da się porównać. :mrgreen:

alert pisze:Natomiast o przynależności do rodziny duchowej decyduje czy jest się prowadzonym przez Ducha Śwętego...
Rzymskokatolik czy Świadej Jehowy jest jedynie moim Rodakiem.


Tutaj już lepiej. Owszem ale prowadzenie przez ducha nie wszędzie wygląda na takie samo z uwagi na stopień zaawansowania (rozwoju i progresji) w tymże duchu. Ale pewnie i z tym się nie zgodzisz. Wrócę więc do podstaw i fundamentu zanim ugrzęźniemy w szatańskim "ale". (bo wasz tak ma być tak oraz nie - nie, a co ponadto od złego jest)

Że każdy kto miłuje Boga i wykonuje przykazania jakie zostawił nam JCH jest mi bratem i siostrą. Każdy wykonujący wolę Ojca mojego który jest w niebie. Choć część z nich błąd i dogmatycznie i teologicznie podobnie jak i ty. Tym zdaniem zakańczam moją dyskusję. Ja vs Katolicy Rzymscy contra reszta świata :)

Metafora, czego ? Przecież dotyczy to Bożej rodziny !

Jest tylko jedna opcja TAK lub NIE, albo masz Ducha Świętego lub nie. Dotyczy to każdej sprawy w życiu dziecka Bożego.

Pomijasz jeden zasadniczy aspekt miłowania Boga i przestrzegania Przykazań Syna Bożego... Pośrednikiem do Boga jest JEDYNIE Jego Syn Jezus Chrystus i kropka. Ale u tych których uważasz za Bożą rodzinę, tak nie jest. Ale nie chcę kontynuować już dalej tego wątku, zwłaszcza że i Ty piszesz podobnie.

Tak jak mówiłem poznaję Was, poznałem też i Ciebie.
Jezus żyje i wkrótce Powróci

Awatar użytkownika
Kaznodzieya
Posty: 1546
Rejestracja: pn wrz 21, 2015 9:29 am

Re: Karmienie się Słowem

Postautor: Kaznodzieya » pn gru 21, 2015 9:42 am

Jak uważasz. Uszanuję Twoja wolę.
Ale pamiętaj że powinieneś szukać raczej dzieci bożych niż jedynie podobnie myślących do siebie.

Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1997
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm
Kontaktowanie:

Re: Karmienie się Słowem

Postautor: Ann78 » pn gru 21, 2015 9:48 am

Kaznodzieya pisze:
Ann78 pisze:
Iskierka pisze:A skoro Jezus jest Moim Panem, jest Bogiem, jest Drogą, Prawdą i Życiem - to jest to trochę inna "droga" niż u Świadków, Katolików czy Mormonów.


W pewnym stopniu i ŚJ prowadzi JCH. Choć może nie w takim jakim rozumieniu jak widzieli by to inni wierzący. Skoro podążają za naukami JCH nawet błądząc w pewnych interpretacjach. W tym sensie JCH jest i dla nich drogą. Mam nadzieję że zostałem dobrze zrozumiany.


Prowadzenie przez Pana Jezusa, moim zdaniem, to nie tylko podążanie Jego drogami, naśladowanie Go, ale przede wszystkim bycie w Nim, wzrastanie, a wcześniej - żeby to było w ogóle możliwe - zgięcie swoich kolan przed Nim, czego SJ nie czynią.

To co piszesz, Kaznodziejo, to zbyt duże relatywizowanie, czego wynikiem może być "uspokojenie" Świadków, którzy to czytają.
Co pomyślą sobie aktywni SJ, którzy przeczytają Twoje słowa?
Pomyślą: Jezus Chrystus jest i naszą Drogą, jesteśmy na dobrej Drodze!
To nie jest prawda!
Życie z Chrystusem to nie jest naśladowanie Go, ale jest to praca Chrystusa w nas, pozwalanie Mu na zmienianie nas na Swój obraz. Nasze uczynki to dla Boga "splugawiona szata".

U SJ głosi się inną ewangelię i innego Jezusa:
(2) Zabiegam bowiem o was z gorliwością Bożą; albowiem zaręczyłem was z jednym mężem, aby stawić przed Chrystusem dziewicę czystą, (3) obawiam się jednak, ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi. (4) Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego myśmy nie zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, lub inną ewangelię, której nie przyjęliście, znosicie to z łatwością. 2 Kor.11

To trzeba mówić jasno. U SJ nie ma Ducha Chrystusowego. Jest coś "zamiast".

To nie jest wszystko jedno. To "wszystko jedno" doprowadziło do takich absurdów, jak wspólna modlitwa z czarownikami i wyznawcami buddyzmu, jaka miała miejsce podczas ekumenicznych spotkań w Asyżu.
Dlatego ewangelicznych chrześcijan nazywa się fundamentalistami, ponieważ nie mają tolerancji dla głoszenia "innego" Jezusa.

Gdyby to było wszystko jedno, w Bożym Słowie nie było by napisane:
(1) Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto nie wchodzi przez drzwi do owczarni, lecz w inny sposób się tam dostaje, ten jest złodziejem i zbójcą. (2) Kto zaś wchodzi przez drzwi, jest pasterzem owiec. (3) Temu odźwierny otwiera i owce słuchają jego głosu, i po imieniu woła owce swoje, i wyprowadza je. (4) Gdy wszystkie swoje wypuści, idzie przed nimi, owce zaś idą za nim, gdyż znają jego głos. (5) Za obcym natomiast nie pójdą, lecz uciekną od niego, ponieważ nie znają głosu obcych. (6) Tę przypowieść powiedział im Jezus, lecz oni nie zrozumieli tego, co im mówił. (7) Wtedy Jezus znowu powiedział: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, Ja jestem drzwiami dla owiec. (8) Wszyscy, ilu przede mną przyszło, to złodzieje i zbójcy, lecz owce nie słuchały ich. (9) Ja jestem drzwiami; jeśli kto przeze mnie wejdzie, zbawiony będzie i wejdzie, i wyjdzie, i pastwisko znajdzie. (10) Złodziej przychodzi tylko po to, by kraść, zarzynać i wytracać. Ja przyszedłem, aby miały życie i obfitowały. (11) Ja jestem dobry pasterz. Dobry pasterz życie swoje kładzie za owce. (12) Najemnik, który nie jest pasterzem, do którego owce nie należą, widząc wilka nadchodzącego, porzuca owce i ucieka, a wilk porywa je i rozprasza, (13) ponieważ jest najemnikiem i nie zależy mu na owcach. (14) Ja jestem dobry pasterz i znam swoje owce, i moje mnie znają. J. 10

Trzeba wejść przez te drzwi.
Tymi drzwiami nie jest jakakolwiek organizacja, religia, czy inna ustanowiona przez człowieka forma odprawiania kultu, lecz tylko i wyłącznie Osoba Pana Jezusa Chrystusa.

Gdybym w Bożym Słowie gdziekolwiek znalazła potwierdzenie dla poglądu, że " w pewnym stopniu i ŚJ prowadzi JCH" (jak to napisałeś, Kaznodziejo) - w ogóle nie pisałabym na tym (ani żadnym innym tego typu) forum i nie byłabym zaangażowana w głoszenie Pana Jezusa SJ, bo nie jest przyjemne być obrażanym przez aktywnych SJ podczas rozmów z nimi w realu i na innych forach. Na głoszenie Pana Jezusa bowiem SJ reagują "alergicznie" i bardzo nerwowo. Robię to tylko i wyłącznie dla Imienia Pana naszego i z powodu wielkiej sympatii dla Świadków.
Zapraszam na www.jwpomoc.pl

Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1997
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm
Kontaktowanie:

Re: Karmienie się Słowem

Postautor: Ann78 » pn gru 21, 2015 10:08 am

Kaznodzieya pisze:
Ann78 pisze:
Oczywiście zwodzi, jednak nie zaprzecza, że Jezus Chrystus jest Bogiem i nie odmawia Mu mocy. U SJ ta podstawowa kwestia jest przekręcona i to w jaki zwodniczy sposób.


To prawda że to okropna manipulacja. Ale ŚJ nie tak do końca nie zaprzeczają że JCH jest Bogiem ale jakby z małego "b" :) Za to KRK popełnia inny grzech bałwochwalstwa jak np wszechobecny kult świętych czy Marii. Dlaczego o tym piszę ? Bo można by powiedzieć że każda religia/denominacja ma jakiegoś swojego "diabła zwodziciela". Każdemu zawsze w pewnym momencie proponuje rozejrzeć się uważnie i poszukać takiego u siebie.

Nie bądźmy sędziami czy tymi dziećmi:
"Z kim więc mam porównać ludzi tego pokolenia? Do kogo są podobni ? Podobni są do dzieci, które przebywają na rynku i głośno przymawiają jedne drugim: Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wyście nie płakali. ... a jednak wszystkie dzieci mądrości przyznały jej słuszność."
(Ew. Łukasza 7:32-35, Biblia Tysiąclecia)


Kaznodziejo,
Odmawianie boskości Panu Jezusowi to kwestia absolutnych podstaw wiary.
Sam pisałeś, że co do podstaw, jako chrześcijanie musimy być zgodni :) . To są te podstawy.
Zobacz, jaki jest kontekst rozdz. 7 Łukasza, a przede wszystkim czym się kończy ten rozdział. Ta końcówka jest wyjaśnieniem Twojego cytatu.

(48) I rzekł do niej: Odpuszczone są grzechy twoje. (49) I zaczęli współbiesiadnicy rozważać w sobie: Któż to jest ten, który nawet grzechy odpuszcza? (50) I powiedział do kobiety: Wiara twoja zbawiła cię, idź w pokoju.

Wiara kobiety...
Wiara, że Pan Jezus ma moc odpuszczania grzechów.
Czy SJ przychodzą do Pana Jezusa, pod Jego krzyż ze skruchą i prośbą o pomoc i wybawienie, z prośbą o odpuszczenie grzechów?
Nie przychodzą.
Nie przyjmują łaski miłosierdzia.
Nie przyjmują łaski zbawienia.
Nie wierzą, że w Jego Imieniu jest moc.

Nie można tego bagatelizować. To są absolutne podstawy wiary chrześcijańskiej.
Zapraszam na www.jwpomoc.pl

Awatar użytkownika
Kaznodzieya
Posty: 1546
Rejestracja: pn wrz 21, 2015 9:29 am

Re: Karmienie się Słowem

Postautor: Kaznodzieya » pn gru 21, 2015 10:43 am

Ann78 pisze:
Kaznodzieya pisze:
Ann78 pisze:
Iskierka pisze:A skoro Jezus jest Moim Panem, jest Bogiem, jest Drogą, Prawdą i Życiem - to jest to trochę inna "droga" niż u Świadków, Katolików czy Mormonów.


W pewnym stopniu i ŚJ prowadzi JCH. Choć może nie w takim jakim rozumieniu jak widzieli by to inni wierzący. Skoro podążają za naukami JCH nawet błądząc w pewnych interpretacjach. W tym sensie JCH jest i dla nich drogą. Mam nadzieję że zostałem dobrze zrozumiany.


Prowadzenie przez Pana Jezusa, moim zdaniem, to nie tylko podążanie Jego drogami, naśladowanie Go, ale przede wszystkim bycie w Nim, wzrastanie, a wcześniej - żeby to było w ogóle możliwe - zgięcie swoich kolan przed Nim, czego SJ nie czynią.

To co piszesz, Kaznodziejo, to zbyt duże relatywizowanie, czego wynikiem może być "uspokojenie" Świadków, którzy to czytają.
Co pomyślą sobie aktywni SJ, którzy przeczytają Twoje słowa?
Pomyślą: Jezus Chrystus jest i naszą Drogą, jesteśmy na dobrej Drodze!
To nie jest prawda!
Życie z Chrystusem to nie jest naśladowanie Go, ale jest to praca Chrystusa w nas, pozwalanie Mu na zmienianie nas na Swój obraz. Nasze uczynki to dla Boga "splugawiona szata".


Słuszna uwaga Anno. Ale tylko jeżeli będzie to postrzegane tak jak u mojego rozmówcy. Pamiętaj ja byłym ŚJ. Więc trudno mi odmówić pewnej znajomości tego środowiska jak i znajomości zagadnienia. Nie jest to relatywizowanie a spojrzenie z większej odległości na tę samą "mapę drogi zbawienia" człowieka. Równie dobrze możesz napisać że pośród ŚJ nie będzie żadnej zbawionej osoby, gdyż mają "nie tę ewangelię". Czy było by to prawdą ? Zdaje się że czasem to ten sam błąd myślowy jak w przypadku odrzucenie "braci katolików" przez alerta, ale w tym przypadku skupiony na ŚJ. Gdzieś tam głębiej wszyscy temu ulegamy i dajemy się czasem ponieść mniejszej lub większej jednozbawczości sami twierdząc jednocześnie że pozostajemy w Chrystusie.

Moim zdaniem nie powinniśmy poddawać się pewnym "ogólnikom" ewangelicznym protestanckim czy katolickim. Jezus takowych nie wyznaczał.
Dlatego uważam ze pomimo głoszenia nieco innego teologicznie JCH u ŚJ, braku nacisku na wiele istotnych kwestii, są tam ludzie pozostający w Chrystusie z serca i czynu. Pomimo że nie podchodzą do tego teologicznie tak jak większość protestantów czy katolików by tego oczekiwała.
Oczywiście potrzebuję oni wszyscy zmiany teologicznej ukazującej JCH w całym blasku i chwale nowo narodzenia przez jego istotę w nas/człowieku, jednak nie skupiajmy się na skrajnościach gdy mówimy o zbawieniu każdego z nich. W dniu próby może się okazać że nie jeden ŚJ wytrwa w wierze zmartwychwstania a nie jeden twierdzący że jest nowonarodzony w Chrystusie upadnie. Zapominamy bowiem o tym o ostrzeżeniu jakim czytamy też w Objawieniu, ze kto wytrwa do końca ... otrzyma wieniec chwały.


Owszem słuszna uwaga jeszcze raz podkreślam że pewien uniwersalizm czy RELATYWIZM jest niepożądany ale inne skrajności równie bardzo.
Tylko tyle chciałem zaakcentować :)

Awatar użytkownika
Kaznodzieya
Posty: 1546
Rejestracja: pn wrz 21, 2015 9:29 am

Re: Karmienie się Słowem

Postautor: Kaznodzieya » pn gru 21, 2015 11:18 am

Ann78 pisze:
Kaznodziejo,
Odmawianie boskości Panu Jezusowi to kwestia absolutnych podstaw wiary.
Sam pisałeś, że co do podstaw, jako chrześcijanie musimy być zgodni :) . To są te podstawy.


Tylko widzisz ja mam pewien dyskomfort o którym ty nie wiesz. O pewnych rzeczach mogę pisać, o innych nie, a o jeszcze innych nie wiem czy powinienem. Ja muszę się tu czasem "klamkować" a ty masz pewien komfort i idziesz jak taran. :) Nie żebym coś taił czy unikał czegoś ze złych pobudek. Z tego jednak wychodzi pewna dysproporcja i korespondujące z nimi odczucia czy niepożądane emocje odbiorcy. Bo o pewnych rzeczach nie da się pisać postem bez całego referatu, czy wręcz doktoratu z uwagi na naleciałości i obszerność materiału wykazującego czy dowodzącego. Powstało już mnóstwo takowych w formie książek czy prac teologicznych. Dlatego jak "kocham upraszczać trudne tematy"i skupiać się na pierwowzorach ewangelii i miarodajnych pewnikach. Podsumowując nie da się tego ugryźć w kilku postach a jak się próbuje zazwyczaj ZAWSZE kończy się źle. Tego zaś nie chce dusza moja. Cóż więc mam uczynić ? Wycofać się czy podjąć rękawicę historii i ewangelii z przed 2000 lat ?

Cały problem wieków bierze się z tego że nigdzie nie czytam w Piśmie wprost: "Uwierz że Jezus Chrystus Jest Bogiem". Pokaż takie wyznanie niezbędne do zbawienia w Nauce Apostołów to chwała Ci i pozyskałaś brata swego. Natomiast czytam w dziesiątkach miejsc ich nauczania wypowiedzi typu ewangelisty Jana:

Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu

lub:

Każdy, kto wierzy, że Jezus jest Mesjaszem, z Boga się narodził.

Tak też uczą wprost dziesiątki innych podobnych wypowiedzi w ewangeliach czy listach pasterskich apostołów.

Ot i całe piękno prostoty nauki ewangelicznej, gdyż nie kłóci mi się to w żaden sposób z boskością JCH, pochodzeniem, chwałą i naturą JCH. Dla mnie to jest podstawa wiary jak też zaręczył to swoimi słowami Jezus Chrystus ustami Piotra: Tys jest Mesjasz Syn Boga Żywego, lub; Jeżeli wyznasz swoimi ustami, że Jezus Chrystus jest Panem - zbawiony będziesz. Więc i ja tak wierzę. Ale skoro tak wierzę to nie wymagam aby inni wierzyli w coś zgoła więcej, choć przecież mają do tego oczywiste prawo.

Jednak dla wielu dziedziców późniejszych nauk chrześcijaństwa i jest to ciągle za mało, sami chcą decydować kto jest, a kto nie jest na drodze zbawienia lub kto należy lub nie należy do rodziny Bożej. Kreując podstawy wiary na podstawie tego czego zostali nauczeni od innych im podobnych, a przynajmniej na podstawie późniejszych podstaw wiary wieków, nota bene dalece po Chrystusowych w swoim czasie powstania i definicji.

Mam nadzieję że dobrze mnie zrozumiałaś Aniu
i będzie miedzy nami Pokój i Miłość Chrystusowa
:)


Ann78 pisze:
Czy SJ przychodzą do Pana Jezusa, pod Jego krzyż ze skruchą i prośbą o pomoc i wybawienie, z prośbą o odpuszczenie grzechów?
Nie przychodzą.
Nie przyjmują łaski miłosierdzia.
Nie przyjmują łaski zbawienia.
Nie wierzą, że w Jego Imieniu jest moc.

Nie można tego bagatelizować. To są absolutne podstawy wiary chrześcijańskiej.


Przesadziłaś. Skąd to wiesz ?

Zdajesz sobie sprawę z faktu ze uśmierciłaś przed chwilą słowami wszystkich Świadków Jehowy na amen ?
Tych którzy już dawno pomarli wierząc Chrystusowi lub którzy zaufali Chrystusowi oraz tych, którzy obecnie jeszcze żyją ?

Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1997
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm
Kontaktowanie:

Re: Karmienie się Słowem

Postautor: Ann78 » pn gru 21, 2015 10:16 pm

Drogi Kaznodziejo,

Dziękuję za Twoje odpowiedzi. Cieszę się, że możemy porozmawiać w atmosferze wzajemnego szacunku :) .

Mówisz, że popadam w skrajność co do SJ, wyznaję jedynozbawczość, popełniam błąd wyznaczania jedynej prawdziwej drogi myślenia.

Czy możesz zaprzeczyć jednak, że Pismo Święte wyznacza jedynozbawczą drogę zbawienia, która polega na „zawierzeniu Panu Jezusowi Chrystusowi” (Rz. 3, tł – EIB)?
Pismo mówi, że innej drogi nie ma. Tylko On, Pan Jezus jest Drogą, Prawdą i Życiem.
Poza tym Pismo mówi o konieczności wyznania tego faktu, o wezwaniu Jego imienia (Rz. 10, 13).
Ja taką właśnie JEDYNĄ Drogę wyznaję. Nie chodzi mi o to, że jakakolwiek przynależność do ludzkiej formacji może nas zbawić.
Zbawia JEDYNIE Pan nasz Jezus Chrystus.

Powstaje pytanie, co to jest wiara?
Co to znaczy: uwierzyć?

(19) Ty wierzysz, że Bóg jest jeden? Dobrze czynisz; demony również wierzą i drżą. Jak. 2

Czy o taką wiarę chodzi?

Chyba nikt nie ma wątpliwości, że Bóg istnieje. Nie wszyscy jednak chcą oddać Mu panowania nad sobą. Nie wszyscy chcą odejść od pulpitu zarządzania w swoim życiu i przekazać ster Panu Jezusowi.

SJ są tutaj grupą szczególną, ponieważ nie wzywają w ogóle imienia Pana Jezusa oraz zaprzeczają jakoby miał moc cokolwiek uczynić w ich życiu. Tutaj upatruję problem zasadniczy związany z tą denominacją. To jest zwiedzenie.

(46) On zaś rzekł: I wam, zakonoznawcy, biada, bo obciążacie ludzi brzemionami nie do uniesienia, a sami ani jednym palcem swoim nie dotykacie tych brzemion. (…) (52) Biada wam, zakonoznawcy, że pochwyciliście klucz poznania; sami nie weszliście, a tym, którzy chcieliby wejść, zabroniliście.
Łuk .11

Oczywiście, miłosierdzie i miłość Boża są niepojęte.
Jest przypowieść o robotnikach w winnicy, powoływanych o różnej porze dnia, a otrzymujących tę samą zapłatę. Ta przypowieść daje nadzieję; poza tym – Bóg bada serca i wie, którzy są Jego, wcześniej czy później oswobadza ich z więzów.

Rzeczywiście, Kaznodziejo, masz rację, że Jezus nie wyznaczał protestanckich, czy katolickich, czy jakichkolwiek innych tego rodzaju dróg do Siebie, dróg do Ojca. Wyznaczył jednak drogę zbawienia i mówił o Sobie, że Nią jest.

Nie mogę się więc zgodzić, że wśród aktywnych, pozostających w organizacji i szczerze jej oddanych wiernych są ludzie – jak to napisałeś – „pozostający w Chrystusie z serca i czynu”.

„Nie można dwóm panom służyć” (Mat. 6, 24; Łuk. 16, 13).
Bycie wiernym organizacji, to jedna droga. Bycie wiernym Chrystusowi, to zupełnie inna droga.
Tego pogodzić się nie da, wcześniej czy później człowiek pozostaje wobec wyboru: Kogo ma bardziej słuchać, Boga, czy ludzi (Dz. 5, 29)? I czy dla Jego (Jezusa Chrystusa) imienia pozostanie w duchu i w prawdzie (mówię o tej biblijnej prawdzie, nie o sloganie Świadków), czy pójdzie na kompromis i pozostanie na rozdrożu.

Napisałeś:
„Oczywiście potrzebują oni wszyscy zmiany teologicznej ukazującej JCH w całym blasku i chwale nowo narodzenia przez jego istotę w nas/człowieku, jednak nie skupiajmy się na skrajnościach gdy mówimy o zbawieniu każdego z nich.”

Jezus wykazywał niestety skrajną postawę, jeśli chodzi o życie w Duchu, nowonarodzenie.

Mówi o tym 3 i 6 rozdział Ewangelii Jana oraz List do Rzymian:

3) Odpowiadając Jezus, rzekł mu: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego.
J. 3

(53) Na to rzekł im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, jeśli nie będziecie jedli ciała Syna Człowieczego i pili krwi jego, nie będziecie mieli żywota w sobie. (54) Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, ten ma żywot wieczny, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. (55) Albowiem ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a krew moja jest prawdziwym napojem. (56) Kto spożywa ciało moje i pije krew moją, we mnie mieszka, a Ja w nim. (57) Jak mię posłał Ojciec, który żyje, a Ja przez Ojca żyję, tak i ten, kto mnie spożywa, żyć będzie przeze mnie. (58) Taki jest chleb, który z nieba zstąpił, nie taki, jaki jedli ojcowie i poumierali; kto spożywa ten chleb, żyć będzie na wieki J. 6

Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego. Rz. 8, 9b

Ja wiem, że wśród SJ są bardzo prawi, uczciwi i gorliwi w swojej wierze ludzie. Znam takich. Wiem też niestety, że ci sami ludzie reagują alergicznie i bardzo nerwowo, kiedy mówi im się o Panu Jezusie Chrystusie Bogu. Traktują Go jak jakieś „narzędzie” w ręku Ojca, właściwie można powiedzieć – traktują Go przedmiotowo.

Warto też przypomnieć, kim był Nikodem, do którego Pan Jezus powiedział, że musi się narodzić na nowo: był on nauczycielem w Izraelu, prawym i żyjącym wg przykazań, wysoko postawionym Żydem, członkiem rady. Można powiedzieć, był członkiem Ciała Kierowniczego ;) . Pan Jezus powiedział, że to (prawe i dobre wg standardów ludzkich życie) nie wystarczy. Nie powiedział do niego: jesteś ok, dalej czyń dobrze. Powiedział: Musisz się narodzić z Ducha! Zburzył jego dotychczasowy świat.

Mówisz:
„Nigdzie nie czytam w Piśmie wprost: "Uwierz że Jezus Chrystus Jest Bogiem"

A ja czytam cały czas. Biblia jawi mi się jako układanka, która cała mówi o Chrystusie.

Szczególnie zadziwiają mnie paralele pomiędzy Starym, a Nowym Testamentem, proroctwa spełnione w Osobie Jezusa Chrystusa:

(3) Głos się odzywa: Przygotujcie na pustyni drogę Pańską, wyprostujcie na stepie ścieżkę dla Boga naszego! Iz. 40 (Ścieżkę dla Boga naszego – mowa przecież o Jezusie Chrystusie)
i wypełnienie w NT:
(3) I przeszedł całą krainę nadjordańską, głosząc chrzest upamiętania na odpuszczenie grzechów, (4) jak było napisane w księdze mów proroka Izajasza: Głos wołającego na pustyni: Gotujcie drogę Pańską, prostujcie ścieżki jego. (…) (6) I ujrzą wszyscy ludzie zbawienie Boże. Łuk. 3

(3) Wzmocnijcie opadłe ręce i zasilcie omdlałe kolana! (4) Mówcie do zaniepokojonych w sercu: Bądźcie mocni, nie bójcie się! Oto wasz Bóg! Nadchodzi pomsta, odpłata Boża! Sam on przychodzi i wybawi was! (5) Wtedy otworzą się oczy ślepych, otworzą się też uszy głuchych. (6) Wtedy chromy będzie skakał jak jeleń i radośnie odezwie się język niemych, gdyż wody wytrysną na pustyni i potoki na stepie. Iz. 35 (Oto wasz Bóg! Sam on przychodzi - mowa przecież także o Panu Jezusie Chrystusie)
i...
(3) Czy Ty jesteś tym, który ma przyjść, czy też mamy oczekiwać innego? (4) A Jezus im odpowiedział: Idźcie i oznajmijcie Janowi, co słyszycie i widzicie: (5) Ślepi odzyskują wzrok i chromi chodzą, trędowaci zostają oczyszczeni i głusi słyszą, umarli są wskrzeszani, a ubogim zwiastowana jest ewangelia; (6) a błogosławiony jest ten, kto się mną nie zgorszy. Mat.11

To tylko dwa z niesamowitych, zazębiających się fragmentów Pisma.

Dla mnie osobiście bardzo ważne jest także wyznanie Tomasza: Pan mój i Bóg mój! (J. 20) oraz reakcja Pana Jezusa na nie:

Rzekł mu Jezus: Że mnie ujrzałeś, uwierzyłeś; błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli. J. 20, 29

Potwierdził: Tak. Jestem Panem i Bogiem.

Jest jeszcze jeden aspekt (oczywiście, i on nie wyczerpuje tematu), który warto przeanalizować, może już następnym razem:

Co to znaczy Pan (Adonaj) w ST?
Kogo tak nazywano w Starym i Nowym Testamencie?
Kiedy tłumaczono ST z hebrajskiego na grecki, czy używano tego samego słowa wobec YHWH w ST i wobec Pana Jezusa w NT?

Myślę, że odpowiedzi na te pytania, Kaznodziejo, znasz. Ja także. Oboje także wiemy, jak ważny jest również kontekst historyczno – kulturowy.

No i na koniec:

19) ponieważ upodobał sobie Bóg, żeby w nim zamieszkała cała pełnia boskości. Kol. 1

Cała pełnia – taki był plan Boży.

Pozdrawiam Ciebie i Wszystkich serdecznie :)
Ania
Zapraszam na www.jwpomoc.pl

Awatar użytkownika
Kaznodzieya
Posty: 1546
Rejestracja: pn wrz 21, 2015 9:29 am

Re: Karmienie się Słowem

Postautor: Kaznodzieya » pn gru 21, 2015 10:24 pm

Dziękuję Aniu za post, poświęcony czas i przedstawienie swojego zrozumienia. Pisząc o wierze miałem na myśli wiarę z jej uczynkami. Wydawało mi się że nie muszę tego Tobie opisywać. Teraz wiem że powinienem. Jednak wybacz nie podejmę głębszej polemiki z tak wielką ilością materiału gdzie każdy fragment od Ciebie trzeba by omówić indywidualnie, gdyż z prawie połowową twierdzeń lub zastosowaniem wypowiedzi Pisma nie mogę się zgodzić a trafiły się i takie nawet wyrwane z kontekstu ich pierwotnego znaczenia. Przepraszam Ciebie, że tak otwarcie to piszę ale nie pozostawiłaś mi tu zbytnio wyboru.

Wierz tak jak Ci się na te chwilę objawia i obyś trwała całym sercem w Chrystusie i jego miłości. Oby jednak Twoja wiara stała mocno oparta na Chrystusie i poznaniu Jego samego a nie naukach o nim od innych nauczycieli poza Nim samym. Inaczej pisząc niech CI się sam objawia. Oby nigdy owa wiara z gorliwości nie przysłoniła dobra bliźniego i woli Bożej względem niego. Tego Tobie życzę.

Pozdrawiam Serdecznie.
Lb. 6:24-26

Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1997
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm
Kontaktowanie:

Re: Karmienie się Słowem

Postautor: Ann78 » wt gru 22, 2015 10:58 am

Przepraszam Cię, Kaznodziejo, ale to co piszę, tzn. moje zrozumienie wywodzi się ze Słowa Bożego.
Swoich postów nie konsultuję z żadnym nauczycielem ani z literaturą, czy nauczaniem mojego Kościoła.
Nie wyrywam też cytatów z kontekstu, co mi zarzuciłeś.
Zrobiło mi się przykro, kiedy przeczytałam Twoje słowa:
"Inaczej pisząc niech CI się sam objawia."
Od czasu mojego nawrócenia, o którym pisałam tutaj w swoim świadectwie, o nic bardziej Pana Jezusa nie proszę...
... i nie rozumiem, dlaczego uważasz, że Tobie Bóg bardziej się objawia niż innym.
Może chodzi o to, że jestem kobietą?

Napisałeś także:
"Oby nigdy owa wiara z gorliwości nie przysłoniła dobra bliźniego i woli Bożej względem niego."
Amen.
Nie piszę na tym forum, po to, aby sprawdzać swoją wiedzę na temat Biblii, czy popisywać się nią lub nauczać kogokolwiek, ale aby dzielić się z innymi tym, co Bóg uczynił i czyni w moim życiu. Chcę to robić, ponieważ czuję taką wewnętrzną potrzebę, przynaglenie. Robię to nie dla siebie, Kaznodziejo.

Tobie także życzę, abyś wzrastał w Chrystusie.
Pozdrawiam.
Zapraszam na www.jwpomoc.pl


Wróć do „Potrzeby duchowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość