Kazanie o Bogu, czy głoszenie Bożego Słowa

Jeśli mógłbyś podzielić się z innymi swoimi przeżyciami lub tekstem Biblii, który szczególnie Ciebie poruszył to zapraszamy do opisania tego w tym dziale
Iskierka
Posty: 1181
Rejestracja: śr lis 11, 2015 8:49 am

Kazanie o Bogu, czy głoszenie Bożego Słowa

Postautor: Iskierka » ndz sty 01, 2017 8:07 pm

Kazanie o Bogu, czy głoszenie Bożego Słowa.

W ostatniej rozmowie z pewnym bratem, powiedziałam, że słuchałam kazania ale tak naprawdę nie wiem o czym było, bo niewiele zapamiętałam, nie czułam mocy Słowa. Brat odpowiadając powiedział, że w kościele owszem mówi się o Bogu ale nie zawsze Boże Słowo, które ma moc.

To mi dało do myślenia i zrozumiałam dlaczego z pewnych kazań nie wynoszę nic dla siebie, nie napełnia mojego serca, nie pobudza mojego ducha, nie daje otuchy. Było dużo słów, kazanie półgodzinne, pięknie powiedziane......ale. Czy chodzi tylko o to aby cokolwiek mówić i zapewnić słuchaczom czas? Kilka osób, z którymi rozmawiam o tym problemie, też ma podobne odczucia.

Pismo mówi:, „Słowo Boże jest żywe i skuteczne, ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić zamiary i myśli serca. I nie ma stworzenia, które by się mogło ukryć przed nim, przeciwnie wszystko jest obnażone i odsłonięte przed oczami tego, przed którym musimy zdać sprawę” (Hebr. 4:12,13).

Tak naprawdę, to my jesteśmy „kowalami swego losu”. Chcę przez to powiedzieć, że może fajnie być w jakiejś społeczności, z różnymi ludźmi, wszyscy się lubią, nikt nikogo nie krytykuje itp....ale.... do kościoła idę w konkretnym celu. Chcę słuchać Boga, chcę by Boże Słowo do mnie przemawiało, by mnie korygowało, prostowało mój sposób myślenia, dawało nadzieję, podtrzymywało na duchu, pobudzało do działania, bo jak mówi powyższy tekst „zdamy sprawę” przed Bogiem.
Gdy tak dogłębnie pomyśleć, jest to bardzo poważna sprawa. Kościoły robią się „letnie”, powoli można w nich „duchowo zasnąć” przez ciągłe „głaskanie”.
Czyli ja jestem „kowalem swego losu”. To, jak karmię się Słowem, jak często, jak pozwalam aby miało wpływ na moje chrześcijańskie życie, zależy ode mnie. Nie od pastora, starszych zboru, liderów, braci. Kościół to nie klub towarzyski, aby przyjść, pośpiewać, poklaskać, pogadać.

Rozmawiałam ostatnio z pewną osobą, która rzadko bywa w społeczności. Powiedziałam, że nie jest dobrze być w odosobnieniu od ludzi. Jej reakcja mnie zaskoczyła ale pozytywnie. „Tu nie chodzi o ludzi – powiedziała, ale o osobistą więź z naszym Panem poprzez Jego Słowo. Skoro to Słowo nie jest w pełni głoszone w kościele tylko połowicznie, to nie ma ono mocy, ludzie słuchają i szybko zapomną”.

Ta osoba pomimo tego, że nie bywa regularnie na nabożeństwach przejawia o wiele więcej duchowego rozeznania niż cotygodniowi słuchacze. Słowo Boże, którym karmi się codziennie, daje Jej siłę do trwania przy Bogu, pomimo niesamowitych doświadczeń jakie w życiu przeszła i przechodzi.

Jestem przez Nią zachęcona. Codziennie chcę czytać Boże Słowo. To prawdziwa perła dostępna dzisiaj bez problemu. Wiele osób oddało swoje życie abym mogła to robić. Czy mam wymówkę?

Czym odpłacę Panu za wszystkie dobrodziejstwa, które mi wyświadczył? ” Psalm 116:12.

:)

Ilyad
Posty: 1200
Rejestracja: pn wrz 21, 2015 6:56 am

Re: Kazanie o Bogu, czy głoszenie Bożego Słowa

Postautor: Ilyad » ndz sty 01, 2017 9:23 pm

Ta osoba pomimo tego, że nie bywa regularnie na nabożeństwach przejawia o wiele więcej duchowego rozeznania niż cotygodniowi słuchacze. Słowo Boże, którym karmi się codziennie, daje Jej siłę do trwania przy Bogu, pomimo niesamowitych doświadczeń jakie w życiu przeszła i przechodzi.

Przychodzenie na nabożeństwa nie może być namiastką naszej pobożności. Praktyka dowodzi że dla wielu właśnie jest. To niestety coraz powszechniejsza oznaka braku Bożej bojaźni wśród wierzących. Nasza obecność na nabożeństwach powinna być odzwierciedleniem naszej osobistej, ścisłej relacji z naszym Panem i CODZIENNEGO ŻYCIA EWANGELIĄ. Osoba o której piszesz najwyraźniej to właśnie zrozumiała, ale w moim przekonaniu nie daje dobrego przykładu innym zborownikom, a powinna.

1Kor 14:12: "Tak i wy, ponieważ usilnie zabiegacie o dary Ducha, starajcie się obfitować w te, które służą ku zbudowaniu zboru."

Hbr 10:24-25: "I baczmy jedni na drugich w celu pobudzenia się do miłości i dobrych uczynków, Nie opuszczając wspólnych zebrań naszych, jak to jest u niektórych w zwyczaju, lecz dodając sobie otuchy, a to tym bardziej, im lepiej widzicie, że się ten dzień przybliża."

Jestem przez Nią zachęcona. Codziennie chcę czytać Boże Słowo. To prawdziwa perła dostępna dzisiaj bez problemu. Wiele osób oddało swoje życie abym mogła to robić. Czy mam wymówkę?


Chwała Bogu ! Naśladuj jednak to co dobre i staraj się być przykładem i zbudowaniem dla innych. :)

Pozdrawiam Cię serdecznie !

Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1952
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm
Kontaktowanie:

Re: Kazanie o Bogu, czy głoszenie Bożego Słowa

Postautor: Ann78 » ndz sty 01, 2017 9:51 pm

Iskierka :)

Społeczność jest niezbędna do wzrastania w Ciele Chrystusa. Proces ten (wzrastanie) to szlifowanie kamieni o siebie nawzajem, aby pasowały do budowli. To boli. Chodzenie do Kościoła na nabożeństwo, to nie tylko czerpanie i branie, ale dawanie, obdarowywanie siebie nawzajem. Nie idziemy do Kościoła, aby tylko czerpać od innych, ale tez aby wspierać, obdarowywać wierzących, aby wnosić do społeczności to, czym nas Chrystus łaskawie obdarował. Wszystko to oczywiście czyni Duch, nie my w swojej mocy.

Życie Kosciola, to życie Ciała. W Ciele wszystkie członki nawzajem troszczą się o siebie.

Oczywiście, nasz czas z Panem w odosobnieniu jest niezwykle cenny. Pan nas jednak obdarowuje po to, abyśmy dzielili się tym z innymi, budując Ciało Chrystusa.

Biblia nigdzie nie promuje indywidualizmu rozumianego, ze żyję sam dla siebie. Zawsze jesteśmy budowani dla budowania innych.
Zapraszam na www.jwpomoc.pl

Awatar użytkownika
Ida
Posty: 135
Rejestracja: pn gru 28, 2015 10:38 pm

Re: Kazanie o Bogu, czy głoszenie Bożego Słowa

Postautor: Ida » ndz sty 01, 2017 10:07 pm

trwali w nauce apostolskiej i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. (Dz.Ap.2,42)
Znamiennym faktem jest koncentrowanie się zboru wczesnochrześcijańskiego na rzeczach powyższych. Nie ma tam mowy o kazaniu, co oczywiście nie znaczy, że na spotkaniach nie było kazań o Bogu. Główne punkty zgromadzenia wierzących to jednak łamanie chleba i modlitwa.
Dojrzałe kazania, oparte na PŚ, wzmacniają naszą wiarę w Boga i pomagają odnawiać naszego duchowego człowieka. Jednak nigdy nie zastąpią osobistego analizowania Słowa Bożego, w trakcie którego z największą mocą oddziałuje Duch Święty.
Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki.

Iskierka
Posty: 1181
Rejestracja: śr lis 11, 2015 8:49 am

Re: Kazanie o Bogu, czy głoszenie Bożego Słowa

Postautor: Iskierka » pn sty 02, 2017 9:58 am

Ilyad: Osoba o której piszesz najwyraźniej to właśnie zrozumiała, ale w moim przekonaniu nie daje dobrego przykładu innym zborownikom, a powinna.

Też uważam, że bardzo ważne jest spotykanie się w zborze, nie ma przecież nigdzie doskonałości. Wiem jednak dlaczego ma opory, jej sugestie nie zawsze były dobrze odbierane, mimo że powoływała się na konkretne wersety biblijne...burzyło to pewien "spokój i błogość" w zgromadzeniu.

Ann78 - dużo racji w tym co piszesz, jednak otwierając ten temat zwróciłam uwagę na głoszone w kościołach kazania, a czynią to pastorzy albo starsi zboru. Są one też odzwierciedleniem tego w jakim kierunku idzie kościół i nieraz mija się to niestety z mocą Bożego Słowa.

Ida - "Dojrzałe kazania, oparte na PŚ, wzmacniają naszą wiarę w Boga i pomagają odnawiać naszego duchowego człowieka. Jednak nigdy nie zastąpią osobistego analizowania Słowa Bożego, w trakcie którego z największą mocą oddziałuje Duch Święty".
Jak najbardziej się zgadzam. :)

Ilyad
Posty: 1200
Rejestracja: pn wrz 21, 2015 6:56 am

Re: Kazanie o Bogu, czy głoszenie Bożego Słowa

Postautor: Ilyad » pn sty 02, 2017 11:28 am

Wiem jednak dlaczego ma opory, jej sugestie nie zawsze były dobrze odbierane, mimo że powoływała się na konkretne wersety biblijne...burzyło to pewien "spokój i błogość" w zgromadzeniu.


Podejrzewam że pastor też nie jest bez winy, bo nie potrafi stanąć na wysokości zadania i wyjść na przeciw oczekiwaniom zborowników. Wielu pastorów niestety traktuje swoją posługę jako po prostu pracę zawodową, bez specjalnego zaangażowania co przynosi szkodę poszczególnym zborownikom i całemu zborowi. Proza życia z Chrystusem...Zbór jest w tym wszystkim BOŻYM NARZĘDZIEM kształtowania naszej pokory i charakteru. Opuszczając wspólne zgromadzenia,chcąc jednocześnie by Bóg kształtował nasz charakter pozbawiamy się narzędzia do tego. :)


Wróć do „Słowa, które dodają sił...”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 1 gość