Wiara czy ofiary wierzeń

W tym miejscu można opisywać wszelkiego rodzaju spostrzeżenia związane z byciem Świadkiem Jehowy
Iskierka
Posty: 762
Rejestracja: śr lis 11, 2015 8:49 am

Wiara czy ofiary wierzeń

Postautor: Iskierka » śr paź 11, 2017 11:26 am

Wiara czy ofiary wierzeń

Co to jest wiara?
A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy”, „Bez wiary zaś nie można podobać się Bogu, kto bowiem przystępuje do Boga musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy go szukają”(Hebr.1,1,6).

Wiara, jak rozumiem, jest powiązana z faktem przystępowania do Boga, z wiarą w Niego.
W obliczu tego co widzimy, słyszymy, nie raz pojawi się pytanie - jakie są jej granice, czy moja/twoja wiara jest wynikiem, skutkiem zaufania do Słowa Bożego czy raczej jesteśmy ofiarami wierzeń ludzkich, nie zdając sobie z tego sprawy? Odniosę się tu do społeczności Świadków Jehowy jako, że są mi najbliżsi.
Świadkowie Jehowy mają wiarę, trzeba to przyznać. Wierzą w Boga Jehowę, mienią się Jego świadkami, starają się Jemu podobać. Jednak jak pokazuje rzeczywistość i minione lata, jest pewna cienka nitka, pewna niewidoczna granica, pomiędzy wiarą pochodzącą z Bożego sposobu myślenia, a bycie ofiarą wierzeń narzuconych w gruncie rzeczy przez przywódców organizacji ( też innych sekt religijnych).

Zwrócę uwagę na jeden aspekt – sprawa pokolenia 1914 roku. Jak wiara w spełnienie się tego co głoszą Świadkowie Jehowy wpłynęła na osobiste życie wielu?
Będąc głosicielką od 1980 r., często poruszałam ten temat w rozmowie podczas głoszenia, ale nie tylko ja. Na to, wydawało się, ważne wydarzenie zwracano szczególną uwagę. Podkreślano w literaturze, że osoby pamiętające rok 1914 (mogły mieć wtedy kilka lat) dożyją Królestwa Bożego. Powoływano się przy tym na werset z Psalmu, że „życie nasze trwa lat 70 a gdy sił stanie lat 80” Ps.90:10 ........... Pamiętam jak w latach 80-tych XX wieku, w Polsce był niesamowity wzrost w organizacji, wiele studiów biblijnych, chrzty, zbory się rozrastały jak grzyby po deszczu. Mnóstwo młodych ludzi, w tym ja, podjęło pełnoczasową służbę kaznodziejską. Nacisk na głoszenie, bo bliski koniec. Wierzyłam ja, wierzyli inni.

Ile tych ludzi przyszło do Boga na skutek wiary, a ile ze strachu przed Armagedonem? Jak to wpłynęło na życie wielu?
Wiele małżeństw podejmując służbę pionierską, pracę w Betel, zrezygnowało z posiadania dzieci. Dużo osób rezygnowało z nauki w szkołach wyższych, nawet i średnich, bo wystarczyła zawodówka lub wykształcenie podstawowe. Niektórzy nie zadbali o podstawowe potrzeby rodziny np. kupno mieszkania czy budowa domu. Sporo osób podejmowało poślednią pracę, z której trudno było się utrzymać. Bo po co to wszystko? Za chwilę Armagedon i Nowy, piękny świat.

Czy to była wiara w Boże Słowo, czy raczej widzimy skutki wierzeń ludzkich?

Wyznaczanie dat, czy sugerowanie że tuż, tuż jest koniec, to nic innego jak spekulacja. Gdyby poszczególni głosiciele zaczęli sami czytać Pismo, a nie wyręczali się drugim człowiekiem, bo on wie lepiej, to zapewne doczytali by słowa Pana Jezusa, że „ o owym dniu nikt nie wie...tylko Ojciec”.

Nauka o pokoleniu, to „święta” nauka, bo znów się wałkuje ten temat tyle, że to znów „inne pokolenie”.... i tak będzie aż do czasu, gdy odejdą do wieczności Ci, co tak „gorliwie” zapowiadali koniec.....

Sadlor
Posty: 27
Rejestracja: sob cze 18, 2016 4:43 pm

Re: Wiara czy ofiary wierzeń

Postautor: Sadlor » czw paź 12, 2017 3:11 pm

Wiara tak jak mądrość, może zostać użyta do dobrych lub złych celów, sami widzimy jaką wiąrę mają wyznawcy allacha, widzimy też do czego ich ta wiara doprowadza. Bardzo często słyszę, że ludzie wyznają radykalny Islam, a tych którzy nie są w wyznawaniu Isalmu radykalni są przez radyklanych Muzeumanów uznawani za gorszych i patrząc na to przez pryzmat ich wierzeń, całkowicie się z tym zgadzam.

Tak samo jak prawdziwy Islam jest radyklany, tak samo też prawdziwe Chrześcijaństwo jest radykalne, podobnie ma się sprawa z każdym światopoglądem w którym chcemy być autentyczni, pomijając czy jest on słuszny czy też niesłuszny.
Jednak nie chodzi o to by porównywać Chrześcijaństwo do fałszywych wierzeń, a zająć się tym co jest najbardziej moim zdaniem niebezpieczne, czyli zwiedzeniem które dotyczy nas samych, przecież i ŚJ, i KRK, zwiedzeni Protestanci i inni, mienią się Chrześcijanami, mają na ustach Pana Jezusa, a jednak czegoś im wszystkim brakuje i powiem szczerze nie wiem czego, ale wiem że Biblia opisuje takich ludzi.

( Rzy 10 : 2 ) "Daję im bowiem świadectwo, że mają gorliwość dla Boga, ale gorliwość nierozsądną;"
Jak widzimy w powyższym wersecie sam Paweł nie umniejsza ich gorliwości dla Boga, nazywa ją jednak nierozsądną.

Osobiśie myślę, że każdy człowiek potrzebuje w życiu oparcia i każdy w coś wierzy i polega na tym, niektórzy polegają na: rozumie, rodzinie, pieniądzach, samych sobie itp. Sami jednak wiemy, że te rzeczy chodź mogą stanowić oparcie, nie są same w sobie doskonałym oparciem, jedynie Bóg jest takim oparciem, myślę że wynika to bezpośrednio z tego, że wydaje im się że "złapali Pana Boga za nogi" i teraz są już bezpieczni, a z im tylko wiadomych powodów niechcą bądź nie mogą wejrzeć głębiej w swoją sytuację i zbadać fundamentu na którym opierają swoje życie.

Odnosząc się jednak już bezpośrednio do Chrześcijan, musimy zdać sobie sprawę z tego że w Chrześcijaństwie każdy ma osobistą relację z Bogiem i w ostatecznym rozrachunku:
( Rzy 14 : 12 ) "Tak więc każdy z nas za samego siebie zda sprawę Bogu." oraz ( Gal 6 : 5 ) "Albowiem każdy własny ciężar poniesie."
To że niemal każdy Chrześcijanin mieni się Kościołem, nie oznacza że każdy nim jest w oczach Pana, znamy w końcu przypowieśc o "Kąkolu i Przenicy" oraz o "Dziesięciu Pannach", musimy zdać sobie z tego sprawę z tego by ustawicznie badać swoje serca, umysły i uczynki.
( 2 Kor 13 : 5 ) "Poddawajcie samych siebie próbie, czy trwacie w wierze, doświadczajcie siebie; czy nie wiecie o sobie, że Jezus Chrystus jest w was? Chyba żeście próby nie przeszli."
( Obj 3 : 2 -3 ) "Bądź czujny i utwierdź, co jeszcze pozostało, a co bliskie jest śmierci; nie stwierdziłem bowiem, że uczynki twoje są doskonałe przed moim Bogiem. Pamiętaj więc, czego się nauczyłeś i co usłyszałeś, i strzeż tego, i upamiętaj się. Jeśli tedy nie będziesz czujny, przyjdę jak złodziej, a nie dowiesz się, o której godzinie cię zaskoczę."

Myślę że wiele osób w Kościele, zapomina o tych wersetach i gdzieś z tyłu głowy, ma świadomość, że za ich zbawienie jest odpowiedzialny Pastor, Kościół bądź też Bracia, prawda jest jednak inna, Biblia mówi nam wprost:
( Fil 2 : 12 ) "Przeto, umiłowani moi, jak zawsze, nie tylko w mojej obecności, ale jeszcze bardziej pod moją nieobecność byliście posłuszni; z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie."

Sam pamiętam jak po tym gdy, trafiłem do mojej pierwszej społeczności ewangelicznej byłem zachwycony i czułem się jakbym "złapał Pana Boga za nogi" pamiętam że pomimo tego iż czas tam spędzony przyczynił się do poprawy mojego wzrostu duchowego i uważam że był on niezwykle dla mnie owocny, straciłem czujność. Zacząłem polegać na Starszych na Pastorze i bezkrytycznie przyjmowałem wszelkie Słowo które trafiało do mnie z ambony, pamiętam nawet jak sam Pastor powiedział kiedyś podczas kazania, byśmy byli jak Berejczycy i badali co do nich mówi, wszak i On jest tylko człowiekiem. Powiem szczerze, że po jakimś czasie poznałem kilku braci i rozmawiliśmy dużo o zagadnieniach Biblii, zwrócili mi uwagę, że ciągle mówię Pastor powiedział to, Pastor tamto, pokazali mi Słowo i okazało się wtedy, że Słowo mówi nieco inaczej. To był dla mnie moment otrzeźwienia, przestałem polegać na ludziach a zacząłem polegać na Słowie Bożym. Oczywiście żadna w tym moja zasługa, wierzę że Pan w odpowiednim czasie postawił przede mną odpowiednich ludzi i tak też dzieje się w życiu innych Chrześcijan i nie uważam że pędzę już autostradą do nieba, wiem że to dopiero etap mojej wędrówki a kresem jej jeżeli Bóg pozwoli będzie "wieniec żywota".

Zdajmy sobie zawsze sprawę że jak to pisał Paweł:

( 1 Kor 15 : 1 - 10 ) "A przypominam wam, bracia, ewangelię, którą wam zwiastowałem, którą też przyjęliście i w której trwacie, I przez którą zbawieni jesteście, jeśli ją tylko zachowujecie tak, jak wam ją zwiastowałem, chyba że nadaremnie uwierzyliście. Najpierw bowiem podałem wam to, co i ja przejąłem, że Chrystus umarł za grzechy nasze według Pism I że został pogrzebany, i że dnia trzeciego został z martwych wzbudzony według Pism, I że ukazał się Kefasowi, potem dwunastu; Potem ukazał się więcej niż pięciuset braciom naraz, z których większość dotychczas żyje, niektórzy zaś zasnęli; Potem ukazał się Jakubowi, następnie wszystkim apostołom; A w końcu po wszystkich ukazał się i mnie jako poronionemu płodowi. Ja bowiem jestem najmniejszym z apostołów i nie jestem godzien nazywać się apostołem, gdyż prześladowałem Kościół Boży. Ale z łaski Boga jestem tym, czym jestem, a łaska jego okazana mi nie była daremna, lecz daleko więcej niż oni wszyscy pracowałem, wszakże nie ja, lecz łaska Boża, która jest ze mną."

I gdy patrzymy, bądź mówimy o ŚJ, KRK czy też zwiedzionych Braciach, miejmy na uwadzę to by zawsze oddawać chwałę Bogu za ten moment życia w którym się znajdujemy i nie patrzeć na nikogo z góry.

Pamiętajmy też że tak jak nasz Bóg jest: Miłosierny, Sprawiedliwy, Suwerenny, Święty, Mądry, Dobry. Tak i my winniśmy zachowywać równowagę w naszej służbie dla Boga, pamietając że samą gorliwością, możemy zrobić często wiecej szkody niż pożytku. Szczególnie życzę tego wszelkim przywódcom Kościoła, by cokolwiek głoszą najpierw spoglądali na Górę (tę ponad chmurami) a potem w Słowo.

( Oz 4 : 6 ) "Lud mój ginie, gdyż brak mu poznania; ponieważ ty odrzuciłeś poznanie, i Ja ciebie odrzucę, abyś mi nie był kapłanem, a ponieważ zapomniałeś o zakonie swojego Boga, Ja też zapomnę o twoich dzieciach."

A tym którzy polegają na swoich przywódcach, życzę by byli wobec nich jak Berejczycy i kimkolwiek są w ciele wzięli sobie do serca poniższy werset:
( 1 Kor 1 : 26 - 29 ) "Przypatrzcie się zatem sobie, bracia, kim jesteście według powołania waszego, że niewielu jest między wami mądrych według ciała, niewielu możnych, niewielu wysokiego rodu, Ale to, co u świata głupiego, wybrał Bóg, aby zawstydzić mądrych, i to, co u świata słabego, wybrał Bóg, aby zawstydzić to, co mocne, I to, co jest niskiego rodu u świata i co wzgardzone, wybrał Bóg, w ogóle to, co jest niczym, aby to, co jest czymś, unicestwić, Aby żaden człowiek nie chełpił się przed obliczem Bożym."

Sadlor
Posty: 27
Rejestracja: sob cze 18, 2016 4:43 pm

Re: Wiara czy ofiary wierzeń

Postautor: Sadlor » czw paź 12, 2017 7:43 pm

Po tym jak napisałem powyższego posta, przesłuchałem to oto kazanie, polecam wysłuchać gdyż jest ono, bardzo budujące a i rzuca ciekawe spojrzenie na naszą relację z Bogiem.

https://www.youtube.com/watch?v=zniCMkzJWZk


Wróć do „Życie Świadka Jehowy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość