Życie Świadka Jehowy i nie tylko...

W tym miejscu można opisywać wszelkiego rodzaju spostrzeżenia związane z byciem Świadkiem Jehowy
Pstryk Provolone
Posty: 850
Rejestracja: śr sty 04, 2017 7:37 pm

Re: Życie Świadka Jehowy i nie tylko...

Postautor: Pstryk Provolone » ndz lis 05, 2017 5:38 pm

Do mnie bardziej przemawia stwierdzenie że wykupił, niż kupił jak w przypadku handlu niewolnikami. Tym bardziej że zmienia to postać rzeczy..
Miarą wszystkich rzeczy jest człowiek.

Awatar użytkownika
morwa
Posty: 1244
Rejestracja: wt paź 27, 2015 10:20 am

Re: Życie Świadka Jehowy i nie tylko...

Postautor: morwa » ndz lis 05, 2017 6:06 pm

Pstryk Provolone pisze:Do mnie bardziej przemawia stwierdzenie że wykupił, niż kupił jak w przypadku handlu niewolnikami. Tym bardziej że zmienia to postać rzeczy..

Pstryku,
Wykupił a kupił w przypadku handlu niewolnikami niewiele się różni....
Ktoś pozostawał w niewoli i był ciemiężonym niewolnikiem,a jakaś szczera osoba, ktoś współczujący jego doli ,przyszedł i go wykupił....to....
Zapłacił czyli kupił... nabył go...
Z automatu oznaczało to,że stał się nowym Panem wykupionego tak, czy nie?
Z logicznego punktu widzenia,ktoś wykupiony nadal pozostawał w niewoli ....ale już nowego Pana ...
ALE...
W przypadku wykupienia z niewoli grzechu i śmierci przez Pana Jezusa sprawa się ma trochę inaczej...
Po wykupieniu (kupieniu ) nas jako niewolników Pan Jezus wypuszcza nas na wolność...
Jesteśmy WOLNI OD NASZYCH WIN ,SPROWADZAJACYCH ŚMIERĆ...

Potężny to DAR opłacony męką Pańską na wzgórzu Golgoty,świadczący o Bożej miłości i o miłości Jezusa do nas...
Wdzięczność za ten DAR- przymusza szczere osoby,aby DOBROWOLNIE, z wdzięczności stały się na powrót niewolnikami Pana ,który ich wykupił...


Jeśli nie widziałeś polecam przy tej okazji...Obejrzyj :)

1Kor 4:5 bw "Przeto nie sądźcie przed czasem

Ilyad
Posty: 1143
Rejestracja: pn wrz 21, 2015 6:56 am

Re: Życie Świadka Jehowy i nie tylko...

Postautor: Ilyad » ndz lis 05, 2017 9:21 pm

Iskierko:
jak tak czytam to widzę sprzeczność. Najpierw kochani bracia, ale jak już tak samo nie wierzą, to raczej nie kochani bo nie mogą być częścią zboru ;) .

Nie ma sprzeczności. Wspólne inicjatywy w głoszeniu Ewangelii (np. przez Stowarzyszenie Gedeonitów) to jedno, a wspólna praca w zborze i głoszenie w nim kazań to dwie różne sprawy.
To tak jak u świadków.

Na prawdę nie widzisz różnicy ?. Pomimo różnic w pojmowaniu pewnych kwestii w dalszym ciągu JESTEŚMY BRAĆMI W CHRYSTUSIE. U Świadków wszyscy, myślący inaczej to "Babilon Wielki", który zginie w Armagedonie :roll:

cytat: "ani przez chwilę nie wahałbym się czy mogę razem z nimi "ramię w ramię" głosić Ewangelię, bo widzę ich życie i miłość do Chrystusa.

Przykład. Ewangelizujemy razem obok siebie, jest rozmowa, jeden z ewangelizatorów mówi "zbawienie jest utracalne", drugi obok mówi - "zbawienie jest nieutracalne", a uważny słuchacz ma dopiero mętlik! Który mówił prawdę? Czy tak ma wyglądać wspólna ewangelizacja?


Jeżeli ktoś na prawdę chciałby by ktoś podczas wspólnej, międzywyznaniowej ewangelizacji się nawrócił, nigdy nie będzie poruszał w tym czasie, tego rodzaju spornych zagadnień. Bracia o których pisałem są sprawdzeni w różnych sytuacjach, których znam od wielu lat. Na prawdę nie możesz sobie czegoś podobnego wyobrazić ?. :roll:

Gdzie w tym jedność?

Chociażby jedność w dążeniach, metodach działania, w jednym duchu, z jedną Biblią w ręku, chociaż z różnicą w pojmowaniu utracalności bądź nieutracalności zbawienia. Tak funkcjonują Gedeonici od ponad 115 lat. ;)

Do jakiego więc zboru przyprowadzić ludzi?

To ma znaczenie drugorzędne. Najważniejsze by ten ktoś odnalazł w swoim życiu Chrystusa, trwał przy Nim i odnalazł swoje miejsce w Kościele.

Skoro jak piszesz- cytuję: Różnica w pojmowaniu tej kwestii jest zbyt istotna, by można było razem pracować w zborze w jedności", to rozumiem, że inaczej wierzący może być jedynie naszym bliźnim, a nie bratem w wierze. :)

Dlaczego nie może być bratem ? Biblia nigdzie nie naucza że wierzący inaczej ode mnie, w mniej istotnych kwestiach nie może być moim bratem w Chrystusie. Przecież pisałem że mam braci w Chrystusie w różnych społecznościach ewangelicznych.

Zatem wszyscy na forum, aktywni czy tylko czytający posty, są naszymi bliźnimi, którym mamy wyświadczać dobro, natomiast nie wszyscy są "braćmi w wierze", nic dziwnego, że są niekończące się dysputy czasem jałowe, bo więcej jest zamieszania wśród "wierzących". ;)

Nie dla mnie.

Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1877
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm

Re: Życie Świadka Jehowy i nie tylko...

Postautor: Ann78 » pn lis 06, 2017 10:55 am

qwerty pisze:Morwa, u Świadków Jehowy Jezus cały czas jest i jest cały czas synem Jehowy czyli dokładnie tym o kim czytamy w Biblii.

Niestety, można mówić i pisać dużo o Jezusie, co z tego, jeśli nie jest to Jezus Prawdziwy?
Głoszenie innego Jezusa nie przynosi chluby, tylko prowadzi ludzi na manowce. Pisał o tym bardzo ostro Ap. Paweł.
W organizacji nie ma Prawdziwego (1 J. 5, 20) Jezusa, Boga i Pana. Nie ma Jezusa - objawionego w ciele Słowa Bożego.

qwerty pisze:Z kolei ja z niepokojem patrzę jak inne religie usuwają Jehowę , usuwają jego imię i zastępują go Jezusem co moim zdaniem jest czymś niedopuszczalnym i przede wszystkim niezgodnym z Biblią.

Pan Jezus jest ustanowionym przez Ojca Pośrednikiem, Tym, do którego mamy się zwracać, którego mamy czcić, wysławiać i wielbić.
Jeżeli tego nie rozumiesz, zwróć się do Słowa Bożego o pomoc.
"Jeśli więc wy, którzy jesteście źli, umiecie dobre dary dawać dzieciom swoim, o ileż bardziej Ojciec niebieski da Ducha Świętego tym, którzy go proszą."
Biblia Warszawska Łuk 11,13

Awatar użytkownika
tadeusz2904
Posty: 422
Rejestracja: ndz kwie 02, 2017 10:02 am

Re: Życie Świadka Jehowy i nie tylko...

Postautor: tadeusz2904 » pn lis 06, 2017 12:00 pm

Iskierka pisze:
morwa pisze:Życie Świadka Jehowy i nie tylko...

Dlaczego dopisałam... i nie tylko?
Dlatego,gdyż w innych społecznościach religijnych,nie tylko u Świadków zdarzają się również przypadki psychomanipulacji i nacisków, by przyjąć tę lub inną interpretację Słowa Bożego...
Jak zachować się w takiej sytuacji jeśli już zawitaliśmy do takiej społeczności, w której ma to miejsce?
Czy stłumić w sobie głos własnego sumienia i przyjąć poglady, z którymi się nie zgadzamy.bo inaczej rozumiemy dany temat
?
Z mojego punktu widzenia byłoby to nierozsądne,bo zburzyłoby własny pokój ducha...
A z biblijnego punktu widzenia,postępowanie wbrew sumieniu jest grzechem...
Kwestię tę już poruszałam w wątku ...
viewtopic.php?f=37&t=857 ale myślę,że warto ją przypomnieć...
Szanuję społeczności,które szanują prawo do osobistych wyborów zgodnie z własnym sumieniem , ale niestety...takich jest niewiele...
Odrębność w poglądach mnie nie przeraża...Wręcz przeciwnie...

Obrazek


W każdej społeczności jest też tzw. nauka kościoła. Jako, że miałam okazje poznać kilka, dlatego mogę powiedzieć, że polityka pewnych zachowań jest taka sama u wszystkich. Już kilkakrotnie to w postach pisałam ale to prawda, że jak nie przyjmiemy pewnych nauk, to będziemy się źle czuć. Czy mamy stłumić głos sumienia? Nie. Za zbór odpowiada pastor i starsi, Oni też zdadzą sprawę przed Bogiem. Jednak nikt nie dopuści do tego aby głośno rozprawiać o doktrynach mącąc w kościele, bo albo Cię wyrzucą albo dadzą do zrozumienia, że nie jesteś mile widziany i sam odejdziesz.

Jednak jedna rzecz mi się nie podoba, mianowicie wykorzystywanie kazań do personalnych "wycieczek" typu: - przychodzą do kościoła, nic z siebie nie dają a krytykują, za dużo widzą, potem wędrują do innych kościołów bo tam jest lepiej......

Myślę, że osoby mające takie "kazania" powinni sobie odpowiedzieć na pytanie - dlaczego ludzie odchodzą z mojego kościoła, dlaczego coś krytykują, dlaczego idą tam, a nie zostają tu. Może wina nie leży po stronie wierzących ale winny jest pastor czy starszy zboru. Może w nauczaniu z ambony nie ma mocy Ducha, może Słowo Boże jest rozwodnione, może przymyka się oczy na grzech bo nie wolno "plotkować", albo przesada w drugą stronę czyli tylko rózga i karcenie.
Takie "utyskiwanie" przez pastora czy starszych zboru na tych "niewdzięcznych" co przyszli do kościoła i nic z siebie nie dają, tylko siedzą w ławkach, powoduje, że na pewno nie pozyskają tych ludzi, ani nie zachęcą aby zostali w danej społeczności, a szczególnie tam gdzie nie ma członkostwa, nikt nie ma obowiązku aby być.


Iskierko!
Jakież to piękne że wspierasz Morwę.
Niezbyt to popularne ale idę za Morwą (i z rozdarciem to piszę ) a nie za Natanem Datsunem czy Iladem.
Morwo jesteś mi jak ,,Matka Boska" w swym upartym podążaniem za swoim przekonaniem.
,,Nagi wyszedłem .. i nagi się tam wrócę.Hi 1,20(UBG).

Awatar użytkownika
morwa
Posty: 1244
Rejestracja: wt paź 27, 2015 10:20 am

Re: Życie Świadka Jehowy i nie tylko...

Postautor: morwa » pn lis 06, 2017 4:04 pm

qwerty pisze:/

....z niepokojem patrzę jak inne religie usuwają Jehowę , usuwają jego imię i zastępują go Jezusem co moim zdaniem jest czymś niedopuszczalnym i przede wszystkim niezgodnym z Biblią.

Qwerty,czy do CIEBIE nie trafia myśl,którą poruszyłam,że w pierwszych zborach chrześcijańskich IMIĘ JEZUS było na pierwszym planie?
Pisałam już o tym.... Skoro wszyscy ludzie,o czym pisałam zostali uratowani,kupieni drogocenną krwią Jezusa a chrześcijanie są DOBROWOLNYMI niewolnikami PANA,który ich wykupił,to czy to powinno dziwić,że imię ich ZBAWICIELA zajmuje poczesne miejsce w ich życiu?

I na koniec - Jezus dla mnie też jest moim Panem .

Wspaniale QWERTY :) Zatem domyslam się że często imię Jezus gości na Twoich ustach...Oczywiście,że...
imię Boże naszego Ojca w niebie nie może być zapomniane z jednej strony i marginalizowane...
A z drugiej strony , jak wiele razy już o tym pisałam, i o czym SJ zapominają niejednokrotnie, kwestia nie polega jedynie na BARDZO częstym powtarzaniu brzmienia tego imienia...
Czemu to ma służyć?
To nie jest uświęcanie tego imienia,bo większość ludzi i tak wie,że jest to imię biblijnego Boga.
Poza tym ŚJ z roku na rok są coraz dalej od Jezusa w zamian za relację z Ojcem....
Tylko zachodzi pytanie...
Czy to jest wolą Bożą na dzisiejsze czasy.... Czy Bóg chce usuwania swego Syna w cień?

Hebr.1:6 I znowu, kiedy wprowadza Pierworodnego na świat, mówi: Niechże mu oddają pokłon wszyscy aniołowie Boży.

Aniołowie są zobowiązani oddawać hołd,pokłon Jezusowi,a ludzie są z tego obowiązku zwolnieni?
1Kor 4:5 bw "Przeto nie sądźcie przed czasem

Iskierka
Posty: 1056
Rejestracja: śr lis 11, 2015 8:49 am

Re: Życie Świadka Jehowy i nie tylko...

Postautor: Iskierka » pn lis 06, 2017 4:28 pm

tadeusz2904 pisze:
Iskierka pisze:
morwa pisze:Życie Świadka Jehowy i nie tylko...



W każdej społeczności jest też tzw. nauka kościoła. Jako, że miałam okazje poznać kilka, dlatego mogę powiedzieć, że polityka pewnych zachowań jest taka sama u wszystkich. Już kilkakrotnie to w postach pisałam ale to prawda, że jak nie przyjmiemy pewnych nauk, to będziemy się źle czuć. Czy mamy stłumić głos sumienia? Nie. Za zbór odpowiada pastor i starsi, Oni też zdadzą sprawę przed Bogiem. Jednak nikt nie dopuści do tego aby głośno rozprawiać o doktrynach mącąc w kościele, bo albo Cię wyrzucą albo dadzą do zrozumienia, że nie jesteś mile widziany i sam odejdziesz.

Jednak jedna rzecz mi się nie podoba, mianowicie wykorzystywanie kazań do personalnych "wycieczek" typu: - przychodzą do kościoła, nic z siebie nie dają a krytykują, za dużo widzą, potem wędrują do innych kościołów bo tam jest lepiej......

Myślę, że osoby mające takie "kazania" powinni sobie odpowiedzieć na pytanie - dlaczego ludzie odchodzą z mojego kościoła, dlaczego coś krytykują, dlaczego idą tam, a nie zostają tu. Może wina nie leży po stronie wierzących ale winny jest pastor czy starszy zboru. Może w nauczaniu z ambony nie ma mocy Ducha, może Słowo Boże jest rozwodnione, może przymyka się oczy na grzech bo nie wolno "plotkować", albo przesada w drugą stronę czyli tylko rózga i karcenie.
Takie "utyskiwanie" przez pastora czy starszych zboru na tych "niewdzięcznych" co przyszli do kościoła i nic z siebie nie dają, tylko siedzą w ławkach, powoduje, że na pewno nie pozyskają tych ludzi, ani nie zachęcą aby zostali w danej społeczności, a szczególnie tam gdzie nie ma członkostwa, nikt nie ma obowiązku aby być.


Iskierko!
Jakież to piękne że wspierasz Morwę.
Niezbyt to popularne ale idę za Morwą (i z rozdarciem to piszę ) a nie za Natanem Datsunem czy Iladem.
Morwo jesteś mi jak ,,Matka Boska" w swym upartym podążaniem za swoim przekonaniem.


Tadeusz, ja czasami biorę udział w dyskusji i odpowiadam na posty. Jak można zauważyć moje poglądy mogą być zgodne lub niezgodne z poglądami innych, nie jestem stronnicza, piszę co myślę i jak widzę temat. Cenię sobie posty Morwy, Ann78, Datsuna, Iliada, Natana, mimo że mogę mieć inne zdanie w danej kwestii, ale z kolei też mam jednakowe spojrzenie w innych tematach.

Tadeusz, Ty przede wszystkim idź za Panem, bo My możemy się mylić ale nasz Bóg nigdy.

Pstryk Provolone
Posty: 850
Rejestracja: śr sty 04, 2017 7:37 pm

Re: Życie Świadka Jehowy i nie tylko...

Postautor: Pstryk Provolone » pn lis 06, 2017 4:56 pm

Dobrze mówisz Iskierko. Twoje słowa są pełne zrozumienia i miłości. Pozdrawiam Cię serdecznie :)
Miarą wszystkich rzeczy jest człowiek.

Awatar użytkownika
morwa
Posty: 1244
Rejestracja: wt paź 27, 2015 10:20 am

Re: Życie Świadka Jehowy i nie tylko...

Postautor: morwa » pn lis 06, 2017 5:14 pm

qwerty pisze:Morwa, uważasz, że pierwsze zbory usunęły Jehowę na drugi plan ?
Jezus we wzorcowej modlitwie nauczał : "Ojcze nasz, któryś jest w niebie, ŚWIĘĆ SIĘ IMIĘ TWOJE". Jak to jest dzisiaj wypełniane ? Zakazem używania imienia Boga ? Robieniem z Jezusa Boga ? Robieniem z Trójcy Boga ?

Cytujesz Hbr 1,6 , ok. Pytanie, kto wprowadza tego Pierworodnego na świat ? On sam siebie czy jego Ojciec, Jehowa ?

QWERTY, nie chcę się powtarzać....
Jakoś niedokładnie przeczytałeś moje poprzednie posty...
Jeśli chcesz uzyskać odpowiedzi na TE pytania zajrzyj raz jeszcze do poprzednich moich wpisów i pomyśl o co mi w nich chodziło...

Pytasz o wyprowadzenie PIERWORODNEGO na świat
Odpowiedz jest oczywista sam wiesz,ale nie związana z myślą którą ja poruszyłam....
W ten sposób sprytnie usunąłeś w cień myśl, którą ja podkreśliłam, to że aniołowie mieli Jezusowi się kłaniać...
Skoro aniołowie,to ludzie tym bardziej...
Ale ta myśl CIĘ uwiera... niestety :(

(1) Paweł, z woli Bożej powołany na apostoła Jezusa Chrystusa, i Sostenes, nasz Brat,
(2) do zboru Bożego, który jest w Koryncie, do was, uświęconych w jedności z Chrystusem Jezusem, powołanych na świętych, wraz ze wszystkimi, którzy wszędzie wzywają imienia naszego Pana, Jezusa Chrystusa. Pana ich i naszego: 1 Koryntian 1 rozdział PNŚ


Mowa jest o wzywaniu imienia JEHOWY, CZY JEZUSA ?
1Kor 4:5 bw "Przeto nie sądźcie przed czasem

Awatar użytkownika
tadeusz2904
Posty: 422
Rejestracja: ndz kwie 02, 2017 10:02 am

Re: Życie Świadka Jehowy i nie tylko...

Postautor: tadeusz2904 » pn lis 06, 2017 5:45 pm

Iskierka pisze:
tadeusz2904 pisze:
Iskierka pisze:
morwa pisze:Życie Świadka Jehowy i nie tylko...



W każdej społeczności jest też tzw. nauka kościoła. Jako, że miałam okazje poznać kilka, dlatego mogę powiedzieć, że polityka pewnych zachowań jest taka sama u wszystkich. Już kilkakrotnie to w postach pisałam ale to prawda, że jak nie przyjmiemy pewnych nauk, to będziemy się źle czuć. Czy mamy stłumić głos sumienia? Nie. Za zbór odpowiada pastor i starsi, Oni też zdadzą sprawę przed Bogiem. Jednak nikt nie dopuści do tego aby głośno rozprawiać o doktrynach mącąc w kościele, bo albo Cię wyrzucą albo dadzą do zrozumienia, że nie jesteś mile widziany i sam odejdziesz.

Jednak jedna rzecz mi się nie podoba, mianowicie wykorzystywanie kazań do personalnych "wycieczek" typu: - przychodzą do kościoła, nic z siebie nie dają a krytykują, za dużo widzą, potem wędrują do innych kościołów bo tam jest lepiej......

Myślę, że osoby mające takie "kazania" powinni sobie odpowiedzieć na pytanie - dlaczego ludzie odchodzą z mojego kościoła, dlaczego coś krytykują, dlaczego idą tam, a nie zostają tu. Może wina nie leży po stronie wierzących ale winny jest pastor czy starszy zboru. Może w nauczaniu z ambony nie ma mocy Ducha, może Słowo Boże jest rozwodnione, może przymyka się oczy na grzech bo nie wolno "plotkować", albo przesada w drugą stronę czyli tylko rózga i karcenie.
Takie "utyskiwanie" przez pastora czy starszych zboru na tych "niewdzięcznych" co przyszli do kościoła i nic z siebie nie dają, tylko siedzą w ławkach, powoduje, że na pewno nie pozyskają tych ludzi, ani nie zachęcą aby zostali w danej społeczności, a szczególnie tam gdzie nie ma członkostwa, nikt nie ma obowiązku aby być.


Iskierko!
Jakież to piękne że wspierasz Morwę.
Niezbyt to popularne ale idę za Morwą (i z rozdarciem to piszę ) a nie za Natanem Datsunem czy Iladem.
Morwo jesteś mi jak ,,Matka Boska" w swym upartym podążaniem za swoim przekonaniem.


Tadeusz, ja czasami biorę udział w dyskusji i odpowiadam na posty. Jak można zauważyć moje poglądy mogą być zgodne lub niezgodne z poglądami innych, nie jestem stronnicza, piszę co myślę i jak widzę temat. Cenię sobie posty Morwy, Ann78, Datsuna, Iliada, Natana, mimo że mogę mieć inne zdanie w danej kwestii, ale z kolei też mam jednakowe spojrzenie w innych tematach.

Tadeusz, Ty przede wszystkim idź za Panem, bo My możemy się mylić ale nasz Bóg nigdy.


Iskiereczko Tobie też się udzieliło w ostatnim zdaniu.
Mogłaś napisać uważam itp.
Moje braterstwo do w/w braci jest bezwarunkowe.
Oczywiście można to podważyć wersetem biblii ale riposta ,,a napisane jest również "-nauka wyniesiona z tego forum.
Ci bracia byli na swoich odcinkach pionierami ale... żaden z nich nie wierzy w nieutracalność zbawienia .
Pobożne życzenie - gdyby przybrali na krótką chwilę skórę tej najmniejszej owieczki.
,,Nagi wyszedłem .. i nagi się tam wrócę.Hi 1,20(UBG).


Wróć do „Życie Świadka Jehowy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości