Być czy nie być świadkiem Jehowy?

W tym miejscu można opisywać wszelkiego rodzaju spostrzeżenia związane z byciem Świadkiem Jehowy
Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1953
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm
Kontaktowanie:

Re: dyskusja o Trójcy

Postautor: Ann78 » sob kwie 07, 2018 9:23 pm

Datsun pisze:
GrzegorzS04 pisze:Tak,nawet wierząc w nauki Świadków Jehowy!

Można iść za Jezusem wierząc jednocześnie w propagowane nauki świadków Jehowy? :shock:
Najwyraźniej nie o tym samym Jezusie chyba rozmawiamy, bo albo idzie się za Jezusem stworzeniem/aniołem, który już podobno przyszedł albo za Jezusem Stwórcą, którego przyjścia należy oczekiwać. Poza tym aby zostać uczniem Jezusa to najpierw należy powierzyć Mu swoje życie. A jak Twoim zdaniem można powierzyć życie Jezusowi nie zwracając się do niego?

Otóż to. Zgadzam się w pełni, Datsunie.
Zapraszam na www.jwpomoc.pl

Sadlor
Posty: 257
Rejestracja: sob cze 18, 2016 4:43 pm

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: Sadlor » sob kwie 07, 2018 9:32 pm

To co napisała Iskierka zmusiło mnie do myślenia.

Kiedyś pisałem o podobnych przypadkach w innym temacie viewtopic.php?f=44&t=1155 jak postrzegać takich ludzi ?

Powiem szczerze że zazwyczaj daleko mi do liberalizmu w jakiejkolwiek dziedzinie, ale czasem zastanawiam się jak to jest z tą prawdą Biblijną i różnymi religiami, i gdzie ustawić granicę.

Wiemy że ŚJ uczą niektórych rzeczy nieprawidłowo, wiemy też że KRK również, nie bedę wspominał o innych bo na pewno znalazłoby się wiecej przykładów również z ewangelicznego/protestanckiego podwórka. Wiemy jednak że wszyscy oni uczą o Chrystusie, że był w ciele, zbawił nas i że przyjdzie ponownie, walimy młotem w ŚJ w KRK też, ale widzę że co do "swoich" jestesmy już nieco bardziej liberalni w osądzie, jak to jest?

Czy jesteśmy w tym sprawiedliwi, trochę się powtarzam ale jak tak czytam niektóre wpisy to widzę pewną tendencyjność w osądzie, są Kościoły które uczą rzeczy niebezpiecznych i nikt nic nie powie, ale jak ŚJ czy kto inny uczy takich rzeczy to już go w łeb, a przecież wielu z tych ludzi służy Bogu całym sercem to prawda że różną sie od nas, ale tak jak tolerujemy czasem nawiedzonych Zielonoświątkowców, albo innch Braci uczących tej lub innej nauki, Czy nie możemy spojrzeć na ŚJ z trochę innej strony, bo mam wrażenie że nie ma tu równości w osądzie jednych lub drugich.

Co powiecie o Bracie o którym wspomniała Iskierka?

( Jan 8 : 31 ) "Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w niego: Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie"

( Ps 103 : 11 ) " Lecz jak wysoko jest niebo nad ziemią, Tak wielka jest dobroć jego dla tych, którzy się go boją. "

Z jednej strony widzę potrzebę tego by strzec "zdrowej nauki", a z drugiej widzę jak ta zdrowa nauka jest gdzieś spychana pod dywan gdy chodzi o kolegów z klasy. Jak znaleźć w tym złoty środek, a może nie ma złotego środka, moze jesteśmy "letni" i gdy przyjdzie co do czego to Pan Jezus wypluje nas z ust swoich.

Mam wrażenie że coraz częściej zamiast patrzeć na człowieka patrzmy na niego przez pryzmat denominacji do której należy.

Jestem pewnien że wielu z tych którzy mają "Służbę" wśród ŚJ patrzy na nich przez pryzmat organizacji a nie owoców ducha które w tym człowieku można obserowować. Gdyby poznali go i nie wiedzieli skąd jest ale posłuchali go uznaliby że to wspaniały Boży człowiek, a gdyby się dowiedzieli że jest tym kim jest zaraz czuli by potrzebę nawracanania go by przyjąl Pana Jezusa, nardzodził sie na nowo itp.

Skąd wiedzą że On nie ma relacji z Panem Jezusem? Skąd wiedzą że taki człowiek nie jest zbawiony?
Może tak jak my w naszym ewangelicznym podwórku mamy różne zrozumienia, tak i oni mają różne inne od nas, ale niekoniecznie złe.

Bo jeżeli jestesmy tolerancyjni dla siebie, to w takiej samej mierze powinniśmy być i dla innych, bez względu na przyneleżność i denominację.

( Jan 14 : 13 - 15 ) "I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to. Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie."
z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie.

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2710
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: Datsun » ndz kwie 08, 2018 6:07 am

Sadlorze, jak zawsze mądrze i od serca :)
Powiem tylko tyle, że nikt na forum przecież nie stwierdził, że wszyscy świadkowie Jehowy są niezbawieni. Tylko Bóg wie kto jest Jego.
Uważam jednak, że świadkom Jehowy trzeba zwyczajnie głosić Ewangelię, której nie nauczono ich poprawnie i głosić prawdziwego Jezusa i upamiętanie. Pierwszy krok wiary to pokuta i powierzenie swojego życia Panu Jezusowi. Potem niech Pan prowadzi przez Ducha Świętego, a nie ludzka organizacja. Pewna jak to nazwałeś "kreska" musi być gdzieś postawiona. Aby się komuś zaczęły otwierać oczy to trzeba pokazać to i owo z Biblii. Zakładając jednak, że ktoś dajmy na to jest obecnie śJ i się narodził na nowo (to przecież będzie widać) to co zrobimy? Powiemy, żeby skoro już tam jest to niech tam zostanie? Tacy ludzie przecież są tak samo atakowani przez siły ciemności jak i inni chrześcijanie, a na początku zazwyczaj najbardziej. Oni potrzebują pomocy od innych chrześcijan i nawet będąc przecież śJ nie wiedzą gdzie jej szukać. U świadków Jehowy takiej pomocy raczej nie znajdą, prawda?

Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1953
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm
Kontaktowanie:

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: Ann78 » ndz kwie 08, 2018 7:10 am

Jest jeszcze jedna bardzo istotna kwestia w tej dyskusji - co jest ważne, obiekt wiary, czy jedynie jej szczerość?
Jeżeli stwierdzimy, że szczerość, mamy problem z głowy, w ogóle nie musimy głosić, gdyż jest bardzo wielu szczerych ludzi, którzy wierzą w niewłaściwe rzeczy.
Są tacy, którzy wierzą w latającego potwora spaghetti (pastafarianie), w kosmitów (scjentolodzy) i są w tym szczerzy, więcej - są dobrymi ludźmi, wydają wielkie sumy na dobroczynność.

Czy to znaczy, że są zbawieni?
Biblia mówi, że zbawia jedynie wiara w Pana Jezusa Chrystusa, że grzeszni ludzie potrzebują obmycia Jego Świętą Krwią, potrzebują odkupienia w Nim. (Rz. 3; Rz. rozdz. od 8-10)

Biblia więc mówi, że OBIEKT wiary ma zasadnicze znaczenie. Tym obiektem jest Pan i Bóg Jezus Chrystus.
Więcej - mówi, że to nie wszystko jedno w JAKIEGO Jezusa wierzymy, że można wierzyć w "innego" Jezusa - i jest się wtedy "ślepym, którego prowadzi ślepy" (Mat. 23, 13).
Biblia mówi także, że można mieć gorliwość, ale "nierozsądną", że można ustanowić własną, ludzką sprawiedliwość, nie podporządkowując się tym samym sprawiedliwość Bożej. (Rz. 10, 2-4)

To jest naprawdę poważna sprawa. Nie rozmydlajmy tego.
Jest JEDYNA Droga, która prowadzi do zbawienia i NIE MA innej. Tylko wiara w biblijnego Jezusa Chrystusa zbawia.(J. 14, 6)
Tylko Jezus.
Żywy Bóg, zawsze ten sam, niezmienny. (Hebr. 13, 8) W Nim i w Jego Imieniu narody, a więc i my wszyscy mamy pokładać nadzieję (Mat. 12, 17-21).

Zastanówmy się, ludzie szczerze czcili bałwany, Bóg brzydził się tym.
Żydzi nie uwierzyli w Chrystusa, byli w tym bardzo szczerzy, Bóg powiedział, że są dziećmi diabła.
Saul z Tarsu szczerze tępił chrześcijan - był na niewłaściwej drodze, Bóg go zawrócił.
To nie jest wszystko jedno.

Głoszę Chrystusa, gdyż wiem, że TYLKO On zbawia, że człowiek bez Niego jest martwy.
Głoszę Chrystusa Świadkom Jehowy, gdyż wiem, że w organizacji jest zwiedzenie, nie ma Boga, nie ma Prawdziwego Jezusa (1 J. 5, 20), nie ma Ducha Świętego. Ludzie są niejako "oczadzeni" ludzkimi naukami, ludzką "mądrością".
Są szczerzy - wiem. Na prawdę wiem o tym. Znam takich - wspaniałych, dobrych i bardzo ich kocham.
Są szczerzy, ale są zwiedzeni. idą niewłaściwą drogą.
Potrzebują Pana Jezusa Chrystusa i Jego łaski. Potrzebują uczyć się miłosierdzia. Potrzebują przebaczenia.

Pozdrawiam Was Wszystkich, Kochani i życzę milej niedzieli w Bożym pokoju i milości.



"Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że zamykacie Królestwo Niebios przed ludźmi, albowiem sami nie wchodzicie ani nie pozwalacie wejść tym, którzy wchodzą." Mat. 23, 13

"Daję im bowiem świadectwo, że mają gorliwość dla Boga, ale gorliwość nierozsądną;Bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu.
Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy." Rz. 10, 2-4

"Żeby się wypełniło, co powiedziano przez proroka Izajasza w słowach:
Oto sługa mój, którego wybrałem, umiłowany mój, w którym moja dusza ma upodobanie. Złożę na niego Ducha mego, a On obwieści narodom sąd.
Nie będzie się spierał i nie będzie krzyczał, i nikt na ulicach nie usłyszy głosu jego.
Trzciny nadłamanej nie dołamie, a lnu tlejącego nie zagasi, dopóki nie doprowadzi do zwycięstwa sprawiedliwości.
A w imieniu jego narody pokładać będą nadzieję." Mat.12, 17-21

"Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki." Hebr 13,8

"Wiemy też, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy, w Synu jego, Jezusie Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym. Dzieci, wystrzegajcie się fałszywych bogów" 1 J. 5, 20
Zapraszam na www.jwpomoc.pl

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2710
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: Datsun » ndz kwie 08, 2018 7:44 am

Dokładnie, droga siostro...
Sama szczerość nie wystarczy. Bóg szuka ludzi, którzy Jego szukają i stara się wyprowadzić na swoje pastwisko.
Jak ktoś uzna Jezusa za swojego rzeczywistego Pana i wyzna Mu to ustami jak uczy Pismo, wtedy sytuacja radykalnie się odmieni. Wtedy jest to wiara w Jezusa, a nie wiara że Jezus jest. To zasadnicza i decydującą różnica. Bóg da siłę aby wyjść z jednozbawczej religii. Znamy przecież mnóstwo takich przypadków. :)

christianinroman
Posty: 266
Rejestracja: czw wrz 24, 2015 7:26 pm

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: christianinroman » ndz kwie 08, 2018 5:54 pm

Ann78. Czy byłaś kiedyś świadkiem Jehowy? Sadlor chyba wyraźnie napisał, że nie można uogólniać. Skąd wiesz, że świadek ten czy inny nie pokutował ( nie okazał skruchy)? Skąd wiesz że ten czy inny świadek nie wierzy w Pana Jezusa?
Nie byłaś świadkiem więc ich nie zrozumiesz. Nie byłem alkoholikiem i nigdy nie zrozumiem jego przeżyć, myśli, itd. Biblijnie mogę mu tłumaczyć co ,, trzeba" zrobić, ale jak nie będę ,, człowiekiem ", to literą zabiję takiego człowieka. Dlatego do alkoholików przeważnie Pan posyła nawróconych alkoholików; do więźniów posyła nawróconych byłych więźniów, itd.

Iskierka
Posty: 1182
Rejestracja: śr lis 11, 2015 8:49 am

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: Iskierka » ndz kwie 08, 2018 8:14 pm

Datsun pisze:Dokładnie, droga siostro...
Sama szczerość nie wystarczy. Bóg szuka ludzi, którzy Jego szukają i stara się wyprowadzić na swoje pastwisko.
Jak ktoś uzna Jezusa za swojego rzeczywistego Pana i wyzna Mu to ustami jak uczy Pismo, wtedy sytuacja radykalnie się odmieni. Wtedy jest to wiara w Jezusa, a nie wiara że Jezus jest. To zasadnicza i decydującą różnica. Bóg da siłę aby wyjść z jednozbawczej religii. Znamy przecież mnóstwo takich przypadków. :)


To prawda, bo relacja się zmienia. Jeśli nie trzymamy się Chrystusa jako jedynej Drogi do Ojca, to samo wyjście z organizacji też nic nie da.....

Ann78 pisze:Biblia mówi, że zbawia jedynie wiara w Pana Jezusa Chrystusa, że grzeszni ludzie potrzebują obmycia Jego Świętą Krwią, potrzebują odkupienia w Nim. (Rz. 3; Rz. rozdz. od 8-10)

Tak, zbawienie jest w Chrystusie, którego posłał Ojciec aby każdy kto w Niego wierzy miał życie.

Ann78 pisze:w organizacji jest zwiedzenie, nie ma Boga, nie ma Prawdziwego Jezusa (1 J. 5, 20), nie ma Ducha Świętego. Ludzie są niejako "oczadzeni" ludzkimi naukami, ludzką "mądrością".


Że wogóle nie ma Boga, to tak nie można powiedzieć, przecież nie uczą o kosmitach ani o potworze spaghetti ;) ..... a zwiedzenie wchodzi też do innych społeczności, warto być czujnym. Dla mnie zwiedzeniem jest też "granie na emocjach" obecnych na nabożeństwie i wygłaszanie mowy przez pastora typu" jeśli ktoś teraz przyjmie Pana Jezusa do serca i pomodli się tak a tak (i tu wyuczona formułka) to będzie zbawiony". Czy samo pobożne życzenie pastora i jego szczerość naprawdę spowoduje zbawienie tych co podniosą ręce w górę albo wyjdą na środek kościoła?

Sadlor pisze:Mam wrażenie że coraz częściej zamiast patrzeć na człowieka patrzmy na niego przez pryzmat denominacji do której należy.
Sadlor pisze:Gdyby poznali go i nie wiedzieli skąd jest ale posłuchali go uznaliby że to wspaniały Boży człowiek


Niestety tak jest, wiem coś o tym, doznałam na własnej skórze....nie raz musiałam się za innych tłumaczyć albo coś wyjaśniać, odnosiłam wrażenie, że mam etykietkę "to były świadek" ;)

christianinroman pisze:Biblijnie mogę mu tłumaczyć co ,, trzeba" zrobić, ale jak nie będę ,, człowiekiem ", to literą zabiję takiego człowieka


Tak, coś w tym jest. Zrozumieć kogoś czyli być w "czyichś butach" to jedno, a chęć pomocy to inna sprawa, niestety niektórzy czują się urażeni za zwracanie uwagi, no mnie się już oberwało ;)

Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1953
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm
Kontaktowanie:

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: Ann78 » ndz kwie 08, 2018 8:32 pm

Iskierka pisze:
Datsun pisze:
Ann78 pisze:w organizacji jest zwiedzenie, nie ma Boga, nie ma Prawdziwego Jezusa (1 J. 5, 20), nie ma Ducha Świętego. Ludzie są niejako "oczadzeni" ludzkimi naukami, ludzką "mądrością".


Że wogóle nie ma Boga, to tak nie można powiedzieć, przecież nie uczą o kosmitach ani o potworze spaghetti ;) .....

Tak uważasz?
W takim razie powinnismy dojść do wniosku, ze Muzułmanie tez uczą o Bogu, a wiec jest tam Bóg, jest to Boza religia :shock:
Czy rzeczywiście?
Zydzi za czasów Pana Jezusa tez uczyli o Bogu, chociaz nie przyjęli Mesjasza? Dostali pochwałę?
Nie.
To dla wielu będzie mowa kanciasta, ale pozostanę przy swoim. Jezus Świadków Jehowy, to INNY Jezus.
Ktos powiedział, ze jest tam „za mało” Jezusa. Nie. Tam Go nie ma.
Zapraszam na www.jwpomoc.pl

Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1953
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm
Kontaktowanie:

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: Ann78 » ndz kwie 08, 2018 9:03 pm

Dodam jeszcze - Bóg zna serca i wyrywa ludzi z rożnego rodzaju związan i zwiedzen, przyprowadza do Siebie.
Tak jak i ja sama jestem tego przykładem, i wielu z Was :)
Ojciec pociąga do Syna.
To dotyczy wszystkich.
Chwała Bogu!
Zapraszam na www.jwpomoc.pl

christianinroman
Posty: 266
Rejestracja: czw wrz 24, 2015 7:26 pm

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: christianinroman » pn kwie 09, 2018 6:41 am

Ann78. Powiem Ci droga Siostro, że i poganina można nauczyć ( mam na myśli nieodrodzonego człowieka) wypowiadać słowa Panie, Panie, Jezus mój Pan, itd.powtarzać w tlumie pewne slogany, śpiewać piosenki religijne, ale w rzeczywistości taki człowiek nie będzie czcił Boga w Duchu i w prawdzie. 19 lat usługuję więźniom i uzależnionym i poznałem PSYCHOLOGIĘ tych ludzi. Droga Ann, my mówimy o Panu Jezusie a nie w znaczeniu ogólnym o Bogu. To że w islamie mówi się o Bogu i wszędzie mówi się o Bogu to jest prawdą, ale nie w każdej religii mówi się o Jezusie z Nazaretu. Pan Jezus nie jest obecny w żadnej RELIGII, On wręcz
NIENAWIDZI RELIGII. ON kocha życie, bo za ludzi dał swoje życie i by oni je mieli i to w obfitości. Religia nie daje życia lecz śmierć, letniość i jakoś to będzie. Każda demominacja zawierająca jakieś struktury, uwarunkowania (obwarowania, warownie) zamyka członkom dostęp do wolności którą przyniósł Pan Jezus. Ktoś wyszedł od świadków i poszedł do baptystów, zielonoświątkowców lub innej ewangelicznej DENOMINACJI, wszedł w struktury tej machiny denominacyjnej. Wszystko już jest ZAPLANOWANE !!! Jakie pieśni będą śpiewane, kto ma kazanie. Czy tak nie było w organizacji?


Wróć do „Życie Świadka Jehowy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość