Być czy nie być świadkiem Jehowy?

W tym miejscu można opisywać wszelkiego rodzaju spostrzeżenia związane z byciem Świadkiem Jehowy
Awatar użytkownika
tadeusz2904
Posty: 519
Rejestracja: ndz kwie 02, 2017 10:02 am

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: tadeusz2904 » sob kwie 07, 2018 7:29 pm

Iskierko jak znasz Kwiatosza to pójdziesz do nieba, on widzi wszystkie Twoje dobre
uczynki a na ewentuale złe, przymknie oko.
,,Nagi wyszedłem .. i nagi się tam wrócę.Hi 1,20(UBG).

Awatar użytkownika
tadeusz2904
Posty: 519
Rejestracja: ndz kwie 02, 2017 10:02 am

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: tadeusz2904 » sob kwie 07, 2018 7:59 pm

Kiedyś na zebraniu książki pewna siostra opowiadała wrażenia z pogrzebu Kwiatosza.
Postronni pytali kogo chowają, że tak dużo ludzi .
Odpowiadali -,naszego brata który jest teraz w niebie patrzy na nas i się raduje że ma taki pogrzeb, .
Pochowany jest bodajże na Wólce Węglowej.
Zgodnie z nauką sJ namaszczeni bracia Jezusa zostają zabrani do nieba tuż przed śmiercią.
,,Nagi wyszedłem .. i nagi się tam wrócę.Hi 1,20(UBG).

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2640
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: dyskusja o Trójcy

Postautor: Datsun » sob kwie 07, 2018 9:02 pm

GrzegorzS04 pisze:Tak,nawet wierząc w nauki Świadków Jehowy!

Można iść za Jezusem wierząc jednocześnie w propagowane nauki świadków Jehowy? :shock:
Najwyraźniej nie o tym samym Jezusie chyba rozmawiamy, bo albo idzie się za Jezusem stworzeniem/aniołem, który już podobno przyszedł albo za Jezusem Stwórcą, którego przyjścia należy oczekiwać. Poza tym aby zostać uczniem Jezusa to najpierw należy powierzyć Mu swoje życie. A jak Twoim zdaniem można powierzyć życie Jezusowi nie zwracając się do niego i nauczając jeszcze innych, że tak robić nie można?
Możesz to wytłumaczyć? Czy można zostać uczniem Jezusa bez powierzenia Mu swojego życia?



GrzegorzS04 pisze:Napisałem,ze jest to sprawa indywidualna,a Tobie Datsunie osądzanie drugich zwłaszcza Swiadków i generalizowanie jak widzę przychodzi niezwykle łatwo.
Aż się ciśnie do głowy biblijna myśl,"jakim sądem sadzicie",albo nie sądzcie,"abyście nie byli sądzeni."
Nie wchodzmy w kompetencje Najwyższego sędziego,bo sąd nie do ziemskiego człowieka należy,ale niestety tzw. nowo narodzonym bardzo często to się zdarza, osądzają bardzo chętnie ,choć bywają wyjątki.

A mógłbyś pisać mniej emocjonalnie i mniej agresywnie?
Najwyraźniej nie rozumiesz co oznacza osądzanie.
Wiem, że to sprawa indywidualna ale czytając to co napisałeś wynika, że wcale od świadków nie trzeba odchodzić i wierząc i nauczając ich nauk będzie się o.k i legalnym uczniem Jezusa. To może Ty odpowiesz: po co w takim razie odchodzić od "organizacji"?
Może lepiej tam po prostu zostać?

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2640
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: dyskusja o Trójcy

Postautor: Datsun » sob kwie 07, 2018 9:08 pm

Iskierka pisze:
Datsun pisze:Iskierko, skoro więc wszystkie te sprawy są marginalne i świadkowie Jehowy jak najbardziej mogą być prawdziwymi uczniami Jezusa to zastanów się na jednym: po co w takim razie stamtąd wychodzić?

Datsun pisze:Mówisz, że odwiedza Ciebie? Wystarczy, że do wiedzą się o tym starsi zboru i jej "być albo nie być świadkiem Jehowy" jest pod wielkim znakiem zapytania. Znamy przecież wielu już byłych śJ, którzy za kontakty z wykluczonymi zostali sami wykluczeni.


Datsunie, my nie możemy autorytatywnie powiedzieć, KTO idzie za Chrystusem, a KTO nie. Przecież nasze serce zna tylko Bóg. Ja tu nie pisałam o całej organizacji świadków, ja patrzę na jednostki i piszę o jednostkach, a nie o tłumie świadków.
Iskierka pisze:Dlatego dla mnie ocenianie kto idzie za Chrystusem a kto nie, to tupet i brak bojaźni Bożej. Czy sam fakt, że ktoś jest w organizacji od razu świadczy o tym, że popiera i zgadza się z naukami "niewolnika" np. jeśli chodzi o Pana Jezusa? Poza tym "Pamiątka" u świadków jest tylko raz w roku, co na podstawie tego jednego dnia moglibyśmy powiedzieć, kto jest Chrystusowy a kto nie?


Osoby, które wychodzą z organizacji właśnie ze względu na Chrystusa, to zanim wyjdą, są jeszcze świadkami jakiś czas, ale już w sercu mają Chrystusa i się do Niego modlą. Dlatego nie możemy tak rzucać ogólnikowo słowami- "Jak można iść za Jezusem będąc świadkiem Jehowy?" - bo można i to co widzimy jest tego dowodem. To Duch Święty dotyka te osoby, patrzmy na jednostki, nie na całość. Proces wychodzenia z organizacji/sekty to proces inny u każdego.

Co do tej siostry, to zapewne masz rację, że Ją kiedyś namierzą ;) . Właśnie dzisiaj mnie odwiedziła i sama poprosiła abyśmy poszły na spacer do parku. Nie boi się konsekwencji. Ja już wcześniej z Nią rozmawiałam na ten temat, powiedziała, że jestem Jej siostrą i nie ma zamiaru tego ukrywać, no przyznaję- jest odważna. Dzisiaj siedzimy w parku na ławce, przechodzi pan, słyszę -dzień dobry, Ona odpowiada. Potem pytam, kto to był?.. a brat ze zboru. No ja tego brata nie znałam, ani On mnie, więc spoko, ale na pewno będzie sytuacja, że ktoś ze znajomych nas zobaczy. Ona już widzi dużo nieprawidłowości w organizacji, kwestia czasu, modlę się o Nią. Serce ma dla Chrystusa, to widzę. My możemy siać, podlewać, ale to Bóg daje wzrost.

Iskierko, przecież ja dokładnie o tym samym napisałem. Jak ktoś chce iść za Jezusem i poddaje się prowadzeniu Ducha Świętego to wcześniej czy później stamtąd odejdzie. Wielu ludzi będąc jeszcze oficjalnie świadkami Jehowy narodzili się na nowo i przestali wierzyć w niektóre nauki. Odejście to była tylko kwestia czasu.

Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1909
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm
Kontaktowanie:

Re: dyskusja o Trójcy

Postautor: Ann78 » sob kwie 07, 2018 9:23 pm

Datsun pisze:
GrzegorzS04 pisze:Tak,nawet wierząc w nauki Świadków Jehowy!

Można iść za Jezusem wierząc jednocześnie w propagowane nauki świadków Jehowy? :shock:
Najwyraźniej nie o tym samym Jezusie chyba rozmawiamy, bo albo idzie się za Jezusem stworzeniem/aniołem, który już podobno przyszedł albo za Jezusem Stwórcą, którego przyjścia należy oczekiwać. Poza tym aby zostać uczniem Jezusa to najpierw należy powierzyć Mu swoje życie. A jak Twoim zdaniem można powierzyć życie Jezusowi nie zwracając się do niego?

Otóż to. Zgadzam się w pełni, Datsunie.
Zapraszam na www.jwpomoc.pl

Sadlor
Posty: 234
Rejestracja: sob cze 18, 2016 4:43 pm

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: Sadlor » sob kwie 07, 2018 9:32 pm

To co napisała Iskierka zmusiło mnie do myślenia.

Kiedyś pisałem o podobnych przypadkach w innym temacie viewtopic.php?f=44&t=1155 jak postrzegać takich ludzi ?

Powiem szczerze że zazwyczaj daleko mi do liberalizmu w jakiejkolwiek dziedzinie, ale czasem zastanawiam się jak to jest z tą prawdą Biblijną i różnymi religiami, i gdzie ustawić granicę.

Wiemy że ŚJ uczą niektórych rzeczy nieprawidłowo, wiemy też że KRK również, nie bedę wspominał o innych bo na pewno znalazłoby się wiecej przykładów również z ewangelicznego/protestanckiego podwórka. Wiemy jednak że wszyscy oni uczą o Chrystusie, że był w ciele, zbawił nas i że przyjdzie ponownie, walimy młotem w ŚJ w KRK też, ale widzę że co do "swoich" jestesmy już nieco bardziej liberalni w osądzie, jak to jest?

Czy jesteśmy w tym sprawiedliwi, trochę się powtarzam ale jak tak czytam niektóre wpisy to widzę pewną tendencyjność w osądzie, są Kościoły które uczą rzeczy niebezpiecznych i nikt nic nie powie, ale jak ŚJ czy kto inny uczy takich rzeczy to już go w łeb, a przecież wielu z tych ludzi służy Bogu całym sercem to prawda że różną sie od nas, ale tak jak tolerujemy czasem nawiedzonych Zielonoświątkowców, albo innch Braci uczących tej lub innej nauki, Czy nie możemy spojrzeć na ŚJ z trochę innej strony, bo mam wrażenie że nie ma tu równości w osądzie jednych lub drugich.

Co powiecie o Bracie o którym wspomniała Iskierka?

( Jan 8 : 31 ) "Mówił więc Jezus do Żydów, którzy uwierzyli w niego: Jeżeli wytrwacie w słowie moim, prawdziwie uczniami moimi będziecie"

( Ps 103 : 11 ) " Lecz jak wysoko jest niebo nad ziemią, Tak wielka jest dobroć jego dla tych, którzy się go boją. "

Z jednej strony widzę potrzebę tego by strzec "zdrowej nauki", a z drugiej widzę jak ta zdrowa nauka jest gdzieś spychana pod dywan gdy chodzi o kolegów z klasy. Jak znaleźć w tym złoty środek, a może nie ma złotego środka, moze jesteśmy "letni" i gdy przyjdzie co do czego to Pan Jezus wypluje nas z ust swoich.

Mam wrażenie że coraz częściej zamiast patrzeć na człowieka patrzmy na niego przez pryzmat denominacji do której należy.

Jestem pewnien że wielu z tych którzy mają "Służbę" wśród ŚJ patrzy na nich przez pryzmat organizacji a nie owoców ducha które w tym człowieku można obserowować. Gdyby poznali go i nie wiedzieli skąd jest ale posłuchali go uznaliby że to wspaniały Boży człowiek, a gdyby się dowiedzieli że jest tym kim jest zaraz czuli by potrzebę nawracanania go by przyjąl Pana Jezusa, nardzodził sie na nowo itp.

Skąd wiedzą że On nie ma relacji z Panem Jezusem? Skąd wiedzą że taki człowiek nie jest zbawiony?
Może tak jak my w naszym ewangelicznym podwórku mamy różne zrozumienia, tak i oni mają różne inne od nas, ale niekoniecznie złe.

Bo jeżeli jestesmy tolerancyjni dla siebie, to w takiej samej mierze powinniśmy być i dla innych, bez względu na przyneleżność i denominację.

( Jan 14 : 13 - 15 ) "I o cokolwiek prosić będziecie w imieniu moim, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu. Jeśli o co prosić będziecie w imieniu moim, spełnię to. Jeśli mnie miłujecie, przykazań moich przestrzegać będziecie."
z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie.

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2640
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: Datsun » ndz kwie 08, 2018 6:07 am

Sadlorze, jak zawsze mądrze i od serca :)
Powiem tylko tyle, że nikt na forum przecież nie stwierdził, że wszyscy świadkowie Jehowy są niezbawieni. Tylko Bóg wie kto jest Jego.
Uważam jednak, że świadkom Jehowy trzeba zwyczajnie głosić Ewangelię, której nie nauczono ich poprawnie i głosić prawdziwego Jezusa i upamiętanie. Pierwszy krok wiary to pokuta i powierzenie swojego życia Panu Jezusowi. Potem niech Pan prowadzi przez Ducha Świętego, a nie ludzka organizacja. Pewna jak to nazwałeś "kreska" musi być gdzieś postawiona. Aby się komuś zaczęły otwierać oczy to trzeba pokazać to i owo z Biblii. Zakładając jednak, że ktoś dajmy na to jest obecnie śJ i się narodził na nowo (to przecież będzie widać) to co zrobimy? Powiemy, żeby skoro już tam jest to niech tam zostanie? Tacy ludzie przecież są tak samo atakowani przez siły ciemności jak i inni chrześcijanie, a na początku zazwyczaj najbardziej. Oni potrzebują pomocy od innych chrześcijan i nawet będąc przecież śJ nie wiedzą gdzie jej szukać. U świadków Jehowy takiej pomocy raczej nie znajdą, prawda?

Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1909
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm
Kontaktowanie:

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: Ann78 » ndz kwie 08, 2018 7:10 am

Jest jeszcze jedna bardzo istotna kwestia w tej dyskusji - co jest ważne, obiekt wiary, czy jedynie jej szczerość?
Jeżeli stwierdzimy, że szczerość, mamy problem z głowy, w ogóle nie musimy głosić, gdyż jest bardzo wielu szczerych ludzi, którzy wierzą w niewłaściwe rzeczy.
Są tacy, którzy wierzą w latającego potwora spaghetti (pastafarianie), w kosmitów (scjentolodzy) i są w tym szczerzy, więcej - są dobrymi ludźmi, wydają wielkie sumy na dobroczynność.

Czy to znaczy, że są zbawieni?
Biblia mówi, że zbawia jedynie wiara w Pana Jezusa Chrystusa, że grzeszni ludzie potrzebują obmycia Jego Świętą Krwią, potrzebują odkupienia w Nim. (Rz. 3; Rz. rozdz. od 8-10)

Biblia więc mówi, że OBIEKT wiary ma zasadnicze znaczenie. Tym obiektem jest Pan i Bóg Jezus Chrystus.
Więcej - mówi, że to nie wszystko jedno w JAKIEGO Jezusa wierzymy, że można wierzyć w "innego" Jezusa - i jest się wtedy "ślepym, którego prowadzi ślepy" (Mat. 23, 13).
Biblia mówi także, że można mieć gorliwość, ale "nierozsądną", że można ustanowić własną, ludzką sprawiedliwość, nie podporządkowując się tym samym sprawiedliwość Bożej. (Rz. 10, 2-4)

To jest naprawdę poważna sprawa. Nie rozmydlajmy tego.
Jest JEDYNA Droga, która prowadzi do zbawienia i NIE MA innej. Tylko wiara w biblijnego Jezusa Chrystusa zbawia.(J. 14, 6)
Tylko Jezus.
Żywy Bóg, zawsze ten sam, niezmienny. (Hebr. 13, 8) W Nim i w Jego Imieniu narody, a więc i my wszyscy mamy pokładać nadzieję (Mat. 12, 17-21).

Zastanówmy się, ludzie szczerze czcili bałwany, Bóg brzydził się tym.
Żydzi nie uwierzyli w Chrystusa, byli w tym bardzo szczerzy, Bóg powiedział, że są dziećmi diabła.
Saul z Tarsu szczerze tępił chrześcijan - był na niewłaściwej drodze, Bóg go zawrócił.
To nie jest wszystko jedno.

Głoszę Chrystusa, gdyż wiem, że TYLKO On zbawia, że człowiek bez Niego jest martwy.
Głoszę Chrystusa Świadkom Jehowy, gdyż wiem, że w organizacji jest zwiedzenie, nie ma Boga, nie ma Prawdziwego Jezusa (1 J. 5, 20), nie ma Ducha Świętego. Ludzie są niejako "oczadzeni" ludzkimi naukami, ludzką "mądrością".
Są szczerzy - wiem. Na prawdę wiem o tym. Znam takich - wspaniałych, dobrych i bardzo ich kocham.
Są szczerzy, ale są zwiedzeni. idą niewłaściwą drogą.
Potrzebują Pana Jezusa Chrystusa i Jego łaski. Potrzebują uczyć się miłosierdzia. Potrzebują przebaczenia.

Pozdrawiam Was Wszystkich, Kochani i życzę milej niedzieli w Bożym pokoju i milości.



"Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że zamykacie Królestwo Niebios przed ludźmi, albowiem sami nie wchodzicie ani nie pozwalacie wejść tym, którzy wchodzą." Mat. 23, 13

"Daję im bowiem świadectwo, że mają gorliwość dla Boga, ale gorliwość nierozsądną;Bo nie znając usprawiedliwienia, które pochodzi od Boga, a własne usiłując ustanowić, nie podporządkowali się usprawiedliwieniu Bożemu.
Albowiem końcem zakonu jest Chrystus, aby był usprawiedliwiony każdy, kto wierzy." Rz. 10, 2-4

"Żeby się wypełniło, co powiedziano przez proroka Izajasza w słowach:
Oto sługa mój, którego wybrałem, umiłowany mój, w którym moja dusza ma upodobanie. Złożę na niego Ducha mego, a On obwieści narodom sąd.
Nie będzie się spierał i nie będzie krzyczał, i nikt na ulicach nie usłyszy głosu jego.
Trzciny nadłamanej nie dołamie, a lnu tlejącego nie zagasi, dopóki nie doprowadzi do zwycięstwa sprawiedliwości.
A w imieniu jego narody pokładać będą nadzieję." Mat.12, 17-21

"Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki." Hebr 13,8

"Wiemy też, że Syn Boży przyszedł i dał nam rozum, abyśmy poznali tego, który jest prawdziwy. My jesteśmy w tym, który jest prawdziwy, w Synu jego, Jezusie Chrystusie. On jest tym prawdziwym Bogiem i życiem wiecznym. Dzieci, wystrzegajcie się fałszywych bogów" 1 J. 5, 20
Zapraszam na www.jwpomoc.pl

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2640
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: Datsun » ndz kwie 08, 2018 7:44 am

Dokładnie, droga siostro...
Sama szczerość nie wystarczy. Bóg szuka ludzi, którzy Jego szukają i stara się wyprowadzić na swoje pastwisko.
Jak ktoś uzna Jezusa za swojego rzeczywistego Pana i wyzna Mu to ustami jak uczy Pismo, wtedy sytuacja radykalnie się odmieni. Wtedy jest to wiara w Jezusa, a nie wiara że Jezus jest. To zasadnicza i decydującą różnica. Bóg da siłę aby wyjść z jednozbawczej religii. Znamy przecież mnóstwo takich przypadków. :)

christianinroman
Posty: 260
Rejestracja: czw wrz 24, 2015 7:26 pm

Re: Być czy nie być świadkiem Jehowy?

Postautor: christianinroman » ndz kwie 08, 2018 5:54 pm

Ann78. Czy byłaś kiedyś świadkiem Jehowy? Sadlor chyba wyraźnie napisał, że nie można uogólniać. Skąd wiesz, że świadek ten czy inny nie pokutował ( nie okazał skruchy)? Skąd wiesz że ten czy inny świadek nie wierzy w Pana Jezusa?
Nie byłaś świadkiem więc ich nie zrozumiesz. Nie byłem alkoholikiem i nigdy nie zrozumiem jego przeżyć, myśli, itd. Biblijnie mogę mu tłumaczyć co ,, trzeba" zrobić, ale jak nie będę ,, człowiekiem ", to literą zabiję takiego człowieka. Dlatego do alkoholików przeważnie Pan posyła nawróconych alkoholików; do więźniów posyła nawróconych byłych więźniów, itd.


Wróć do „Życie Świadka Jehowy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość