Osoby które podziwiam....

Czyli dział poświęcony na wszelkiego rodzaju rozmowy niekoniecznie związane z przesłaniem forum
Natan
Posty: 734
Rejestracja: ndz wrz 20, 2015 6:04 am

Re: Osoby które podziwiam....

Postautor: Natan » pt cze 02, 2017 5:47 am

morwa pisze:
Natan pisze:Przypomnę poniżej "stare światło" Towarzystwa Strażnica na temat: kto zalicza się do prawdziwych chrześcijan:

„Wiernymi członkami Ciała Chrystusowego bynajmniej nie są wyznawcy tego, lub innego kościoła, ale stanowią świętych, znajdujących się we wszystkich kościołach jak również tych, którzy nie należą do żadnych kościołów ani systemów. Pismo Św., tę klasę nazywa »Mądremi Pannami«.” (Stworzenie czyli historja biblijna w obrazach 1914 s. 88).

„On również zaznaczył, że po niejakimś czasie miał przyjść po raz wtóry przy końcu świata i tych, którzy będą wierni, zabrać do siebie. Ta klasa ma się składać z tak zwanych prawdziwych Chrześcijan. Niektórzy z nich mieli przebywać w kościołach jak Katolickim tak i Protestanckim, inni zaś poza obrębem wszystkich kościołów” (Gdzie są umarli? 1927 s. 39).

Podobną wypowiedź zamieszczono jeszcze w roku 1929, nazywając „pomazańców” z różnych wyznań „prawdziwymi chrześcijanami”:

„Wiernymi członkami Ciała Chrystusowego bynajmniej nie są wyznawcy tego lub innego kościoła, lecz nimi są prawdziwi chrześcijanie znajdujący się we wszystkich kościołach jak również ci, którzy nie należą do żadnych kościołów ani systemów. Pismo Św., tę klasę nazywa »Mądremi Pannami«.” (Złoty Wiek 01.01 1929 s. 15).

Drogi bracie Natanie....
Serdecznie dziękuję Ci za przypomnienie tych myśli,które są mi bardzo bliskie..
Kiedy po odejściu z organizacji SJ trafiliśmy wraz z mężem na Badaczy Pisma Sw.którzy zapoznali nas z tym poglądem używając przy tym logicznych argumentów,było to dla nas coś zupełnie nowego i zarazem pieknego,ukazującego Boga w zupełnie innym świetle,niż wcześniej Go znaliśmy.
Przypominam sobie ten moment, jak idąc ulicą i mijając ludzi, zaczęłam patrzyć na nich z dużo większą dozą miłości...
Mój stosunek do nich diametralnie się zmienił...
Niewielu wie,że myśl tę szeroko propagował znienawidzony przez niektórych pastor Russell i ludzie z jego kręgu czyli Badacze Pisma Św. za jego zycia i jakiś czas jeszcze po jego śmierci.
Niestety sędzia Rutherford zarzucił ten pogląd tworząc jedynozbawczą organizację uznajacą jedynie Świadków Jehowy za prawdziwych chrześcijan.


Tak, sekciarstwo oducza miłości. Pewna siostra ze Świadków z Niemiec powiedziała mi kiedyś, że jako Świadek starała się okazywać miłość i nieść pomoc wielu ludziom, lecz organizacja tłumiła w niej tę miłość. (Prawdopodobnie była napominana, że nie jesteśmy instytucją charytatywną i nie ma potrzeby pomagać ludziom "ze świata"). Szersze duchowe horyzonty mogą pomóc objąć miłością Bożą i Chrystusową więcej osób.

Poza tym, spójrzmy na daty w powyższych cytatach. Pastor Russell zmarł w 1916 roku. A tu mamy 1927 i 1929 rok. Znaczy to, że Joseph F. Rutherford jeszcze przez dłuższy czas trzymał się zdrowego, szerszego zrozumienia C. T. Russella i innych Badaczy. Dopiero potem poszedł w chorą jedynozbawczość.

Natan
Posty: 734
Rejestracja: ndz wrz 20, 2015 6:04 am

Re: Osoby które podziwiam....

Postautor: Natan » pt cze 02, 2017 3:19 pm

Poniżej osoba, którą podziwiam:

William Wilberforce (1759-1833) – przywódca kampanii przeciwko niewolnictwu

Wprowadzenie
William Wilberforce urodził się w 1759 roku (południowo-wschodnia Anglia) w rodzinie kupców, prowadzących handel z Rosją i krajami bałtyckimi. Mając takie uprzywilejowane pochodzenie, mógł studiować na Uniwersytecie w Cambridge, zanim stał się posłem do parlamentu z Hull (później posłem z całego Yorkshire), a mając wówczas 21 lat stał się najmłodszym członkiem Izby Gmin.
William Wilberforce jest prawdopodobnie najbardziej znany z uruchomienia sił politycznych przeciwnych niewolnictwu i z głośnego wypowiadania się przeciwko niemu. Jednakże był on najwyraźniej popularną osobą w przychylnych środowiskach zarówno jako polityk, jak i chrześcijanin. Jego chrześcijańska wiara wywierała zdecydowany wpływ na jego osobiste i polityczne życie.

Zniesienie niewolnictwa
25 marca 2007 roku miała miejsce dwusetna rocznica „początku końca” zniesienia niewolnictwa. Warto jednak prześledzić drogę, która doprowadziła do tego punktu i rolę, jaką odegrał w tym William Wilberforce.

W 1765 roku niewolnictwo nadal było legalne w Wielkiej Brytanii, a w handlu niewolnikami przodowało na świecie imperium brytyjskie. W 1772 roku Granville Sharp (który otoczył opieką afrykańskiego chłopca, Jonathana Stronga) wszczął prawną kampanię, w wyniku której minister sprawiedliwości, William Mansfield rozstrzygnął, że właścicielom niewolników nie wolno zmuszać niewolników, którzy już znaleźli się w Wielkiej Brytanii, do powrotu do dawnych kolonii.

Było to niespodziewane zwycięstwo, a po nim nastąpił wzrost ruchu przeciwnego niewolnictwu, któremu przewodziło Towarzystwo Przyjaciół (kwakrzy), będące pierwszym kościołem, który otwarcie potępił niewolnictwo w 1772 roku. Znaczącą rolę w kampanii na rzecz zniesienia niewolnictwa odegrały względy religijne.

Thomas Clarkson (syn duchownego) prowadził kampanie podczas spotkań kwakrów i zmobilizował 300 tysięcy ludzi do zdecydowanego bojkotu cukru produkowanego przez niewolników. Ponadto przez wiele lat podróżował konno po Wielkiej Brytanii, zbierając dowody w osławionych portach niewolniczych w Bristolu i w Liverpoolu.
Thomas Clarkson wnosił petycję za petycją do parlamentu (pewnego roku ponad 500 petycji). Sharp i Clarkson zaprzyjaźnili się z byłym niewolnikiem (Olaudah Equiano), który stał się chrześcijaninem i w 1789 roku opublikował swoją autobiografię, dającą prawdziwy obraz okrucieństwa i niesprawiedliwości niewolnictwa. Właśnie w 1789 roku William Wilberforce stał się rzecznikiem tej sprawy w parlamencie.

William Wilberforce – polityk
W 1780 roku William Wilberforce wszedł do parlamentu jako najmłodszy członek Izby Gmin. Jego bliskim przyjacielem był premier (William Pitt), i twierdzi się, że ci dwaj byli politycznymi ulubieńcami lat 80. osiemnastego wieku, a ich „urok, inteligencja i pozycja” sprawiły, iż byli regularnymi gośćmi na spotkaniach wyższych sfer. William Wilberforce zyskał popularność w parlamencie i był znany jako „Słowik Izby Gmin”, ponieważ wyróżniał się melodyjną mową i głosem śpiewaka. Odnotowano, że często potrafił śpiewać przez całą noc.

William Wilberforce – chrześcijanin
Po „burzliwej młodości” życie Williama Wilberforce zmieniło się na zawsze. W roku 1784, podczas podróży po Europie, którą odbywał z chrześcijaninem będącym jednym z jego dawnych nauczycieli, William Wilberforce przeczytał książkę Williama Law „A Serious Call to a Devout and Holy Life” (Poważne wezwanie do pobożnego i świętego życia). Książka wywarła na niego głęboki wpływ i sprawiła, że zwątpił w swoje niedowiarstwo. Przylgnął do chrześcijaństwa i zadawał sobie pytanie: „Czy można jednocześnie służyć Bogu i służyć własnemu narodowi w parlamencie?”. Zastanawiał się, czy te dwa cele się wzajemnie wykluczają.

Najwyraźniej przedyskutował ten problem z Johnem Newtonem (autorem pieśni i byłym kapitanem statku wożącego niewolników). Spotkali się potajemnie, bowiem ewangeliczni chrześcijanie nie byli wtedy mile widziani w kręgach władzy. John Newton powiedział Williamowi Wilberforce: „Bóg wzbudził cię dla dobra Kościoła i dobra narodu, pielęgnuj przyjaźń z Pittem, dalej działaj w parlamencie, bo kto wie, czy nie na taki czas Bóg wprowadził cię do publicznego życia, zgodnie ze swym zamiarem względem ciebie”. Jakże mądra to była rada!

John Newton nie był jedynym wpływowym chrześcijaninem w życiu Williama Wilberforce. Także inni chrześcijanie byli zachętą dla Williama Wilberforce, m.in. John Wesley (twórca metodyzmu, wielki kaznodzieja i autor pieśni). Bracia Wesley wywierali wpływ na działania polityczne Wilberforce’a i wspierali go w duchowym rozwoju i życiu chrześcijańskim. Ostatni list, który napisał John Wesley był skierowany do Williama Wilberforce’a, i zawierał zalecenie, by William trwał przy swym „wyznaczonym zadaniu”.

William Wilberforce – przywódca kampanii przeciwko niewolnictwu
W 1789 roku (po swym nawróceniu na chrystianizm), William Wilberforce stał się w parlamencie rzecznikiem ruchu abolicjonistycznego – łącząc swe siły z kwakrami, Thomasem Clarksonem i byłym niewolnikiem afrykańskim Olaudah Equinano. Wilberforce uznawał handel niewolnikami za grzech, za który Wielka Brytania musi pokutować, albo będzie potępiona. Jego kampania trwała łącznie ponad 40 lat, aż do roku 1833. Przez 18 lat wnosił w Izbie Gmin projekty ustaw, którym sprzeciwiali się posłowie robiący interesy na niewolnictwie oraz inne osoby, które czerpały zyski z tego handlu. Pewnego razu wpłynięto na zmianę decyzji „niezdecydowanych” głosujących, oferując im darmowe bilety do opery.

William Wilberforce, będąc pod silnym wpływem Thomasa Clarksona prowadził kampanię zmierzającą do zakończenia handlu czarnymi niewolnikami z Afryki, z której za pomocą brytyjskich statków (gdzie przebywali w nieludzkich warunkach) byli przewożeni do Indii Zachodnich jako towar na sprzedaż. Kampanię popierało wielu członków odłamu z Clapham (znanego także jako Święci z Clapham, ponieważ wielu z nich miało ewangeliczne przekonania), którego członkiem był William, oraz inni abolicjoniści, którzy uświadamiali społeczeństwo za pomocą książek, broszur, wieców i petycji.

W lutym 1807 roku parlament w końcu zagłosował za zniesieniem handlu niewolnikami, przy czym naruszający ten zakaz mieli być obłożeni grzywną w wysokości 100 funtów. Za wnioskiem opowiedziało się 114 posłów, 15 było przeciw, a stał się on prawem 25 marca 1807 roku.

Od roku 1820 William Wilberforce dużo chorował, dlatego ograniczył swą działalność publiczną, lecz trwał w swoim dziele i poświęcił pozostałą część życia kampanii na rzecz całkowitej abolicji. Przekazał „pałeczkę” Thomasowi Fowell Buxtonowi, który przejął przewodnictwo w Izbie Gmin.

W 1823 roku William Wilberforce opublikował swój „Appeal to the Religion, Justice and Humanity of the Inhabitants of the British Empire in Behalf of the Negro Slaves in the West Indies” (Apel do religijności, sprawiedliwości i człowieczeństwa mieszkańców imperium brytyjskiego na rzecz murzyńskich niewolników w Indiach Zachodnich). W tym traktacie stwierdził, że moralny i duchowy stan tych niewolników wynikał bezpośrednio z faktu niewolnictwa. Twierdził, że zapewnienie im całkowitego wyzwolenia jest nie tylko uzasadnione moralnie i etycznie, lecz jest również obowiązkiem narodu względem Boga.

15 maja 1823 roku Buxton wysunął w parlamencie rezolucję przeciwko niewolnictwu. William Wilberforce wziął udział w tej debacie i w kolejnych debatach, aż do swego ostatniego wystąpienia w Izbie Gmin, 11 czerwca 1823 roku. W 1824 roku William Wilberforce poważnie zachorował i zrezygnował z pracy w parlamencie, a następnie przeszedł na emeryturę, którą spędzał w londyńskiej dzielnicy Mill Hill, skąd nadal popierał kampanię przeciwko niewolnictwu.

26 lipca 1833 roku wniesiono projekt ustawy, która zapewniałaby wolność wszystkim niewolnikom w imperium brytyjskim, tak że ówczesne niewolnictwo miałoby przejść do historii. W tym czasie William Wilberforce chorował na grypę, z której nigdy się nie wyleczył. Miał jednak dostateczne siły, by cieszyć się, gdy ustawa przeszła w trzecim czytaniu, lecz rankiem 29 lipca, trzy dni później, zmarł. Po upływie miesiąca parlament wydał „Akt zniesienia niewolnictwa”.

William Wilberforce został pochowany w Opactwie Westminsterskim, a w 1840 roku wzniesiono pomnik ku jego pamięci.

William Wilberforce i jego inne zmagania
Jako chrześcijanin, William Wilberforce nie był zatroskany jedynie kwestią handlu niewolnikami. W swoim dzienniku napisał: „Bóg Wszechmogący postawił przede mną dwa cele: zniesienie handlu niewolnikami oraz poprawę obyczajów”.

W 1787 roku wraz z biskupem Porteusem zasugerował, że arcybiskup Canterbury powinien poprosić króla (Jerzego III), by wydał Oświadczenie przeciwko występkom, które zdaniem Wilberforce’a byłoby lekarstwem na niemoralność i występki, które szerzyły się w owych czasach.

Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska została ustanowiona po to, by Wielka Brytania miała udziały we wschodnioindyjskim handlu przyprawami. W 1793 roku Wilberforce wykorzystał procedurę przedłużenia ważności statutu kompanii, by zasugerować klauzule pozwalające kompanii zatrudniać nauczycieli religii i chrześcijaństwa w Indiach. Jego wniosek odrzucono, jednakże w 1813 roku wydano akt odnośnie statutu kompanii, pozwalający wdrożyć pracę misjonarską (William zachęcał wielu misjonarzy, by udali się do Indii), i w rezultacie powstała diecezja Kalkuty.

W 1802 roku Willberforce był zaangażowany w organizowanie Towarzystwa na rzecz Zwalczania Występku. Współpracował także z reformatorką Hannah More w Stowarzyszeniu na rzecz Lepszego Święcenia Niedzieli. Jego celem było zapewnienie wszystkim dzieciom regularnej edukacji, w formie nauki czytania, religii i higieny!
William Wilberforce był także członkiem-założycielem Kościelnego Towarzystwa Misyjnego i odegrał kluczową rolę w Projekcie Sierra Leone, którego celem był zaniesienie chrześcijaństwa do Zachodniej Afryki. William Wilberforce był również członkiem-założycielem Towarzystwa na rzecz Zapobiegania Okrucieństwu Względem Zwierząt, które obecnie znane jest jako RSPCA.

Inne ciekawe informacje

• Thomas Fowell Buxton był pierwszym skarbnikiem Londyńskiej Misji Miejskiej, zmarł w 1845 roku, a jego pomnik znajduje się w Opactwie Westminsterskim obok pomnika Williama Wilberforce’a. Jego szwagierką była reformatorka więziennictwa, Elizabeth Fry. Ich wizerunki widnieją na odwrocie banknotu pięciofuntowego – Elizabeth Fry czyta więźniarkom w Newgate, a Thomas Fowell Buxton, w okularach, stoi po lewej stronie tej grupy (Źródło: czasopismo LCM, wiosna 2007).

• Prawo kończące niewolnictwo zostało napisane i podpisane w Rothley Court Hotel, w Leicestershire.

• Elizabeth Heyrick, nauczycielka szkolna z Leicester i kwakierka była przywódczynią Towarzystwa Dam z Leicester Przeciwko Niewolnictwu. Była płodną pisarką, lecz treść jej broszury „Immediate not Gradual Abolition” (Natychmiastowa, a nie stopniowa abolicja) odbiegała od taktyki Towarzystwa Przeciwko Niewolnictwu, głoszącej stopniową abolicję. William Wilberforce udzielił przywódcom ruchu instrukcje, by nie przemawiali na spotkaniach żeńskich towarzystw przeciwnych niewolnictwu! Jednakże w maju 1830 roku Towarzystwo Przeciwko Niewolnictwu zgodziło się usunąć słowa o „stopniowej abolicji” i zgodziło się poprzeć plan żeńskiego towarzystwa, zmierzający do natychmiastowej abolicji. Elizabeth Heyrick odegrała w Leicester kluczową rolę w kampanii na rzecz bojkotu cukru wyprodukowanego przez niewolników. Zmarła w 1831 roku, dlatego nie dożyła roku 1833, w którym Akt Zniesienia Niewolnictwa dał wolność wszystkim niewolnikom w imperium brytyjskim.
• Thomas Babington Macaulay urodził się w Leicester w 1800 roku. Jego ojciec Zachary pracował na Jamajce i był świadkiem złego traktowania niewolników, dlatego stał się aktywnym abolicjonistą, przyłączając się w 1823 roku do innych w Towarzystwie Przeciwko Niewolnictwu. Thomas Macaulay stał się prawnikiem zainteresowanym polityką, toteż w 1824 roku wygłosił mowę w Towarzystwie Przeciwko Niewolnictwu i zaangażował się w zniesienie niewolnictwa przez Wielką Brytanię. Thomas Babington był słynny jako filantrop, polityk, historyk i pisarz (jako pisarz był tylko trochę mniej popularny niż Charles Dickens i Sir Walter Scott). W 1857 roku nadano mu tytuł barona Rothley.

• Pomimo kampanii prowadzonej przez Williama Wilberforce i innych, w 2007 roku ponad 12 milionów ludzi było niewolnikami w Sudanie, Nigrze i Birmie (Źródło: Anti Slavery International).

Autor artykułu: Steve Hardy; tłumaczenie: Szymon Matusiak

Agnieszka
Posty: 2361
Rejestracja: pn gru 26, 2016 5:34 pm

Re: Osoby które podziwiam....

Postautor: Agnieszka » pt cze 02, 2017 3:46 pm

"Jaka to dziwna ślepota! Jaka niezrozumiała głupota. Nosimy imię uczniów Jezusa, nazywamy Go naszym Panem i Mistrzem, a mimo to stawiamy wyznawane prawdy religijne wyżej niż Jego prostą deklarację wiary. Miłość Boga: czy czujemy ją w naszych sercach? Miłość do ludzi: czy uzewnętrzniamy ją i widzimy jej przejawy w naszych domach, sąsiedztwie, zborach, miejscach pracy, dzielnicach naszego miasta, gdzie dzieci Boże żyją w biedzie i w rozpuście? Jeżeli tak nie jest, to czym jest nasza religia, jak tylko pustym sloganem i głuchym dźwiękiem? Zajrzyjmy w nasze serca i zobaczmy, czy możemy tam znaleźć miłość względem tego, co w górze i miłość do całej ludzkości. Jeśli nie, to możemy być pewni, że jesteśmy daleko do królestwa Bożego, bo to Królestwo jest Miłością". - John Greenleaf Whittier


Natanie , dziękuję Ci za tą myśl.
"Piękność jest tylko jedna i niepodzielna . Nie sposób jej oddzielić od dobroci i szczęścia". Helena Rubinstein .

Taką osobą godną uwagi wg mnie , jest również Ewa Błaszczyk .
Ewę Błaszczyk wiele osób kojarzy głównie z aktorstwem, ale kilkanaście lat temu wydarzyło się coś, co całkowicie odmieniło jej życie. W 2000 roku jej córka zapadła w śpiączkę i w tym stanie trwa do dziś. Osobista tragedia stała się dla znanej aktorki motorem do pomagania innym. Gwiazda w 2002 r. założyła fundację “Akogo?”, której celem jest pomoc dzieciom w śpiączce po najcięższych urazach mózgu, i zainicjowała budowę kliniki „Budzik”, w której leczone są dzieci dotknięte śpiączką.
Aktorka nie poddaje się i przez cały czas walczy o dobro pacjentów, ale też wytrwale szuka sposobu i nadziei na wybudzenie swojej córki.

Ja również życzę pani Ewie wytrwałości i niezachwianej wiary i modlę się o tych wszystkich ludzi , o te wspaniałe dzieciaki by mogły któregoś dnia obudzić się i odwzajemnic miłość - powiedzieć "Kocham Cię mamo / tato.

Pstryk Provolone
Posty: 850
Rejestracja: śr sty 04, 2017 7:37 pm

Re: Osoby które podziwiam....

Postautor: Pstryk Provolone » pn paź 09, 2017 12:51 pm

NIKOLA TESLA
Miarą wszystkich rzeczy jest człowiek.

Pstryk Provolone
Posty: 850
Rejestracja: śr sty 04, 2017 7:37 pm

Re: Osoby które podziwiam....

Postautor: Pstryk Provolone » pn paź 09, 2017 12:53 pm

Miarą wszystkich rzeczy jest człowiek.

Pstryk Provolone
Posty: 850
Rejestracja: śr sty 04, 2017 7:37 pm

Re: Osoby które podziwiam....

Postautor: Pstryk Provolone » wt paź 24, 2017 9:17 pm

Friedrich Nietzsche
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Friedrich_Nietzsche
Za jego poglądy i podejście. Gdyby żył, pewnie byśmy się dogadali. Tylko musiał by nauczyć się polskiego :D

Carl Gustav Jung
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Carl_Gustav_Jung
Za przedmiot (wytwory spontanicznej aktywności symbolicznej psyche) i obszar badań ( i to jest moim zdaniem bardzo istotne: jednostkowy, społeczny, historyczny i kulturowy)
Ostatnio zmieniony wt paź 24, 2017 10:24 pm przez Pstryk Provolone, łącznie zmieniany 2 razy.
Miarą wszystkich rzeczy jest człowiek.

korba
Posty: 949
Rejestracja: sob lis 05, 2016 5:18 pm

Re: Osoby które podziwiam....

Postautor: korba » wt paź 24, 2017 9:26 pm

Za co ich podziwiasz?

Pstryk Provolone
Posty: 850
Rejestracja: śr sty 04, 2017 7:37 pm

Re: Osoby które podziwiam....

Postautor: Pstryk Provolone » wt paź 24, 2017 10:10 pm

Muszę nadrobić wiele zaległości Korbo. Tak długo żyłem... właściwie to spałem.. w nieświadomości indywidualnej i zbiorowej, że przebudzenie się z tego snu wręcz mnie trochę przeraża.
Miarą wszystkich rzeczy jest człowiek.

Pstryk Provolone
Posty: 850
Rejestracja: śr sty 04, 2017 7:37 pm

Re: Osoby które podziwiam....

Postautor: Pstryk Provolone » śr paź 25, 2017 10:15 am

Oto krótka historyjka Anthony de Mello we wstępie książki "Przebudzenie" którą włašnie wypożyczyłem w bibliotece:


Pewien człowiek znalazł jajko orła.
Zabrał je i włożył do gniazda kurzego w zagrodzie.
Orzełek wylągł się ze stadem kurcząt
i wyrósł wraz z nimi.
Orzeł przez całe życie
zachowywał się jak kury z podwórka,
myśląc, że jest podwórkowym kogutem.
Drapał w ziemi szukając glist i robaków.
Piał i gdakał.
Potrafił nawet trzepotać skrzydłami i fruwać kilka metrów w powietrzu.
No bo przecież, czyż nie tak właśnie fruwają koguty?
Minęły lata i orzeł zestarzał się.
Pewnego dnia zauważył wysoko nad sobą,
na czystym niebie wspaniałego ptaka.
Płynął wspaniale i majestatycznie
wśród prądów powietrza,
ledwo poruszając potężnymi, złocistymi skrzydłami.
Stary orzeł patrzył w górę oszołomiony.
- Co to jest? - zapytał kurę stojąca obok.
- To jest orzeł, król ptaków - odrzekła kura. - Ale nie myśl o tym
Ty i ja jesteśmy inni niż on.
Tak wiec orzeł więcej o tym nie myślał.
I umarł wierząc,
że jest kogutem w zagrodzie
Ostatnio zmieniony pn lis 27, 2017 7:37 am przez Pstryk Provolone, łącznie zmieniany 1 raz.
Miarą wszystkich rzeczy jest człowiek.

Pstryk Provolone
Posty: 850
Rejestracja: śr sty 04, 2017 7:37 pm

Re: Osoby które podziwiam....

Postautor: Pstryk Provolone » pn lis 27, 2017 7:31 am

A Nikola Tesla podziwiamy jest przezemnie za swoje odkrycia, dzieła i wynalazki. Za to że był prawdziwym naukowcem. W przeciwieństwie do np: Einsteina, Lemaître, kopernika, którzy bardziej przypominają metafizyków. Tesla wyprzedzał swoje czasy o epokę. Jego nauka ma zastosowanie technologiczne, więc jest oparta na czymś solidnym. Elektryczność bezprzewodowa, radio, oraz wiele innych.. przewidywał nawet tel komórkowe.. człowiek z 1856r :)
Miarą wszystkich rzeczy jest człowiek.


Wróć do „O tym i o tamtym”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości