Nieangażowanie się w głoszenie oznacza śmierć?

W tym miejscu można omawiać i weryfikować na podstawie Pisma Świętego nauki Świadków Jehowy
Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1949
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm
Kontaktowanie:

Re: Nieangażowanie się w głoszenie oznacza śmierć?

Postautor: Ann78 » pn mar 26, 2018 7:06 pm

korba pisze:
Ann78 pisze:Myślisz, ze jak SJ tak o sobie mówią, to już tak jest? Sami sobie nadali status religii prawdziwiej i organizacji Bozej, to nie Bóg ich tak nazwał.

Ann... czy TY jesteś w prawdziwej społeczności? Czy TY osobiście stanowisz prawdziwą społeczność?
Zapewne TAK. Więc, gdybym się przyłączył do TWOJEJ społeczności, TWOJEGO domu, TWOJEJ rodziny... byłbym w prawdziwej religii?
Tak jakoś dziwacznie negujesz słowo RELIGIA ale sama w niej TKWISZ.

Ciało Chrystusa, to nie religia. Nie rozumiesz w ogóle, czym jest Kościół.
Moi Bracia i Siostry, to nie tylko ci z Misji Łaski, ale wszyscy, którzy zaufali Jezusowi i oddali Mu swoje życie, dla których On jest Panem i Bogiem. Jest wśród nich wielu byłych SJ.
Chrześcijaństwo to relacja, nie religia.

korba pisze:Same hasła" Przyjdź do Jezusa, uznaj Go za Pana itp. to... dla świadków, niestety za mało, gdyż... już mają ten krok ZA SOBĄ.

Nie mają, niestety. Kiedy oddają siebie Chrystusowi, wychodzą z tej religii. Nie można być w niej i wielbić Pana Jezusa równocześnie, gdyż jest On tam poniżany. Sama uczestniczyłam w pewnym zgromadzeniu SJ i czułam się tam okropnie. Było to świeżo po moim nawróceniu. Bóg wskazywał mi pewne sprawy, a tam były tylko puste słowa - Pan Jezus jedynie jako "pieczątka" na końcu przemówienia. Poza tym , jacy to my nie jesteśmy wspaniali :? Obłuda i pycha.
Nie zrozum mnie źle, znam wspaniałych ludzi SJ, i bardzo ich kocham, ale system, w którym tkwią, to sekta. Nie ma nic wspólnego z Bożym życiem.

korba pisze:
Ann78 pisze:Uczynili to ludzie w swojej wielkiej pysze. Bóg nie uwierzytelnia tego.

Jakie uwierzytelnienie masz na myśli? Jak CIEBIE uwierzytelnia Bóg, że jesteś JEGO sługą/namaszczoną/pomazańcem?

Ja jestem nikim, ale Chrystus jest wszystkim. Pełnię pewne role, wykonuję pewne prace, pracuję przecież zawodowo, ale to nie ma znaczenia, kim w nich jestem. Mogę być profesorem, mogę też być sprzątaczką. To Bóg postawił mnie w pewnych miejscach, abym to co robię, robila, jak dla Niego, nie dla ludzi. Tak też staram się czynić. On ma w tym Swój plan.
Poza tym, a może przede wszystkim, jestem sługą dla Jezusa, gdyż mam Jego świadectwo w sobie. On mi przebaczył, oddał za mnie życie, obdarzył miłością. Jestem tę miłość teraz winna bliźnim. On mnie tej miłości uczy. Uczy mnie także, jak kochać innych.

korba pisze:
Ann78 pisze:Nie ma tam miłości, ani miłosierdzia.
Niestety, nie widzisz tego, Korba, albo nie chcesz widzieć.

Jeśli nie ma tam miłości... to jak tą miłość okazała mi TWOJA społeczność?

Jaką mieliśmy ku temu sposobność?
Jako SJ, czy zainteresowany, nawet nie możesz odwiedzić miejsca, w którym jest krzyż :(

korba pisze:Chcesz mi obrzydzić świadków, ok! Ale nie masz argumentów. Bo Twoje słowa nie pokrywają się z Twoją TEORIĄ. Beznadzieją zresztą.
Dziękuję. Trochę naiwnie pisujesz, ale, jak znam świadków, to raczej szybciej wywołasz uśmiesz politowania na ich gębie, niż poklask/zrozumienie.
Przemyśl to i popatrz inaczej niż się nakręciłaś.

Świadkowie Jehowy potrzebują Chrystusa i Jego łaski.
Taka jest prawda, czy Tobie to się podoba, czy nie.
Możesz mnie obrażać, ja i tak będę powtarzać do znudzenia to samo.
Zapraszam na www.jwpomoc.pl

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2706
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Nieangażowanie się w głoszenie oznacza śmierć?

Postautor: Datsun » pn mar 26, 2018 8:00 pm

... i nie daj się zniechęcić droga siostro :) ;)

GrzegorzS04
Posty: 147
Rejestracja: sob kwie 16, 2016 12:28 am

Re: Nieangażowanie się w głoszenie oznacza śmierć?

Postautor: GrzegorzS04 » wt mar 27, 2018 10:48 am

korba pisze:Skąd wiesz, że zwlekam? Mam swoje tempi i tyle.


Ok. Kazdy ma swoje tempo,tylko,że to Twoje to jakieś slimacze...bo piszesz:
'dziesiątki lat doświadczenia, kilka razy studium, rodzina będąca świadkami, regularne zebrania, prócz moja pasja zgłębienia fenomenu świadków. '
To nie jest zwlekanie? ok. ale to Twoja sprawa.
...


Wybacz, że trzymam dystans do tego typu opowieści, ale za 'stary wróbel jestem na takie plewy'.
....

A ja trzymam dystans do Twoich rewelacji choć nie będę arogancki uznają je za plewy ,choć mógłbym.

Jedyny twój argument zawsze będzie polegał na haśle: ja tam byłem więc wiem i mam rację.
Jeśli tak chcesz ze mną rozmawiać to... odpuść. Merytorycznie tylko mogę natomiast o historiach nieweryfikowalnych nie.

Twoj historia również jest nieweryfikowalna,zatem jaki stąd wniosek?
Kto wie, może na jakimś innym forum ktoś opisuje jakiegoś beznadziejnego świadka z którym miał kiedyś do czynienia, a tak naprawdę to ma na myśli Ciebie? I co? Moim zdaniem, to nie tematy na fora. No chyba, żeś łowca taniej sensacji. Ja nie.

Jak najbardziej to temat na fora bez podawania nazwisk. Sprzyja to obiektywnej ocenie stanu rzeczy, a nie lansowaniu cukierkowych wizji jaka to wspaniała organizacja "prawdziwych chrześcijan" jest.

Ps. Wyłączam się z dyskusji z ważnych powodów,przygotowuję się do obchodu Wieczerzy Pańskiej. Ty też pewnie zaszczycisz swoją osobą Pamiątkę u Świadków,wiec najlepiej bedzie jak przez następne dni wyciszymy emocje i skupimy uwagę na tym co ważne.

robbo1
Posty: 310
Rejestracja: ndz mar 05, 2017 3:47 pm

Re: Nieangażowanie się w głoszenie oznacza śmierć?

Postautor: robbo1 » sob maja 26, 2018 2:05 pm

Rozumiem,że mówienie o potrzebie ogłaszania itp.może dziwić,a nawet niepokoić tych,którzy tego nie czynią,i czynić nie zamierzają.
Niemniej jako cała społeczność czujemy na sobie ważność i wartość słów z 1 Kor.9:16.
Czytamy tam,że okoliczność,że głoszę "nie jest dla mnie powodem do chluby".
No to czym jest?
"Jest to obowiązek,który został na mnie nałożony".
Co?"obowiązek".
I co w związku z tym?
"Biada mi ,gdybym nie głosił ewangelii".
Potem pisze o "wynagrodzeniu"za to co czyni.
Niemniej jak czytamy to,że głosił ,nie było samo w sobie powodem do "chluby".
Jak powiedział:
"Świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku.Biada mi bowiem,gdybym nie głosił ewangelii".
Tak to czytamy o potrzebie głoszenia,a nawet "obowiązku" tego czynienia.
Uważamy,ze mamy podobny,ze mamy czynić podobnie.
Nawet "z obowiązku".
Niemniej to on sam w sobie nie jest najważniejszy.
Pragnienie jest ważniejsze i powinno.
Nic nie zmieni tego,że nasz zbawiciel powiedział:
"Idźcie więc i głoście..."
Inaczej "Idąc tedy głoście..."


Wróć do „Nauki Świadków Jehowy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Google [Bot] i 2 gości