"Propaganda o Trójcy"

Dział poświęcony wszelkiego rodzaju zagadnieniom związanym z religiami chrześcijańskimi.
Sadlor
Posty: 265
Rejestracja: sob cze 18, 2016 4:43 pm

"Propaganda o Trójcy"

Postautor: Sadlor » sob lip 21, 2018 3:28 pm

Powiem szczerze że wykład z początku tematu był bardzo cenny i za taki go moge uznać, jednak pozycja czytelnicza która podałeś, jest przynajmniej od początku bo całości nie przeczytałem Trójcopropagandą i zaczyna się od co najmniej naciągnięcia strona 6:

"Kościół w całej swojej historii uznawał jedynego Boga istniejącego w trzech
osobach: Ojca, Syna i Ducha Świętego. W Piśmie Świętym widzimy
wyraźnie jak w zupełnej harmonii współpracują One ze sobą w dziele
odkupienia człowieka. Apostoł Paweł wyznał Tymoteuszowi, Ŝe Bóg jest wielką tajemnicą, a podejmowane przez nas próby zupełnego zrozumienia
Go są bezuŜyteczną stratą energii. "

Kosciół nie nauczał od poczatku swojej historii o Trójjedynym Bogu a doktryna ta w nawet najmniejszym stopniu nie chroni przed zwiedzeniem, co widzimy z resztą na zbyt wielu smutnych przykładach.

Rozumiem Natanie że temat zwiedzenia mocno leży ci na sercu i doceniam to, nie odpowiadasz oczywiście za autora tego tekstu jednak osobiście uważam że zaczynanie mowy o wiedzeniu Charyzmatycznym od Trójcy jest po prostu nieporozumieniem.
z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie.

Iskierka
Posty: 1223
Rejestracja: śr lis 11, 2015 8:49 am

Re: Odkupienie a uzdrowienie ciała

Postautor: Iskierka » ndz lip 22, 2018 6:09 pm

Sadlor pisze:Powiem szczerze że wykład z początku tematu był bardzo cenny i za taki go moge uznać, jednak pozycja czytelnicza która podałeś, jest przynajmniej od początku bo całości nie przeczytałem Trójcopropagandą i zaczyna się od co najmniej naciągnięcia strona 6:

"Kościół w całej swojej historii uznawał jedynego Boga istniejącego w trzech
osobach: Ojca, Syna i Ducha Świętego. W Piśmie Świętym widzimy
wyraźnie jak w zupełnej harmonii współpracują One ze sobą w dziele
odkupienia człowieka
. Apostoł Paweł wyznał Tymoteuszowi, Ŝe Bóg jest wielką tajemnicą, a podejmowane przez nas próby zupełnego zrozumienia
Go są bezuŜyteczną stratą energii. "

Kosciół nie nauczał od poczatku swojej historii o Trójjedynym Bogu a doktryna ta w nawet najmniejszym stopniu nie chroni przed zwiedzeniem, co widzimy z resztą na zbyt wielu smutnych przykładach.

Rozumiem Natanie że temat zwiedzenia mocno leży ci na sercu i doceniam to, nie odpowiadasz oczywiście za autora tego tekstu jednak osobiście uważam że zaczynanie mowy o wiedzeniu Charyzmatycznym od Trójcy jest po prostu nieporozumieniem.


Czy nauka o Trójcy jest propagandą? Trochę lekko rzucane słowa. Ciekawe jest to jak szybko co niektórzy zacietrzewiają się w rozmowach jeśli chodzi o Osobę Ducha Świętego. Chcą widzieć w Nim tylko moc? - okey, nic na siłę. Nie chcą w Duchu Świętym rozpoznać Osoby - okey, ich sprawa. Ludzie po prostu złapali Pana Boga za nogi w swojej mądrości.......
Nietrudno zauważyć, że wiara kształtuje się na podstawie tego co czytamy, a czytamy dużo..... każda "szkoła" ma innych wykładowców i inne lektury, nic dziwnego, że są kontrowersje.

Nikt nie zaprzeczy, że Biblia od początku bezsprzecznie uczy o Bogu Ojcu, Synu i Duchu Świętym, my co najwyżej możemy się mylić.

Sadlor
Posty: 265
Rejestracja: sob cze 18, 2016 4:43 pm

Re: Odkupienie a uzdrowienie ciała

Postautor: Sadlor » wt lip 24, 2018 10:28 am

Iskierka pisze:
Czy nauka o Trójcy jest propagandą? Trochę lekko rzucane słowa. Ciekawe jest to jak szybko co niektórzy zacietrzewiają się w rozmowach jeśli chodzi o Osobę Ducha Świętego. Chcą widzieć w Nim tylko moc? - okey, nic na siłę. Nie chcą w Duchu Świętym rozpoznać Osoby - okey, ich sprawa. Ludzie po prostu złapali Pana Boga za nogi w swojej mądrości.......
Nietrudno zauważyć, że wiara kształtuje się na podstawie tego co czytamy, a czytamy dużo..... każda "szkoła" ma innych wykładowców i inne lektury, nic dziwnego, że są kontrowersje.

Nikt nie zaprzeczy, że Biblia od początku bezsprzecznie uczy o Bogu Ojcu, Synu i Duchu Świętym, my co najwyżej możemy się mylić.


To prawda że Biblia uczy o Bogu Ojcu, Synu Bożym i Duchu Swiętym, i czy nie można na tym poprzestać pozostając jedynie przy Biblii.

Tworząc własne interpretacje i wychodząc poza kanon tego co uczy Słowo Boże niektórzy łapią Pana Boga za nogi i z tego właśnie powstają kontrowersje, którym trudno się nie przeciwstawić.

Żyjemy w letnich czasach w których wiele rzeczy uchodzi nam pozornie "na sucho" tak w kwestii doktryny jak i uczynków i jakkolwiek uczynki łatwiej ocenić po owocach to z nauką jest tak, że oceniamy ją czesto poprzez pryzmat uczynków danego nauczyciela a nie Bożego Słowa.

( Heb 2 : 1-3 ) "Dlatego musimy tym baczniejszą zwracać uwagę na to, co słyszeliśmy, abyśmy czasem nie zboczyli z drogi. Bo jeśli słowo wypowiedziane przez aniołów było nienaruszalne, a wszelkie przestępstwo i nieposłuszeństwo spotkało się ze słuszną odpłatą, To jakże my ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy tak wielkie zbawienie? Najpierw było ono zwiastowane przez Pana, potem potwierdzone nam przez tych, którzy słyszeli,"
z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie.

Iskierka
Posty: 1223
Rejestracja: śr lis 11, 2015 8:49 am

Re: Odkupienie a uzdrowienie ciała

Postautor: Iskierka » śr lip 25, 2018 6:10 am

Sadlor pisze:
Iskierka pisze:
Czy nauka o Trójcy jest propagandą? Trochę lekko rzucane słowa. Ciekawe jest to jak szybko co niektórzy zacietrzewiają się w rozmowach jeśli chodzi o Osobę Ducha Świętego. Chcą widzieć w Nim tylko moc? - okey, nic na siłę. Nie chcą w Duchu Świętym rozpoznać Osoby - okey, ich sprawa. Ludzie po prostu złapali Pana Boga za nogi w swojej mądrości.......
Nietrudno zauważyć, że wiara kształtuje się na podstawie tego co czytamy, a czytamy dużo..... każda "szkoła" ma innych wykładowców i inne lektury, nic dziwnego, że są kontrowersje.

Nikt nie zaprzeczy, że Biblia od początku bezsprzecznie uczy o Bogu Ojcu, Synu i Duchu Świętym, my co najwyżej możemy się mylić.


To prawda że Biblia uczy o Bogu Ojcu, Synu Bożym i Duchu Swiętym, i czy nie można na tym poprzestać pozostając jedynie przy Biblii.

Tworząc własne interpretacje i wychodząc poza kanon tego co uczy Słowo Boże niektórzy łapią Pana Boga za nogi i z tego właśnie powstają kontrowersje, którym trudno się nie przeciwstawić.



Niektórzy wychodzą poza to co uczy Biblia, czyli coś do niej dokładają, inni wpadają w drugą skrajność próbując coś z niej ująć (Obj.22:18,19), bowiem "mają oczy a nie widzą", "otępiało serce tego ludu"- jak powiedział Pana Jezus. Zatem nic dziwnego, że tylko niektórym "Syn zechce objawić" (Mt.11:25-27).

Sadlor pisze:Żyjemy w letnich czasach w których wiele rzeczy uchodzi nam pozornie "na sucho" tak w kwestii doktryny jak i uczynków i jakkolwiek uczynki łatwiej ocenić po owocach to z nauką jest tak, że oceniamy ją czesto poprzez pryzmat uczynków danego nauczyciela a nie Bożego Słowa.


Nie bardzo rozumiem co chcesz przez to powiedzieć. Jeśli uczynki danego nauczyciela przejawiają się w zbożnym życiu i okazywaniu praktycznej miłości Chrystusowej do innych - a właśnie to jest znakiem rozpoznawczym chrześcijan, to nie podejrzewam, że celowo taki nauczyciel wprowadza kogoś w błąd poprzez nauczanie, raczej odbieram to, że na daną chwilę ma takie a nie inne zrozumienie. Nas jednak nie zwalnia to z obowiązku osobistego czytania Pisma i "poddania siebie czy trwamy w wierze"(2 Kor.13:5).

Sadlor pisze:( Heb 2 : 1-3 ) "Dlatego musimy tym baczniejszą zwracać uwagę na to, co słyszeliśmy, abyśmy czasem nie zboczyli z drogi. Bo jeśli słowo wypowiedziane przez aniołów było nienaruszalne, a wszelkie przestępstwo i nieposłuszeństwo spotkało się ze słuszną odpłatą, To jakże my ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy tak wielkie zbawienie? Najpierw było ono zwiastowane przez Pana, potem potwierdzone nam przez tych, którzy słyszeli,"


Ten werset wg mnie nie jest adekwatny do wcześniej poruszonego tematu, który nazwałeś "propaganda o Trójcy".
Boskość Chrystusa i Osoba Ducha Świętego, jest "kolcem" dla niektórych wierzących, a bierze się stąd, że mogą coś "ująć z Pisma", nie widząc, nie mając objawionego Słowa, a uparcie trzymając się swojej "utwierdzonej" interpretacji. Szczególnie w kwestii Istoty Boga, gdzie mamy cząstkowe poznanie, musimy ważyć swoje słowa. Nie śmiałabym nawet powiedzieć i komuś cytować, że osoba uznająca Trójcę lub nie uznająca,bo nie rozumiejąca Trójcy, lekceważy zbawienie. Zarówno jedni, jak i drudzy, wierzą w Chrystusa - Zbawiciela, oddali Mu szczerze swoje serce (mówię o ludziach nawróconych), ale każdy jest na innym etapie poznania i tylko Nasz Pan ma moc osądzić.
Dla mnie pokrzepiającym jest werset z Ef.3:17-19 abyśmy "mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie..."

Smutne jest to, że wierzący skupiają się na "wyliczaniu" błędów nauczycieli, wędrują od kościoła do kościoła bo wszędzie jest "źle", dyskutują, a jak sami są pewni swojej prawdy - czysto biblijnej, to jakoś nie są skorzy aby stworzyć grupę domową, bo to odpowiedzialność, czas i inne koszty. Nie na darmo Nasz Pan mówił o miłości wśród wierzących i do innych bliźnich. To jest wyzwaniem dla chrześcijan, bo "gdybać" jest łatwiej, a być w Chrystusie, to trwać w Bożej miłości i przejawiać tę miłość do innych, a niestety z tym jest trudniej.

Sadlor pisze:wiele rzeczy uchodzi nam pozornie "na sucho" tak w kwestii doktryny jak i uczynków


Dlatego patrzmy na siebie, aby samemu być światłem Chrystusowym....... :)

Sadlor
Posty: 265
Rejestracja: sob cze 18, 2016 4:43 pm

Re: Odkupienie a uzdrowienie ciała

Postautor: Sadlor » śr lip 25, 2018 11:17 am

Iskierka pisze:
Sadlor pisze:
Iskierka pisze:
Czy nauka o Trójcy jest propagandą? Trochę lekko rzucane słowa. Ciekawe jest to jak szybko co niektórzy zacietrzewiają się w rozmowach jeśli chodzi o Osobę Ducha Świętego. Chcą widzieć w Nim tylko moc? - okey, nic na siłę. Nie chcą w Duchu Świętym rozpoznać Osoby - okey, ich sprawa. Ludzie po prostu złapali Pana Boga za nogi w swojej mądrości.......
Nietrudno zauważyć, że wiara kształtuje się na podstawie tego co czytamy, a czytamy dużo..... każda "szkoła" ma innych wykładowców i inne lektury, nic dziwnego, że są kontrowersje.

Nikt nie zaprzeczy, że Biblia od początku bezsprzecznie uczy o Bogu Ojcu, Synu i Duchu Świętym, my co najwyżej możemy się mylić.


To prawda że Biblia uczy o Bogu Ojcu, Synu Bożym i Duchu Swiętym, i czy nie można na tym poprzestać pozostając jedynie przy Biblii.

Tworząc własne interpretacje i wychodząc poza kanon tego co uczy Słowo Boże niektórzy łapią Pana Boga za nogi i z tego właśnie powstają kontrowersje, którym trudno się nie przeciwstawić.



Niektórzy wychodzą poza to co uczy Biblia, czyli coś do niej dokładają, inni wpadają w drugą skrajność próbując coś z niej ująć (Obj.22:18,19), bowiem "mają oczy a nie widzą", "otępiało serce tego ludu"- jak powiedział Pana Jezus. Zatem nic dziwnego, że tylko niektórym "Syn zechce objawić" (Mt.11:25-27).


To bardzo czesto używany argument wobec osób nierozumiejących bądź niekaceptujących doktryny o trójjedynym Bogu, zadajmy pytanie czy pochodzi to zrozumienie od ludzi czy tez od Boga ( poprzez Jego Słowo )

Sadlor pisze:Żyjemy w letnich czasach w których wiele rzeczy uchodzi nam pozornie "na sucho" tak w kwestii doktryny jak i uczynków i jakkolwiek uczynki łatwiej ocenić po owocach to z nauką jest tak, że oceniamy ją czesto poprzez pryzmat uczynków danego nauczyciela a nie Bożego Słowa.


Iskierka pisze:Nie bardzo rozumiem co chcesz przez to powiedzieć. Jeśli uczynki danego nauczyciela przejawiają się w zbożnym życiu i okazywaniu praktycznej miłości Chrystusowej do innych - a właśnie to jest znakiem rozpoznawczym chrześcijan, to nie podejrzewam, że celowo taki nauczyciel wprowadza kogoś w błąd poprzez nauczanie, raczej odbieram to, że na daną chwilę ma takie a nie inne zrozumienie. Nas jednak nie zwalnia to z obowiązku osobistego czytania Pisma i "poddania siebie czy trwamy w wierze"(2 Kor.13:5).


Tak ale czy tego samego nie możemy powiedzieć o uczynkach Katolików czy Świadków Jehowy, oni też potrafią prowadzić zbożne życie a jednak uczą nieprawdy, jak podjąc kryterium oceny nauczyciela. Poza tym chodź nie podejrzewam by wiekszość nauczycieli umyślnie uczyła błędnych doktryn, to może to wynikać z tego że są uczestnikami ogromnej koscielnej machiny w której sa jedynie trybikami i albo zaduszają swoje watpliwości tym że "góra wie lepiej" ( mam na mysli tę ludzką góre ) albo po prostu nie chcą wnikać głębiej w temat by się nie narazić.


Sadlor pisze:( Heb 2 : 1-3 ) "Dlatego musimy tym baczniejszą zwracać uwagę na to, co słyszeliśmy, abyśmy czasem nie zboczyli z drogi. Bo jeśli słowo wypowiedziane przez aniołów było nienaruszalne, a wszelkie przestępstwo i nieposłuszeństwo spotkało się ze słuszną odpłatą, To jakże my ujdziemy cało, jeżeli zlekceważymy tak wielkie zbawienie? Najpierw było ono zwiastowane przez Pana, potem potwierdzone nam przez tych, którzy słyszeli,"


Iskierka pisze:Ten werset wg mnie nie jest adekwatny do wcześniej poruszonego tematu, który nazwałeś "propaganda o Trójcy".
Boskość Chrystusa i Osoba Ducha Świętego, jest "kolcem" dla niektórych wierzących, a bierze się stąd, że mogą coś "ująć z Pisma", nie widząc, nie mając objawionego Słowa, a uparcie trzymając się swojej "utwierdzonej" interpretacji. Szczególnie w kwestii Istoty Boga, gdzie mamy cząstkowe poznanie, musimy ważyć swoje słowa. Nie śmiałabym nawet powiedzieć i komuś cytować, że osoba uznająca Trójcę lub nie uznająca,bo nie rozumiejąca Trójcy, lekceważy zbawienie. Zarówno jedni, jak i drudzy, wierzą w Chrystusa - Zbawiciela, oddali Mu szczerze swoje serce (mówię o ludziach nawróconych), ale każdy jest na innym etapie poznania i tylko Nasz Pan ma moc osądzić.
Dla mnie pokrzepiającym jest werset z Ef.3:17-19 abyśmy "mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie..."


Już wyjaśniam dlaczego użyłem tego wersetu. To czego słuchamy z kazalnicy jeżeli jest dobre wykonuje w nas dobrą pracę i jezeli jest fałszem będzie nas prowadzić do zwiedzenia, sam wielokrotnie doświadczyłem szatańskiego kuszenia w skutek słuchania nauki o nieutracalności zbawienia. To czego słuchamy ma znaczenie i nie ważne kto wypowiada słowa i jak bardzo świętym człowiekiem jest "...chodźbyśmy i my albo anioł z nieba..." odnośnie Trójcy nie doświadczyłem szatańskiego kuszenia, ale pewnien kontrowersyjny tekst który kiedyś tu zmieściłem uzasadnia niebezpiecześtwo głoszenia też i tej nauki i im dłużej nad tym rozmyślam tym bardziej skłaniam się do tego, że wyda ona owoc zwiedzania w nieodpowiednim czasie viewtopic.php?f=32&t=1271

Iskierka pisze:Smutne jest to, że wierzący skupiają się na "wyliczaniu" błędów nauczycieli, wędrują od kościoła do kościoła bo wszędzie jest "źle", dyskutują, a jak sami są pewni swojej prawdy - czysto biblijnej, to jakoś nie są skorzy aby stworzyć grupę domową, bo to odpowiedzialność, czas i inne koszty. Nie na darmo Nasz Pan mówił o miłości wśród wierzących i do innych bliźnich. To jest wyzwaniem dla chrześcijan, bo "gdybać" jest łatwiej, a być w Chrystusie, to trwać w Bożej miłości i przejawiać tę miłość do innych, a niestety z tym jest trudniej.


Dlaczego wędrują z kościoła do kościoła, może dlatego ze szukają prawdy. Masz rację że miłość jest bardzo ważna, ale nie może byc jedynym kryterium oceny kościoła bądź nauczyciela. Ja od zawsze bardzo sobie ceniłem dobre studium Słowa, ale nie tak łatwo znaleźć chetnych by je rozważać, lubimy rozmawiać w kościele o wszystkim ale nie za bardzo o Słowie a czy chrześcijanim nie powienien żyć tym Słowem.

( Ps 119 : 97- 98 ) "O, jakże miłuję zakon twój. Przez cały dzień rozmyślam o nim!"

Sadlor pisze:wiele rzeczy uchodzi nam pozornie "na sucho" tak w kwestii doktryny jak i uczynków


Iskierka pisze:Dlatego patrzmy na siebie, aby samemu być światłem Chrystusowym....... :)


Zgadzam się baczmy na siebie czy trwamy w wierze :)
z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie.

Iskierka
Posty: 1223
Rejestracja: śr lis 11, 2015 8:49 am

Re: Odkupienie a uzdrowienie ciała

Postautor: Iskierka » czw lip 26, 2018 4:06 pm

Sadlor pisze:To bardzo czesto używany argument wobec osób nierozumiejących bądź niekaceptujących doktryny o trójjedynym Bogu, zadajmy pytanie czy pochodzi to zrozumienie od ludzi czy tez od Boga ( poprzez Jego Słowo )


Nie zauważyłam aby często ten werset był używany tylko do w/w osób. Nie licytujmy się. Werset z Mat.11,27 wyraźnie podkreśla, że to Syn objawia Ojca, tym komu zechce, niestety nie tym mędrkującym ale tzw. „prostaczkom”. Skoro objawia, to znaczy, że inni czytając literę, nawet cytując fragmenty Pisma mogą nie widzieć głębi, bo nie otrzymali Bożego objawienia. Chyba to najbardziej drażni „uczonych”, „mądrych”, „roztropnych”, że taki „prostaczek”, może bez wyższego wykształcenia, ma lepsze poznanie, ale tak się Bogu upodobało. Tak jest napisane i nie podważajmy tego, gdybając czy to pochodzi od Boga czy ludzi, jak to swego czasu diabeł powiedział do Ewy – „czy to prawda, że Bóg powiedział..? Niby niewinne pytanie ale osiągnięty skutek - powątpiewanie w prawdziwość wypowiedzianych słów przez Boga.

Sadlor pisze:Tak ale czy tego samego nie możemy powiedzieć o uczynkach Katolików czy Świadków Jehowy, oni też potrafią prowadzić zbożne życie a jednak uczą nieprawdy, jak podjąc kryterium oceny nauczyciela. Poza tym chodź nie podejrzewam by wiekszość nauczycieli umyślnie uczyła błędnych doktryn, to może to wynikać z tego że są uczestnikami ogromnej koscielnej machiny w której sa jedynie trybikami i albo zaduszają swoje watpliwości tym że "góra wie lepiej" ( mam na mysli tę ludzką góre ) albo po prostu nie chcą wnikać głębiej w temat by się nie narazić.


Jeśli chodzi o ludzi, to faktycznie mogą być różne motywacje aby piastować urząd pastora czy starszego zboru. Nie zawsze jest to z powołania Bożego. Ale czy naszym zadaniem jest „węszenie sensacji”, dopatrywanie się i przypisywanie komuś złych intencji? Czy do tego powołał nas Bóg? W Izraelu byli różni pasterze ( Ezech.34 rozdział). Pan Jezus też niektórych nazwał najemnikami, bo nie dbali o owce (Jan 10:12), tak więc i dziś bywa podobnie. Jednak pomimo tego, zarówno Nasz Pan, jak i listy apostolskie podkreślają nadrzędność miłości chrześcijańskiej w stosunku do naszej wiary, poznania, darów, ofiarności itd.....

Sadlor pisze:Już wyjaśniam dlaczego użyłem tego wersetu. To czego słuchamy z kazalnicy jeżeli jest dobre wykonuje w nas dobrą pracę i jezeli jest fałszem będzie nas prowadzić do zwiedzenia, sam wielokrotnie doświadczyłem szatańskiego kuszenia w skutek słuchania nauki o nieutracalności zbawienia. To czego słuchamy ma znaczenie i nie ważne kto wypowiada słowa i jak bardzo świętym człowiekiem jest "...chodźbyśmy i my albo anioł z nieba..." odnośnie Trójcy nie doświadczyłem szatańskiego kuszenia, ale pewnien kontrowersyjny tekst który kiedyś tu zmieściłem uzasadnia niebezpiecześtwo głoszenia też i tej nauki i im dłużej nad tym rozmyślam tym bardziej skłaniam się do tego, że wyda ona owoc zwiedzania w nieodpowiednim czasie viewtopic.php?f=32&t=1271


Doceniam Twoje uwagi, spostrzeżenia, ale nie wpadajmy w drugą skrajność czyli strach, że zostaniemy zwiedzeni. Albo jesteśmy w Chrystusie i żyjemy w Nim, albo jesteśmy Dziećmi Bożymi pod opieką Ojca, albo sami zostawieni na pastwę losu - no wtedy pozostaje strach. Nabierzmy więcej zaufania do Boga i Jego obietnic, On nie pozostawi tych, którzy Mu ufają, On jest ponad naszym strachem, ale niektórzy wierzący jakoś dziwnie bardziej polegają na własnym rozumie (więcej się naczytali) niż na Bogu, który ma moc wyrwać nas z każdej opresji.

Sadlor pisze:Dlaczego wędrują z kościoła do kościoła, może dlatego ze szukają prawdy. Masz rację że miłość jest bardzo ważna, ale nie może byc jedynym kryterium oceny kościoła bądź nauczyciela. Ja od zawsze bardzo sobie ceniłem dobre studium Słowa, ale nie tak łatwo znaleźć chetnych by je rozważać, lubimy rozmawiać w kościele o wszystkim ale nie za bardzo o Słowie a czy chrześcijanim nie powienien żyć tym Słowem.
[/quote]

Prawda nie jest w kościołach ale w Chrystusie. Zbory to miejsca, w których wierzący chcą razem z innymi mieć wspólnotę w wielbieniu Boga. Owszem dochodzi do skrajności, bo albo jest legalizm albo tylko łaska lub jej lekceważenie. Ale wszędzie coś się znajdzie nie tak, dlatego zacznijmy od siebie, czy możemy powiedzieć o sobie, a inni to potwierdzą, że w nas żyje Chrystus?
Ostatnio na konferencji zacytowano wypowiedź pewnego pastora – „jeśli nie oddałeś życia za brata, to Go nie poprawiaj”.

Dobrze, że doceniasz studium Słowa, ale dyskusje, których jestem/byłam uczestnikiem czy świadkiem pokazują też ludzką pychę, mędrkowanie, że wie się lepiej od innych, a takie dyskusje nie są budujące i dlatego niektórzy w to nie wchodzą, co nie znaczy, że tym Słowem nie żyją na co dzień :) .

Sadlor
Posty: 265
Rejestracja: sob cze 18, 2016 4:43 pm

Re: "Propaganda o Trójcy"

Postautor: Sadlor » pt lip 27, 2018 12:54 am

Iskierka pisze:Nie zauważyłam aby często ten werset był używany tylko do w/w osób. Nie licytujmy się. Werset z Mat.11,27 wyraźnie podkreśla, że to Syn objawia Ojca, tym komu zechce, niestety nie tym mędrkującym ale tzw. „prostaczkom”. Skoro objawia, to znaczy, że inni czytając literę, nawet cytując fragmenty Pisma mogą nie widzieć głębi, bo nie otrzymali Bożego objawienia. Chyba to najbardziej drażni „uczonych”, „mądrych”, „roztropnych”, że taki „prostaczek”, może bez wyższego wykształcenia, ma lepsze poznanie, ale tak się Bogu upodobało. Tak jest napisane i nie podważajmy tego, gdybając czy to pochodzi od Boga czy ludzi, jak to swego czasu diabeł powiedział do Ewy – „czy to prawda, że Bóg powiedział..? Niby niewinne pytanie ale osiągnięty skutek - powątpiewanie w prawdziwość wypowiedzianych słów przez Boga.


Fakty są takie że nauka o Trójjedynym Bogu została stworzona przez mądrych ówczesnego świata, prostaczek do których ja się zaliczam czyta tylko to co napisano i nie drąży. Biblia mówi Bóg jest jeden, to znaczy że jest jeden i koniec, a nie Trójjedyny czy jakiś inny to nie jest nauka którą mógłby stworzyć prosty człowiek na podstawie Biblii, stworzyli ją filozofujący teologiwie ówczesnego świata a nie prosty lud Boży. Nie próbujmy przeczytac więcej ponad to co napisano, bo pójdziemy na manowce.

Iskierka pisze:Jeśli chodzi o ludzi, to faktycznie mogą być różne motywacje aby piastować urząd pastora czy starszego zboru. Nie zawsze jest to z powołania Bożego. Ale czy naszym zadaniem jest „węszenie sensacji”, dopatrywanie się i przypisywanie komuś złych intencji? Czy do tego powołał nas Bóg? W Izraelu byli różni pasterze ( Ezech.34 rozdział). Pan Jezus też niektórych nazwał najemnikami, bo nie dbali o owce (Jan 10:12), tak więc i dziś bywa podobnie. Jednak pomimo tego, zarówno Nasz Pan, jak i listy apostolskie podkreślają nadrzędność miłości chrześcijańskiej w stosunku do naszej wiary, poznania, darów, ofiarności itd.....


Miłość i prawda muszą iść w parze, jedno nie może zastępować drugiego. Nie chodzi o węszenie sensacji tak śmiało obalamy błędne nauki innych ŚJ, KRK, a swoich tykać nie możemy, a czy są lepsi? Oceniajmy wszystkich tak samo sprawiedliwie czy nie tego naucza Biblia?

Iskierka pisze:Doceniam Twoje uwagi, spostrzeżenia, ale nie wpadajmy w drugą skrajność czyli strach, że zostaniemy zwiedzeni. Albo jesteśmy w Chrystusie i żyjemy w Nim, albo jesteśmy Dziećmi Bożymi pod opieką Ojca, albo sami zostawieni na pastwę losu - no wtedy pozostaje strach. Nabierzmy więcej zaufania do Boga i Jego obietnic, On nie pozostawi tych, którzy Mu ufają, On jest ponad naszym strachem, ale niektórzy wierzący jakoś dziwnie bardziej polegają na własnym rozumie (więcej się naczytali) niż na Bogu, który ma moc wyrwać nas z każdej opresji.


Tu nie chodzi o strach ale o posuszeństwo napisano: "Z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie" czy godzi się nam kusić Boga nadstawiając ucha dla błędnych nauk, które mogą zaprowadzić nas na manowce. Bóg dał nam rozum byśmy sie nim posługiwali, mamy czytac Słowo i rozmyślac nad nim.

Iskierka pisze:Prawda nie jest w kościołach ale w Chrystusie. Zbory to miejsca, w których wierzący chcą razem z innymi mieć wspólnotę w wielbieniu Boga. Owszem dochodzi do skrajności, bo albo jest legalizm albo tylko łaska lub jej lekceważenie. Ale wszędzie coś się znajdzie nie tak, dlatego zacznijmy od siebie, czy możemy powiedzieć o sobie, a inni to potwierdzą, że w nas żyje Chrystus?
Ostatnio na konferencji zacytowano wypowiedź pewnego pastora – „jeśli nie oddałeś życia za brata, to Go nie poprawiaj”.


Racja że prawda jest w Chrystusie, ale kościoły albo ją miłują albo jej nie miłują, oddawajmy cześć Bogu w Duchu i w prawdzie i szukajmy takich którzy tak robią. Jeżeli chodziłoby tylko o wspólnotę w wielbieniu Boga to dlaczego nie pójść do KRK tam tez uwielbiają Boga. Albo śpiewać pieśni Jehowie razem se Świadkami. Albo zapisac się do jednego z Megakościołów w USA oni też uwielbiają Boga są szczerzy i pełni miłości, a jednak z powodu pewnych nauk które głoszą stronimy od wspólnoty duchowej z nimi. Wspólnota i miłość bliźniego to jedno, nie może to współistneć bez prawdy

Bardzo wygodna wypowiedź tego pastora, ale jak łatwo jej użyć by zamknąc usta każdemu kto zwraca nam uwagę. Biblia uczy nas inaczej:
( Mat 18 : 15 ) "A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego."
Nie ma tu mowy o oddawaniu życia bo to Pan Jezus oddał za nas życie a my ceniąc wartość tej ofiary, napominajmy jedni drugich w miłości.

Iskierka pisze:Dobrze, że doceniasz studium Słowa, ale dyskusje, których jestem/byłam uczestnikiem czy świadkiem pokazują też ludzką pychę, mędrkowanie, że wie się lepiej od innych, a takie dyskusje nie są budujące i dlatego niektórzy w to nie wchodzą, co nie znaczy, że tym Słowem nie żyją na co dzień :) .


Przypadkowe dyskusje to jedno, sam uczestniczyłem w dyskusjach które nadwyrężyły mój spokój duchowy i dopiero Studium Słowa z modlitwą pozwalały go odzyskać i wrócić na właściwy tor. Pamietam nawet kazania które potrafiły mi nieźle namieszać w głowie i wyprowadzić z równowagi.

Pamiętam też jak kiedyś ktoś mi powiedział że musze poczytać ew. Jana by zrozumieć Boskość, Pana Jezusa, oczywiście pod kątem Trynitarnego zrozumienia Boskości Pana Jezusa. Teraz mnie to śmieszy ale byłem zły na ew. Jana że są tam napisane takie rzeczy i toczyła się we mnie straszna wewnętrzna walka, myślałem sobie, co z tym Janem jest nie tak. Ale w końcu po modlitwie postanowiłem ją przeczytać, nie miałem wyjścia :) Pomyslałem albo jestem chrzecijaninem i miłuje Biblie taką jaką jest, albo rzucam to precz i idę własną drogą. Nie pamiętam ile razy ją przeczytałem, może 2 może więcej razy i ku mojemu zdumieniu, już nie byłem zły na Jana, ale jeszcze bardziej go pokochałem, bo wyjasniono tam kim jest Bóg Ojciec kim jest Pan Jezus i jaka jest Ich zależność w chyba najpełniejszy sposób.
z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie.

Awatar użytkownika
Ann78
Posty: 1965
Rejestracja: śr wrz 23, 2015 12:16 pm
Kontaktowanie:

Re: "Propaganda o Trójcy"

Postautor: Ann78 » pt lip 27, 2018 10:02 am

Sadlor pisze:Biblia mówi Bóg jest jeden, to znaczy że jest jeden i koniec, a nie Trójjedyny czy jakiś inny to nie jest nauka którą mógłby stworzyć prosty człowiek na podstawie Biblii, stworzyli ją filozofujący teologiwie ówczesnego świata a nie prosty lud Boży. Nie próbujmy przeczytac więcej ponad to co napisano, bo pójdziemy na manowce.

Gdyby tak było, Sadlorze, nie byłoby potrzebne żadne objawienie tego, Kim jest Bóg. Wystarczyłaby ludzka mądrość. Chodzi właśnie o to, ze nauka o Bogu, jeżeli wynika jedynie z ludzkiego, logicznego pojmowania, wszystko jedno czy prostego człowieka, czy filozofa, nie jest nauką pełną. Dlaczego? Gdyż właśnie potrzeba odrzucić własną mądrość i zdać się na prowadzenie Ducha Świetego i Słowa Bożego, aby przyjąć Kim jest Bóg.
Skoro Bóg powiedział „uczynmy człowieka na nasz obraz”, Biblia mówi o Osobie Ojca, Syna i Ducha Świetego, Pan Jezus powiedzial „kto Mnie widział, widział Ojca”, i ze z Ojcem są Jedno, to znaczy, ze Bog jest ponad nasze zrozumienie i musimy to przyjąć.

Sadlor pisze:
Iskierka pisze:Ostatnio na konferencji zacytowano wypowiedź pewnego pastora – „jeśli nie oddałeś życia za brata, to Go nie poprawiaj”.

Bardzo wygodna wypowiedź tego pastora, ale jak łatwo jej użyć by zamknąc usta każdemu kto zwraca nam uwagę. Biblia uczy nas inaczej:
( Mat 18 : 15 ) "A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego."
Nie ma tu mowy o oddawaniu życia bo to Pan Jezus oddał za nas życie a my ceniąc wartość tej ofiary, napominajmy jedni drugich w miłości.

Mylisz się, Sadlorze.
Chrystus powiedział:
„Takie jest przykazanie moje, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem.”Biblia Warszawska Jan 15,12

„... jak Ja was umiłowałem” - jak On nas umiłował? Do końca, do śmierci krzyżowej, oddając za nas Swoje życie.
Tak my mamy miłować, dlatego ten pastor powiedział słowa, które zacytowała Iskierka. Nie są one wcale „wygodne”, jak napisałeś. Są bardzo NIEWYGODNE, po ludzku rzecz biorąc. Namiastką tego, malutką namiastką jest przedkładanie cudzego dobra nad własne. Spróbuj, czy to takie „wygodne”.
Zapraszam na www.jwpomoc.pl

Iskierka
Posty: 1223
Rejestracja: śr lis 11, 2015 8:49 am

Re: "Propaganda o Trójcy"

Postautor: Iskierka » pn lip 30, 2018 7:40 am

Sadlor pisze:
Iskierka pisze:Nie zauważyłam aby często ten werset był używany tylko do w/w osób. Nie licytujmy się. Werset z Mat.11,27 wyraźnie podkreśla, że to Syn objawia Ojca, tym komu zechce, niestety nie tym mędrkującym ale tzw. „prostaczkom”. Skoro objawia, to znaczy, że inni czytając literę, nawet cytując fragmenty Pisma mogą nie widzieć głębi, bo nie otrzymali Bożego objawienia. Chyba to najbardziej drażni „uczonych”, „mądrych”, „roztropnych”, że taki „prostaczek”, może bez wyższego wykształcenia, ma lepsze poznanie, ale tak się Bogu upodobało. Tak jest napisane i nie podważajmy tego, gdybając czy to pochodzi od Boga czy ludzi, jak to swego czasu diabeł powiedział do Ewy – „czy to prawda, że Bóg powiedział..? Niby niewinne pytanie ale osiągnięty skutek - powątpiewanie w prawdziwość wypowiedzianych słów przez Boga.


Fakty są takie że nauka o Trójjedynym Bogu została stworzona przez mądrych ówczesnego świata, prostaczek do których ja się zaliczam czyta tylko to co napisano i nie drąży. Biblia mówi Bóg jest jeden, to znaczy że jest jeden i koniec, a nie Trójjedyny czy jakiś inny to nie jest nauka którą mógłby stworzyć prosty człowiek na podstawie Biblii, stworzyli ją filozofujący teologiwie ówczesnego świata a nie prosty lud Boży. Nie próbujmy przeczytac więcej ponad to co napisano, bo pójdziemy na manowce.


„Prostaczkiem” nie jesteś ;) .
Można czytać „ponad to”, można też nie doczytać – „tego co ukryte”.

Sadlor pisze:Miłość i prawda muszą iść w parze, jedno nie może zastępować drugiego. Nie chodzi o węszenie sensacji tak śmiało obalamy błędne nauki innych ŚJ, KRK, a swoich tykać nie możemy, a czy są lepsi? Oceniajmy wszystkich tak samo sprawiedliwie czy nie tego naucza Biblia?


Nie poruszałam tematu SJ ani KRK. Nie chodzi o zastępowanie miłości prawdą i odwrotnie, niemniej jako „będący w Chrystusie”, który najpierw nas umiłował, a potem objawił prawdę o Ojcu, starajmy się naśladować naszego Pana :) .

Sadlor pisze:Tu nie chodzi o strach ale o posuszeństwo napisano: "Z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie" czy godzi się nam kusić Boga nadstawiając ucha dla błędnych nauk, które mogą zaprowadzić nas na manowce. Bóg dał nam rozum byśmy sie nim posługiwali, mamy czytac Słowo i rozmyślac nad nim.


Posłuszeństwo bez zaufania do Boga i Jego obietnic? Nasze starania jako nasz ludzki wysiłek, czy poleganie na Bogu? Nie podejrzewam aby ufający Panu świadomie nadstawiali ucho do słuchania błędnych nauk po to by zejść na manowce. Bóg dał nam rozum, ale właśnie bez Bożej pomocy, bez Bożego objawienia, nasz rozum może nas sprowadzić na manowce.

Sadlor pisze:Bardzo wygodna wypowiedź tego pastora, ale jak łatwo jej użyć by zamknąc usta każdemu kto zwraca nam uwagę. Biblia uczy nas inaczej:
( Mat 18 : 15 ) "A jeśliby zgrzeszył brat twój, idź, upomnij go sam na sam; jeśliby cię usłuchał, pozyskałeś brata swego."
Nie ma tu mowy o oddawaniu życia bo to Pan Jezus oddał za nas życie a my ceniąc wartość tej ofiary, napominajmy jedni drugich w miłości.


Źle oceniłeś słowa i intencje pastora, które zacytowałam, nie chodzi wcale o zamykanie ust aby nie napominać. „Po tym poznaliśmy miłość, że On za nas oddał życie swoje i my winniśmy życie oddawać za braci” (1Jana 3:16). Dopóki sami nie doświadczymy co to znaczy oddać życie za innych, nie bądźmy tacy skorzy i wyrywni do prostowania drugiego, jak sami mamy niejedno za skórą.

Ale jest też inny werset - z Gal.6:1,2 „Bracia, jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku, wy, którzy macie Ducha, poprawiajcie takiego w duchu łagodności, bacząc każdy na siebie samego, abyś i ty nie był kuszony. Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy”.

Czy my mamy faktycznie Bożego Ducha aby napominać?..bo może jesteśmy „sprawiedliwi sami w sobie” i oceniamy innych według naszej miarki, aby inni byli do nas podobni? No, wtedy łatwiej o taką „wspólnotę”.....

Ciekawa jestem czy byłbyś taki wyrywny aby napominać innych? ;) ...

Sadlor
Posty: 265
Rejestracja: sob cze 18, 2016 4:43 pm

Re: "Propaganda o Trójcy"

Postautor: Sadlor » pn lip 30, 2018 12:42 pm

Ann78 pisze:Gdyby tak było, Sadlorze, nie byłoby potrzebne żadne objawienie tego, Kim jest Bóg. Wystarczyłaby ludzka mądrość. Chodzi właśnie o to, ze nauka o Bogu, jeżeli wynika jedynie z ludzkiego, logicznego pojmowania, wszystko jedno czy prostego człowieka, czy filozofa, nie jest nauką pełną. Dlaczego? Gdyż właśnie potrzeba odrzucić własną mądrość i zdać się na prowadzenie Ducha Świetego i Słowa Bożego, aby przyjąć Kim jest Bóg.
Skoro Bóg powiedział „uczynmy człowieka na nasz obraz”, Biblia mówi o Osobie Ojca, Syna i Ducha Świetego, Pan Jezus powiedzial „kto Mnie widział, widział Ojca”, i ze z Ojcem są Jedno, to znaczy, ze Bog jest ponad nasze zrozumienie i musimy to przyjąć.


Ja przyjąłem kim jest Bóg na podstawie tego co mówi o nim Jego Słowo i na podstawie prowadzenia jego Ducha, nic więcej nie mogę dodać, bo dyskusji na temat Trójcy było już multum i chyba nie ma sensu zaczynać kolejnej i podawać znów tych samych argumentów.

Ann78 pisze:Mylisz się, Sadlorze.
Chrystus powiedział:
„Takie jest przykazanie moje, abyście się wzajemnie miłowali, jak Ja was umiłowałem.”Biblia Warszawska Jan 15,12

„... jak Ja was umiłowałem” - jak On nas umiłował? Do końca, do śmierci krzyżowej, oddając za nas Swoje życie.
Tak my mamy miłować, dlatego ten pastor powiedział słowa, które zacytowała Iskierka. Nie są one wcale „wygodne”, jak napisałeś. Są bardzo NIEWYGODNE, po ludzku rzecz biorąc. Namiastką tego, malutką namiastką jest przedkładanie cudzego dobra nad własne. Spróbuj, czy to takie „wygodne”.


Ja piszę o jednym, a Ty piszesz drugim, Biblia mówi nam jasno, że mamy obowiązek napominać braci w miłości i nie ma żadnych dodatkowych warunków. Pastor powiedział co powiedział, ja mam prawo weryfikować to z Biblią w ręku, cały czas piszecie o miłości, czy napominanie jest wbrew miłości, czy też moje napominanie jest sprzeczne z miłością, bo nie wiem, czy zachowałem się nieodpowiednio? Poza tym czy wygodnie jest narażać sie wszystkim, starając sie zachować prawdę, czy przymykać oko i trzymac buzię na kłódkę, byle się ktoś na nas nie obraził, bądź nie nabrał dystansu. Ja myślę że jednak to drugie jest trudniejsze, a to o czym, mówi Pastor to taka chrześcijańska wersja poprawności politycznej, takie jest moje zdanie.

Paweł pisał do Tymoteusza takie słowa, i nie było tam warunku ( moim zdaniem dość enigmatycznego ) by oddać za kogoś życie.A nawet jeśli byłaby to prawda, to czy narażanie się na krytykę poprzez pokazywanie nieprawdy, nie jest oddawaniem swojego życia za innych?

( 2 Tym 4: 2 ) "Głoś Słowo, bądź w pogotowiu w każdy czas, dogodny czy niedogodny, karć, grom, napominaj z wszelką cierpliwością i pouczaniem."

Iskierka pisze:„Prostaczkiem” nie jesteś ;) .
Można czytać „ponad to”, można też nie doczytać – „tego co ukryte”.


Może nie w tym, bardzo niepochlebnym wydźwieku słowa "prostaczek", ale do "arystokracji" ani "inteligencji" też na pewno się nie zaliczam ;)
Tak można tłumaczyć wiele rzeczy i faktem jest że ta doktryna jest ukryta, ale nie przez Boga ale przez tych którzy ją wymyślili. Faktem jest że pewne rzeczy są przed nami nadal ukryte, ale to kim jest Bóg zostało opisane w Biblii, na tyle na ile jestesmy w stanie to pojąć będąc w swoich niedoskonałych ciałach. Doktryna o Trójcy jest wyjściem poza kanon Biblijnego nauczania i nadinterpretacją, i to że ktoś w to nie wierzy nie oznacza że nie ma Ducha, bądź jest jakimś upośledzonym poznaniowo Chrześcijanine, oznacza jedynie że jest posłuszny Słowu.

( 1 Kor 4 : 6 ) "A ja odniosłem to do siebie samego i do Apollosa przez wzgląd na was, bracia, abyście na nas się nauczyli nie rozumieć więcej ponad to, co napisano"

Iskierka pisze:Nie poruszałam tematu SJ ani KRK. Nie chodzi o zastępowanie miłości prawdą i odwrotnie, niemniej jako „będący w Chrystusie”, który najpierw nas umiłował, a potem objawił prawdę o Ojcu, starajmy się naśladować naszego Pana :) .


Starajmy się naśladować Pana Jezusa i miłujmy tych którzy "są w Chrystusie"
( Kol 3 : 16 ) "Słowo Chrystusowe niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalmy, hymny, pieśni duchowne, wdzięcznie śpiewając Bogu w sercach waszych;"


Iskierka pisze:Posłuszeństwo bez zaufania do Boga i Jego obietnic? Nasze starania jako nasz ludzki wysiłek, czy poleganie na Bogu? Nie podejrzewam aby ufający Panu świadomie nadstawiali ucho do słuchania błędnych nauk po to by zejść na manowce. Bóg dał nam rozum, ale właśnie bez Bożej pomocy, bez Bożego objawienia, nasz rozum może nas sprowadzić na manowce.


Posłuszeństwo i zaufanie, czy napisałem gdzieś by nie ufać Bogu, nie. Obietnice Boga wspaniale obrazuje obietnica dana Izraelowi będaca cieniem tego co opisano w Liście do Hebrajczykjów:
( Heb 3 : 12 - 19 ) - ( Heb 4 : 1 - 11 ) "Baczcie, bracia, żeby nie było czasem w kimś z was złego niewierzącego serca, które by odpadło od Boga żywego,Ale napominajcie jedni drugich każdego dnia, dopóki trwa to, co się nazywa 'dzisiaj', aby nikt z was nie popadł w zatwardziałość przez oszustwo grzechu. Staliśmy się bowiem współuczestnikami Chrystusa, jeśli tylko aż do końca zachowamy niewzruszenie ufność, jaką mieliśmy na początku. Gdy się powiada: Dziś, jeśli głos jego usłyszycie, Nie zatwardzajcie serc waszych, jak podczas buntu, Kto to byli ci, którzy usłyszeli, a zbuntowali się? Czy nie ci wszyscy, którzy wyszli z Egiptu pod wodzą Mojżesza? Do kogo to miał wstręt przez czterdzieści lat? Czy nie do tych, którzy zgrzeszyli, a których ciała legły na pustyni? A komu to przysiągł, że nie wejdą do odpocznienia jego, jeśli nie tym, którzy byli nieposłuszni? Widzimy więc, że nie mogli wejść z powodu niewiary. Gdy tedy obietnica wejścia do odpocznienia jego jest jeszcze ważna, miejmy się na baczności, aby się nie okazało, że ktoś z was pozostał w tyle. I nam bowiem była zwiastowana dobra nowina, jak i tamtym; lecz tamtym słowo usłyszane nie przydało się na nic, gdyż nie zostało powiązane z wiarą tych, którzy je słyszeli. Albowiem do odpocznienia wchodzimy my, którzy uwierzyliśmy, zgodnie z tym, jak powiedział: Jak przysiągłem w gniewie moim: Nie wejdą do mego odpocznienia, chociaż dzieła jego od założenia świata były dokonane. O siódmym dniu bowiem powiedział gdzieś tak: I odpoczął Bóg dnia siódmego od wszystkich dzieł swoich. A na tym miejscu znowu: Nie wejdą do odpocznienia mego. Skoro więc jest tak, że niektórzy do niego wejdą, a ci, którym najpierw była zwiastowana dobra nowina, z powodu nieposłuszeństwa nie weszli, Przeto znowu wyznacza pewien dzień,'dzisiaj', mówiąc przez Dawida po tak długim czasie, jak to przedtem zostało powiedziane: Dziś jeśli jego głos usłyszycie, Nie zatwardzajcie serc waszych. Gdyby bowiem Jozue wprowadził ich był do odpocznienia, nie mówiłby Bóg później o innym dniu. A tak pozostaje jeszcze odpocznienie dla ludu Bożego; Kto bowiem wszedł do odpocznienia jego, ten sam odpoczął od dzieł swoich, jak Bóg od swoich. Starajmy się tedy usilnie wejść do owego odpocznienia, aby nikt nie upadł, idąc za tym przykładem nieposłuszeństwa."


Iskierka pisze: Źle oceniłeś słowa i intencje pastora, które zacytowałam, nie chodzi wcale o zamykanie ust aby nie napominać. „Po tym poznaliśmy miłość, że On za nas oddał życie swoje i my winniśmy życie oddawać za braci” (1Jana 3:16). Dopóki sami nie doświadczymy co to znaczy oddać życie za innych, nie bądźmy tacy skorzy i wyrywni do prostowania drugiego, jak sami mamy niejedno za skórą.

Ale jest też inny werset - z Gal.6:1,2 „Bracia, jeśli człowiek zostanie przyłapany na jakimś upadku, wy, którzy macie Ducha, poprawiajcie takiego w duchu łagodności, bacząc każdy na siebie samego, abyś i ty nie był kuszony. Jedni drugich brzemiona noście, a tak wypełnicie zakon Chrystusowy”.

Czy my mamy faktycznie Bożego Ducha aby napominać?..bo może jesteśmy „sprawiedliwi sami w sobie” i oceniamy innych według naszej miarki, aby inni byli do nas podobni? No, wtedy łatwiej o taką „wspólnotę”.....

Ciekawa jestem czy byłbyś taki wyrywny aby napominać innych? ;) ...


Nie uważam bym ocenił te słowa źle, po prostu oceniłem je Biblijnie, intencji niestety nie znałem...

Jeżeli oceniamy innych wg naszej miarki to popełniamy błąd, jeżeli jednak oceniamy innych tak jak i siebie za pomocą Słowa Bożego to chyba czynimy dobrze, czy Brat zza kazalnicy, napominajacy innych za pomocą Słowa robi coś nie tak? To że może wywyższać samego siebie w duchu, to już jego prywatny grzech. Ja zazwyczaj gdy piszę o czymś to jest to niemal zawsze sprawa na której już sam sie potknąłem i musiałem pokutowac przez Bogiem, zdaję też sobie sprawę ze swojej słabości, ale pokładam ufność w Panu i jego łasce, i baczę na samego siebie abym nie był kuszony zdając sobie sprawę że nie jestem lepszy od Brata którego napominam.

Zboczyliśmy trochę z tematu i w gruncie rzeczy dobrze, bo poruszyliśmy o wiele ważniejszą sprawę dotyczącą życia a nie doktryny Trójcy ani opracowania z powodu którego napisałem :)

Dodam jeszcze dla wyjasnienia mojej reakcji i tytułu teamtu tego posta. Gdy zaczałem czytać opracowanie o zwiedzeniu charyzmatycznym i na początku natknąłem się na wzmiankę o Trójjedynym Bogu i Duchu Świętym jako 3-ciej Osobie Trójcy. To złapałem się za głowę jak można stawiać to jako podstawę obrony przed jakimkolwiek zwiedzeniam, przecież większość kościołów uznaje Trójcę i spośród tych kościołów, większość zwiedzionych tez uznaje ten dogmat, jak więc mozna opierać obronę przed zwiedzeniam na tej doktrynie? Dlatego uznaję to za błąd i skomentowałem to tak jak skomentowałem.

Myślę że ( i tak mi dopomóż Bóg ) nie miałem do tej pory problemów z tym by powiedzieć co myślę komukolwiek w sposób szczery i płynacy z serca nie bacząc na to kim jest, bądź jakie stanowisko piastuje. Z resztą sama Iskierko byłaś świadkiem moich rozterek i rozmów które odbyłem, nie powiem że nie czułem tremy bądź wątpliwości by podejść do starszego zboru, jednak mimo tego byłem w stanie to zrobić i wyłożyć takiemu bratu w co i jak wierzę i z czym sie nie zgadzam. Niektórzy zapewne uważają takie zachowanie za awanturnicze, bądź za szukanie zwady, ja jednak uważam że puki wszystko odbywa się spokojnie i duchu łagodności, nie jest to nic złego, a wręcz może być owocne, o czym się sam przekonałem.
z bojaźnią i ze drżeniem zbawienie swoje sprawujcie.


Wróć do „Tematy związane z chrześcijaństwem”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość