ZATRZYMAJ SIĘ!

Zapraszamy do opisywania swoich świadectw nawrócenia lub innych świadectw działania Boga w swoim życiu.
robbo1
Posty: 357
Rejestracja: ndz mar 05, 2017 3:47 pm

Re: ZATRZYMAJ SIĘ!

Postautor: robbo1 » ndz gru 23, 2018 9:22 am

Iskierka pisze:
robbo1 pisze:To tłumaczenie "wielu będzie przebiegać" nie jest takie nieuzasadnione.
Jest pod wieloma względami wierne,chociaż nie specjalnie zrozumiałe.
W BG czytamy:
"wielu ich przebieży".
A w słowniku ilustrowanym j.polskiego M.Arcta czytamy:
"przebieg,przebieżenie,przebieganie".
Tak to piszesz,że można przebiec życie ,jak i analizowanie natchnionego słowa.
Tak w istocie.
Tylko ,żeby nie spełniło się na tobie przysłowie:
"lekarzu ulecz się sam
".
Piszesz,że nie jesteś członkiem żadnego zboru,a ja pytam,jeśli mogę :dlaczego?
Nie występuj przeciw określeniu "być w prawdzie " itp.przecież to nowotestamentowe określenie.
Jeżeli cześć okazywaną ojcu zamieniałaś na cześć okazywaną synu i widzisz tego pozytywne skutki,to twoja sprawa,a ja przeciw jej autentyczności nie występuję.
W innych miejscach pisze o powodach przedkładania ojca nad syna,i nie chcę tutaj wszystkiego powtarzać.
I na koniec pozdrawiam.


Robbo, tak na szybko piszę bo zaraz wyjeżdżam na b.długi weekend.

Nie martw się o mnie, bo kij ma dwa końce i też mogłabym dać Ci ripostę "lekarzu ulecz samego siebie". Nie widzę jednak powodu aby tak mówić o kimś. Nie mam czasu teraz na dywagacje.

Nie występuję przeciw określeniu "być w prawdzie", bo wiem, że takie słowa są w Biblii np. w Liscie Jana. Pisząc to chciałam wykazać co przeciętny świadek Jehowy rozumie pod tymi słowami. Mówiąc do kogoś, że "jest w prawdzie" daje niejako sygnał "jestem świadkiem Jehowy". Jest to zwrot stosowany w organizacji i ludzie poza nią, nie bardzo rozumieją o co chodzi.
Podam przykład z mojego życia. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie siostra ze świadków, z którą w latach młodości byłam kilka lat w jednym zborze. Potem nasze drogi się rozeszły ze względu na zmianę miejsca zamieszkania. Po kilku latach zmarła bliska nam osoba i powiadomiłam tę siostrę o pogrzebie, miałam Jej numer telefonu w notesie, bo w telefonie raczej zapisuję tylko aktualne kontakty. W między czasie ja odeszłam z organizacji.Co ciekawe, Ona mnie pyta - " a Ty jesteś w prawdzie"? Ja odpowiadam - tak, bo wierzę w Chrystusa i nie wyparłam się Jego, a On jest Prawdą. Chwila konsternacji, cisza i ta siostra pyta ponownie - "ale ja się pytam, czy Ty jesteś nadal świadkiem Jehowy". Dalej nie ma co opowiadać, zamiast ćwierkającego jak zawsze głosu, usłyszałam ponury głos - " no to do widzenia" i odłożyła słuchawkę. Tak więc według Jej zrozumienia Ona "jest w prawdzie" pozostając w organizacji jako świadek Jehowy, a ja "jestem w Prawdzie" bo jestem w Chrystusie i pragnę tą Drogą iść do Ojca.
Nie wiem jak czytałeś mój post, bo nigdzie nie napisałam, że cześć Ojcu zamieniłam, na cześć Synowi, to może przypomnę:

Iskierka pisze:robbo1 pisze:
Tak teraz widzisz swoje życie,jako korzystniejsze,wymowniejsze,ponieważ oddajesz cześć synowi,naszemu zbawcy.


Nie tylko Synowi, chociaż On jest moim Panem, ale przede wszystkim Ojcu za Syna, za życie i za zbawienie..


"Każdy, kto podaje w wątpliwość Syna, nie ma i Ojca. Kto wyznaje Syna, ma i Ojca" 1 Jana 2:23. "Bo i Ojciec nikogo nie sądzi, lecz wszelki sąd przekazał Synowi. Aby wszyscy czcili Syna, jak czczą Ojca. Kto nie czci Syna, ten nie czci Ojca, który Go posłał" - ew. Jana 5:22,23
Pozdrawiam


Miło mi,że odpowiadasz,i miło,że miło.
Rozumiem ,że w naszym zrozumieniu bycie w prawdzie to bycie w organizacji.
Wiesz jaki jest nasz stosunek do wykluczonych.
Ten jest oparty na wzorze z judaizmu.Tak jak ten wczesnochrześcijański.
Rozumiem,że znasz moje wypowiedzi odnośnie wielbienia ojca ,nad syna.

My "nie poddajemy w wątpliwość syna".
Nie oddajemy mu tylko czci należnej ojcu.
Ewentualnie na w taki sam sposób,czy w takim samym stopniu.
I nawet wer, z Jana 5:22-23 same w sobie nie mówią o czczeniu w jednakowy sposób,czy stopniu,tylko tego potrzebie,nawet konieczności.
I tłumaczyłem w innym miejscu ,jak to rozumiem.
Wyjaśnia to przypowieść z Mt.21:33-46;Mk.12:1-12;"Łuk.20:9-19
Czytamy tam przypowieść o "dzierżawcach winnicy".
O tym,że gospodarz wysyłał swoich sług,i ci byli.zabijani.
Postanowił więc wysłać swego syna.
"W końcu posłał do nich swego syna,myśląc?:U s z a n u j ą mojego syna" Mt.21:37 ","pod.Mk.12:6,"jego powinni uszanować" Łuk.20:13
Nie uszanowali.Zabili i jego.
Pozdrawiam.


Wróć do „Świadectwa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości