Jak odnalazłem swój zbór.

Zapraszamy do opisywania swoich świadectw nawrócenia lub innych świadectw działania Boga w swoim życiu.
Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2726
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Jak odnalazłem swój zbór.

Postautor: Datsun » pn wrz 10, 2018 3:02 pm

Witajcie. :)
Bóg uczynił wiele rzeczy w moim życiu, niektóre już opisałem, jedno z nich spróbuję opisać teraz, a inne opiszę mam nadzieję w przyszłości. Nie mam talentu do barwnych i porywających opisów i jak sam nieraz o sobie mówię (ku uciesze moich przyjaciół), że "jestem tylko prostym hydraulikiem". ;)
Chciałem opisać pewne szczególne wydarzenie, które dotyczy niedawnego czasu. Chodzi o to, że w moim mieście tak samo jak i w innych miastach jest wielu byłych świadków Jehowy (akurat mam na myśli tych wierzących) ale jak chyba większość z Was wie to rzadko kiedy tworzą oni jakąś powiązaną ze sobą społeczność. Przeważnie są to tzw. "wolne elektrony" nie mogące się odnaleźć w żadnych zborach protestanckich z różnych powodów o których nie ma konieczności teraz pisać. Byłem jednym z takich właśnie ludzi, którzy owszem znali wielu chrześcijan, wręcz się przyjaźniłem ale nie mogłem się zdecydować aby gdzieś konkretnie opowiedzieć. Wielu z Was przechodziło coś podobnego i nadal przechodzi, prawda? ;)
Spotykałem się więc jak to się mówi "bez zobowiązań" z różnymi chrześcijanami, jeździłem na konferencje itp. Niezbyt mi taka sytuacja odpowiadała, mówię uczciwie, ale niewiele mogłem zrobić, bo niestety pewne realia były takie, a nie inne.
Bóg postawił na mojej drodze pewną rodzinę świadków Jehowy (teraz już byłych), którzy szukali kontaktów (TAK, TAK, GRUPY WSPARCIA DZIAŁAJĄ!) Rozmawialiśmy ze sobą, że najlepsza formą jest tzw. "kościół domowy" gdzie nie ma jakichś sztywnych i skostniałych nauczań lub tradycji. Zresztą takie zdanie nie dotyczy tylko byłych świadków ale również byłych baptystów lub zielonoświątkowców.
Aby taka grupa zaistniała i mogła być w chrześcijański sposób prowadzona to potrzebny jest do tego konkretny lider, powołany przez Boga, a nie najemnik lub po prostu ambitny człowiek, który lubi innymi rządzić (najczęściej ku ich szkodzie).
Nikt taki konkretny wśród nas po prostu nie był.
Szukałem, pytałem, robiłem rozeznania, a nawet proponowałem to komuś ale nikt taki się nie pojawił...
Cóż robić, pomyślałem więc sobie, że nie ma sensu nic robić na ludzki sposób i powierzyć to po prostu w ręce Boga. Postanowiliśmy więc z tą zaprzyjaźnioną rodziną innych byłych świadków ustalić konkretną intencję i modlić się o coś (Mat.21:22). Konkretnie prosiliśmy o to aby Bóg dał nam konkretnego człowieka, którego On powołał na pasterza.
Minęło jakieś dwa miesiące i całkowicie przypadkiem ( a może to nie był przypadek? ;) )dowiedziałem się od pewnego byłego zielonoświątkowca, że słyszał o powstaniu jakiegoś kościoła domowego w naszym mieście. Odnalazł stronę internetową, którą lider tej grupy założył i zacząłem czytać. Zadzwoniłem, porozmawiałem, wypytałem o to i owo i zapytałem w końcu czy mogę przyjść z rodziną na niedzielne spotkanie. Jarek (tak się nazywa) ucieszył się i oczywiście zaprosił. Przyjechaliśmy całą rodziną i okazuje się, że to mała grupka, dosłownie kilka osób, która spotyka się od niedawna. Społeczność o profilu moim ulubionym, bo charyzmatycznym. Pastor (przy okazji pozdrawiam ale nie lubi gdy się tak go nazywa :mrgreen: ) zaczął opowiadać skąd ze swoją rodziną przyjechał (z Nowego Targu) i dlaczego właśnie tutaj (do Białegostoku).
Słucham co opowiada i słyszę mniej więcej coś takiego: "Bóg powiedział mi abym tutaj przyjechał, bo są tutaj ludzie, którzy na to czekają".
Szczęka opada, prawda? :)
Gdy usłyszał taki nakaz to rzucił pracę, wszystko co go tam trzymało i dość szybko przyjechał razem z żoną Danusią i dorosłą córką. Podjęli pracę aby zarabiać na swoje życie i zaczęli od razu działać. Oczywiście łatwo jest mi to napisać ale gdy tak się postawić w jego sytuacji to przecież całkowita rewolucja, nie wspominając o tym, że nigdy na pastora się nie kształcił (to akurat i dobrze ;) ). I po prostu to zrobił!
Tak więc krótko mówiąc my się modliliśmy, a Bóg wszystko co trzeba zrobił i w odpowiednim do tego czasie (Mat.6:8).
Co ciekawe jest żywo zainteresowany pomaganiem dla świadków Jehowy oraz dla tych co stamtąd wyszli, a przecież nigdy nim nie był. Nasza grupa jest przemieszana (tak jest najlepiej), czyli nie tylko byli świadkowie ale osoby, które wyszły z różnych innych religii. Jesteśmy zachęcani aby zrobić konkretny film na temat świadków Jehowy, jak im pomagać i jak rozmawiać (niedługo to zrobimy). Niektórzy z Was mogli go osobiście poznać na ostatniej konferencji Apollos w Gdańsku, bo z nami przyjechał. :)
Teraz nasza grupka już ledwo się mieści w pokoju, bo Bóg przyprowadza do nas swoje dzieci. Kilka tygodni temu był chrzest gdzie mogłem m.in. ochrzcić moją żonę. Dziękuję Panu Bogu za to co uczynił w moim życiu! Wśród nas dzieją się piękne i wspaniałe dzieła Boże, które same w sobie powinienem opisać jako oddzielne świadectwa działania Boga. To co akurat teraz opisałem to niesamowite jak Bóg dał nam zdrową chrześcijańską społeczność ze zdrowym, Biblijnym nauczaniem. Odnalazłem się w niej nie tylko ja z moja rodziną ale również inna rodzina byłych świadków z którymi o to się właśnie modliliśmy (też przy okazji pozdrawiam ;) ). Na każdym nabożeństwie uczestniczymy wszyscy w "Pamiątce" i kończymy wspólnym obiadem :D .
Cieszę się, że znalazłem czas i mogłem to wreszcie opisać. :)
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie.

Iskierka
Posty: 1201
Rejestracja: śr lis 11, 2015 8:49 am

Re: Jak odnalazłem swój zbór.

Postautor: Iskierka » pn wrz 10, 2018 5:32 pm

Datsun pisze:Witajcie. :)
Bóg uczynił wiele rzeczy w moim życiu, niektóre już opisałem, jedno z nich spróbuję opisać teraz, a inne opiszę mam nadzieję w przyszłości. Nie mam talentu do barwnych i porywających opisów i jak sam nieraz o sobie mówię (ku uciesze moich przyjaciół), że "jestem tylko prostym hydraulikiem". ;)
Chciałem opisać pewne szczególne wydarzenie, które dotyczy niedawnego czasu. Chodzi o to, że w moim mieście tak samo jak i w innych miastach jest wielu byłych świadków Jehowy (akurat mam na myśli tych wierzących) ale jak chyba większość z Was wie to rzadko kiedy tworzą oni jakąś powiązaną ze sobą społeczność. Przeważnie są to tzw. "wolne elektrony" nie mogące się odnaleźć w żadnych zborach protestanckich z różnych powodów o których nie ma konieczności teraz pisać. Byłem jednym z takich właśnie ludzi, którzy owszem znali wielu chrześcijan, wręcz się przyjaźniłem ale nie mogłem się zdecydować aby gdzieś konkretnie opowiedzieć. Wielu z Was przechodziło coś podobnego i nadal przechodzi, prawda? ;)
Spotykałem się więc jak to się mówi "bez zobowiązań" z różnymi chrześcijanami, jeździłem na konferencje itp. Niezbyt mi taka sytuacja odpowiadała, mówię uczciwie, ale niewiele mogłem zrobić, bo niestety pewne realia były takie, a nie inne.
Bóg postawił na mojej drodze pewną rodzinę świadków Jehowy (teraz już byłych), którzy szukali kontaktów (TAK, TAK, GRUPY WSPARCIA DZIAŁAJĄ!) Rozmawialiśmy ze sobą, że najlepsza formą jest tzw. "kościół domowy" gdzie nie ma jakichś sztywnych i skostniałych nauczań lub tradycji. Zresztą takie zdanie nie dotyczy tylko byłych świadków ale również byłych baptystów lub zielonoświątkowców.
Aby taka grupa zaistniała i mogła być w chrześcijański sposób prowadzona to potrzebny jest do tego konkretny lider, powołany przez Boga, a nie najemnik lub po prostu ambitny człowiek, który lubi innymi rządzić (najczęściej ku ich szkodzie).
Nikt taki konkretny wśród nas po prostu nie był.
Szukałem, pytałem, robiłem rozeznania, a nawet proponowałem to komuś ale nikt taki się nie pojawił...
Cóż robić, pomyślałem więc sobie, że nie ma sensu nic robić na ludzki sposób i powierzyć to po prostu w ręce Boga. Postanowiliśmy więc z tą zaprzyjaźnioną rodziną innych byłych świadków ustalić konkretną intencję i modlić się o coś (Mat.21:22). Konkretnie prosiliśmy o to aby Bóg dał nam konkretnego człowieka, którego On powołał na pasterza.
Minęło jakieś dwa miesiące i całkowicie przypadkiem ( a może to nie był przypadek? ;) )dowiedziałem się od pewnego byłego zielonoświątkowca, że słyszał o powstaniu jakiegoś kościoła domowego w naszym mieście. Odnalazł stronę internetową, którą lider tej grupy założył i zacząłem czytać. Zadzwoniłem, porozmawiałem, wypytałem o to i owo i zapytałem w końcu czy mogę przyjść z rodziną na niedzielne spotkanie. Jarek (tak się nazywa) ucieszył się i oczywiście zaprosił. Przyjechaliśmy całą rodziną i okazuje się, że to mała grupka, dosłownie kilka osób, która spotyka się od niedawna. Społeczność o profilu moim ulubionym, bo charyzmatycznym. Pastor (przy okazji pozdrawiam ale nie lubi gdy się tak go nazywa :mrgreen: ) zaczął opowiadać skąd przyjechał (z Nowego Targu) i dlaczego właśnie tutaj (do Białegostoku).
Słucham co opowiada i słyszę mniej więcej coś takiego: "Bóg powiedział mi abym tutaj przyjechał, bo są tutaj ludzie, którzy na to czekają".
Szczęka opada, prawda? :)
Gdy usłyszał taki nakaz to rzucił pracę, wszystko co go tam trzymało i dość szybko przyjechał razem z żoną i dorosłą córką. Podjęli pracę aby zarabiać na swoje życie i zaczęli od razu działać. Oczywiście łatwo jest mi to napisać ale gdy tak się postawić w jego sytuacji to przecież całkowita rewolucja, nie wspominając o tym, że nigdy na pastora się nie kształcił (to akurat i dobrze ;) ). I po prostu to zrobił!
Tak więc krótko mówiąc my się modliliśmy, a Bóg wszystko co trzeba zrobił i w odpowiednim do tego czasie (Mat.6:8).
Co ciekawe jest żywo zainteresowany pomaganiem dla świadków Jehowy oraz dla tych co stamtąd wyszli, a przecież nigdy nim nie był. Nasza grupa jest przemieszana (tak jest najlepiej), czyli nie tylko byli świadkowie ale osoby, które wyszły z różnych innych religii. Jesteśmy zachęcani aby zrobić konkretny film na temat świadków Jehowy, jak im pomagać i jak rozmawiać (niedługo to zrobimy). Niektórzy z Was mogli go osobiście poznać na ostatniej konferencji Apollos w Gdańsku, bo z nami przyjechał. :)
Teraz nasza grupka już ledwo się mieści w pokoju, bo Bóg przyprowadza do nas swoje dzieci. Kilka tygodni temu był chrzest gdzie mogłem m.in. ochrzcić moją żonę. Dziękuję Panu Bogu za to co uczynił w moim życiu! Wśród nas dzieją się piękne i wspaniałe dzieła Boże, które same w sobie powinienem opisać jako oddzielne świadectwa działania Boga. To co akurat teraz opisałem to niesamowite jak Bóg dał nam zdrową chrześcijańską społeczność ze zdrowym, Biblijnym nauczaniem. Odnalazłem się w niej nie tylko ja z moja rodziną ale również inna rodzina byłych świadków z którymi o to się właśnie modliliśmy (też przy okazji pozdrawiam ;) ). Na każdym nabożeństwie uczestniczymy wszyscy w "Pamiątce" i kończymy wspólnym obiadem :D .
Cieszę się, że znalazłem czas i mogłem to wreszcie opisać. :)
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie.


Dziękuję Datsunie za to świadectwo i cieszę się, że odnalazłeś wraz z rodziną swoje miejsce w tej społeczności :) . Raduje mnie również fakt nawrócenia Twojej żony i Jej chrzest. Pozdrów rodzinkę serdecznie ode mnie, ale także wszystkich w grupie :) .
Na Apollosa przyjechałeś z grupką znajomych, wiem, ale już nie bardzo pamiętam twarzy, było sporo osób. Niemniej Twoja radość była widoczna :) .

Bóg działa lecz widzimy to, gdy skupimy uwagę na Bożym dziele i szczególnie w modlitwach prosimy o prowadzenie. Jak sam zauważyłeś, na forum zrobiły się przepychanki, nic budującego, dowalanie innym i przypisywanie co niektórym złych intencji, niektórych wypowiedzi aż nie chce się powtarzać.
Brakuje nam takich świadectw, jak chociażby te Twoje. Myślę, że powoli odbudujemy to, co było założeniem tego forum.
Pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję :) .

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2726
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Jak odnalazłem swój zbór.

Postautor: Datsun » pn wrz 10, 2018 5:39 pm

Dziękuję Iskierko za pozdrowienia, na pewno przekażę :)
Podsunęłaś genialny pomysł i pozwól, że powtórzę za Tobą: odbudujmy to forum i przywróćmy jego początkową formę . :)

Awatar użytkownika
Ida
Posty: 135
Rejestracja: pn gru 28, 2015 10:38 pm

Re: Jak odnalazłem swój zbór.

Postautor: Ida » wt wrz 11, 2018 3:47 am

Bóg uczynił wiele rzeczy w moim życiu, niektóre już opisałem, jedno z nich spróbuję opisać teraz, a inne opiszę mam nadzieję w przyszłości. Nie mam talentu do barwnych i porywających opisów i jak sam nieraz o sobie mówię (ku uciesze moich przyjaciół), że "jestem tylko prostym hydraulikiem".


Datsun - świetny pomysł. :D Nic tak nie buduje drugiego wierzącego jak świadectwo działania Boga w jego życiu. Jesteś bardzo skromnym i pokornym człowiekiem, co uważam za atrybut dzieci Bożych. Dziękuję za Twoje świadectwo. Pokazałeś nam jak działa dzisiaj Bóg w żywym tworze jakim jest jego kościół. Jak Duch Święty kieruje wierzącym, który opuszcza swoje rodzinne strony i przenosi się w miejsce, gdzie są większe potrzeby. Jak Bóg wysłuchuje nasze modlitwy. Cieszę się ze zjednoczenia Twojej rodziny w Panu.

Świadectwa wierzących zawsze robiły na mnie wrażenie, dotykały czułej struny mojej duchowości i kierowały do Boga, dawcy potrzebnych rzeczy w życiu. Kiedy zaczęło się moje oddalanie od zboru śJ z ogromną siłą zadziałał Pan przez świadectwo Arkadiusza Wiśniewskiego. To brat, który opowiedział o swojej drodze podążania za Zbawicielem, o dylematach pioniera stałego w organizacji, o przeżyciach w służbie kaznodziejskiej, o poszukiwaniach innych wierzących. Brat Arek związał się po wyjściu z organizacji ze zborem epifanistycznym w Poznaniu. Teraz działa w zborze Krańcowa. Wiele rzeczy zadziało się w moim duchowym życiu dzięki niemu, choć go osobiście nie znam. Po prostu Bóg przez jego świadectwo odpowiedział - człowiek może wyjść od śJ i nie stracić daru wiary. http://www.krancowa.pl/swiadkow-jehowy-t-141.html
Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki.

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2726
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Jak odnalazłem swój zbór.

Postautor: Datsun » wt wrz 11, 2018 4:13 am

Dziękuję droga siostro za Twoje miłe słowa :)
Arek Wiśniewski od czasu do czasu to nawet na naszym forum pisuje. ;)

Awatar użytkownika
tadeusz2904
Posty: 583
Rejestracja: ndz kwie 02, 2017 10:02 am

Re: Jak odnalazłem swój zbór.

Postautor: tadeusz2904 » wt wrz 11, 2018 5:28 am

Marcinie,szczere gratulacje .
Nie, normalnie Ci zazdroszczę, że prowadzisz rodzinę,odnalazłeś zbór.
Ja od paru lat nie mam prawie żadnych sukcesów duchowych (no poza forum).

A umiesz puścić wodę tam gdzie chcesz i do tego skutecznie.
,,Nagi wyszedłem .. i nagi się tam wrócę.Hi 1,20(UBG).

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2726
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: Jak odnalazłem swój zbór.

Postautor: Datsun » wt wrz 11, 2018 7:49 am

Witaj bracie Tadeuszu! :)
Jeśli poszukujesz "sukcesów duchowych" to zapraszam do nas. Efekty gwarantowane. Nie jest to tak aż daleko od Ciebie, a jedna rodzina przyjeżdża co niedzielę aż z Rajgrodu. Zadzwonię to pogadamy. ;)

Awatar użytkownika
tadeusz2904
Posty: 583
Rejestracja: ndz kwie 02, 2017 10:02 am

Re: Jak odnalazłem swój zbór.

Postautor: tadeusz2904 » ndz wrz 16, 2018 7:03 am

Datsun pisze:Witaj bracie Tadeuszu! :)
Jeśli poszukujesz "sukcesów duchowych" to zapraszam do nas. Efekty gwarantowane. Nie jest to tak aż daleko od Ciebie, a jedna rodzina przyjeżdża co niedzielę aż z Rajgrodu. Zadzwonię to pogadamy. ;)


Dziękuję Datsunie za zaproszenie.
Będąc na nabożeństwie poznałbym Was bliżej, spełnił bym oczekiwania Nauczyciela w stosunku do mnie,podpatrzył jakby to zrobić lokalnie.
Puki co pozdrawiam.
,,Ale wy nie nazywajcie się Rabbi.Jeden bowiem jest wasz Mistrz ,Chrystus, a wy wszyscy jesteście braćmi".Mt 23:8.
,,Nagi wyszedłem .. i nagi się tam wrócę.Hi 1,20(UBG).


Wróć do „Świadectwa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości