ZATRZYMAJ SIĘ!

Zapraszamy do opisywania swoich świadectw nawrócenia lub innych świadectw działania Boga w swoim życiu.
Iskierka
Posty: 1251
Rejestracja: śr lis 11, 2015 8:49 am

ZATRZYMAJ SIĘ!

Postautor: Iskierka » wt lis 06, 2018 5:52 am

ZATRZYMAJ SIĘ

1 Księga Samuela 9: 27
„....Zatrzymaj się na chwilę, a ja ci wyjawię słowo Boże”.

Bar szybkiej obsługi, droga szybkiego ruchu, szybkie sposoby na budowę domu z gotowych elementów....Wszystko musi dziać się szybko. Telefon nieustannie dzwoni, klienci domagają się natychmiastowych odpowiedzi. Wszędzie ta napierająca zmienność bodźców i wrażeń. Nic dziwnego, że wielu stało się ofiarą tego pędu – są nerwowi, nadpobudliwi. Dyktatura pośpiechu niszczy nas. Nie pozostaje ani minuta, aby odetchnąć. Rozmyślanie i cisza są w naszym społeczeństwie rzadkością. Wszyscy jednak wiemy, że nie wychodzi to nam na dobre.
Już prawie czterysta lat temu znany matematyk i filozof, Blaise Pascal, powiedział, że „całe nieszczęście człowieka bierze się stąd, że nie może spokojnie zostać w jednym pokoju”.
Najgorsze jest to, że w tym całym pośpiechu zapominamy o Bogu i o wieczności. Nie możemy na to pozwolić. Musimy słuchać głosu naszego stwórcy, dlatego powinniśmy się zatrzymać i zarezerwować sobie czas, by posłuchać, co Bóg ma nam do powiedzenia. Znajdźmy czas na czytanie Biblii!
Kto uważnie czyta Słowo Boże, odczuwa wyraźnie, że ono osobiście zwraca się do jego serca. Bóg poprzez Słowo przemawia do nas bezpośrednio. Widzimy wówczas, że nie chodzi o innych, ale o mnie konkretnie – o moje własne błędy, o moją winę, o moje zagubienie, o moje zbawienie, moją przyszłość i moją wieczność.
Każdy powinien w spokoju zastanowić się nad Bożym poselstwem. Jest ono zbyt ważne, abyśmy słuchali go tylko jednym uchem. Zasługuje na naszą niepodzielną uwagę.
” - Tekst z kalendarza „Dobry Zasiew”, 12.03.2018 r.

Zacytowałam ten fragment, bo jest odzwierciedleniem tego, czego niejednokrotnie doświadczamy my sami.
Pośpiech, brak czasu dla innych, pewnego rodzaju egoizm, to cechy naszych dni widoczne niestety w naszym osobistym życiu.

Co zastępuje nam relacje z naszym bratem, siostrą w wierze, z naszym bliźnim – sąsiadem, koleżanką/kolegą z pracy, ze szkoły?... najczęściej fora społecznościowe, na nie mamy zawsze czas, w dzień i w nocy. Wstajemy i patrzymy na zegarek - co nowego dziś na forum, na facebooku, jaka dyskusja, kto napisał, co napisał, dlaczego to napisał?
Nie chodzi o to aby nie korzystać z takiej formy komunikacji z innymi i „pogadania” sobie, wszystko jest bowiem dla ludzi.
Problem zaczyna się wtedy, gdy mieszkając w jednym mieście, nie znajdujemy w ciągu tygodnia, dwóch, miesiąca, przysłowiowych 5 minut na spotkanie z drugą, bliską nam osobą, tłumacząc – nie mam czasu. Czy aby na pewno? Może warto wtedy niejako „zatrzymać się” i pomyśleć, a gdzie tak naprawdę nam śpieszno? No, oczywiście pędzimy na „randkę” do portali społecznościowych, na różne fora dyskusyjne, tam nie można się spóźnić, tam trzeba koniecznie pogadać pod przyjętym nickiem, co ciekawe, nie zawsze wiadomo z Kim......

Cóż więcej komentować? Zatrzymaj się i popatrz na tych co są wokół Ciebie, w realu. Jakie masz z Nimi relacje?

Powyższy tekst z Biblii zawiera głęboką myśl. My MUSIMY SIĘ ZATRZYMAĆ, ABY POSŁUCHAĆ BOGA. To o wiele ważniejsze, niż tylko pogaduszki, czasem jałowe, z innymi. Jako wierzący ludzie szczególnie na to powinniśmy zwrócić uwagę, bo czym się „karmimy”, o tym mówimy, jak napisano w Piśmie „ z obfitości serca mówią usta”. Ja wiem, że mówienie o Bogu, życie według Bożych zasad nie zawsze jest dobrze postrzegane, przykre to, gdy tych co uważają się za wierzących zaczyna „świerzbić” nasze bogobojne życie, uważają je bowiem za legalizm, wszak dzisiaj to wolność tyle, że nie zawsze według Bożych mierników.

Chciałabym zacytować fragment pewnej pieśni.

Dokąd idziesz, dokąd biegniesz
Tak Ci czasu ciągle brak
Dokąd śpieszysz, o czym myślisz
Co w Twym życiu wartość ma.

Nie masz czasu na modlitwę
Chociaż wokół pełno zła
I upadasz w tej gonitwie
Z pokusami walczysz sam.

Dokąd idziesz……….

Ucisz się i skłoń kolana
Pomyśl dziś o życiu swym
Póki żyjesz szukaj Pana
Jutro możesz spóźnić się.

Dokąd idziesz……….

Prędko życie Twe przeminie
I przed Panem staniesz raz
Czy On będzie znał Twe imię
Czy odwróci swoją twarz?

Dokąd idziesz………

Jezus dziś na Ciebie czeka
Aby dać zbawienie ci
Idź do Niego i nie zwlekaj
Z Nim szczęśliwe będą dni.

Dokąd idziesz, dokąd biegniesz
Tak Ci czasu ciągle brak
Dokąd śpieszysz, o czym myślisz
Co w Twym życiu wartość ma?


W moim przypadku właśnie ta pieśń była tym, co skłoniło mnie do zastanowienia się nad swoim życiem i relacją z innymi, to był pierwszy krok abym zaczęła słuchać Boga. Dziękuję Bogu za to narzędzie, bo mimo tego, że jako Świadek Jehowy przez długie lata „czytałam” Biblię, nie nawiązałam tak naprawdę z moim Bogiem bliskiej relacji „Ojciec - dziecko”. Ja musiałam się zatrzymać, wtedy jeszcze nie wiedziałam co mi się przydarzy wkrótce, ale o tym opiszę tak w skrócie.

To, co mi się wydarzyło tego dnia, a było to latem 2010r., wywarło wpływ na moje dalsze życie. Kilka miesięcy wcześniej, jeszcze zima (luty), zaproszono mnie do pewnej chrześcijańskiej społeczności na nabożeństwo. Poszłam z ciekawości bo byłam jeszcze Świadkiem Jehowy, a to znaczy, że samo pójście do innego kościoła stawiało mnie w bardzo złym świetle jako osobę nie zachowującą lojalności względem organizacji. Otworzyły mi się oczy, że w ogóle są wierzący ludzie, bo będąc w organizacji, wszystko co było poza nią to „świat”, od którego miałam trzymać się z daleka. Byłam Świadkiem Jehowy 31 lat i pod wpływem przyjmowanych nauk ukształtowałam swoją wiarę, sposób zachowania i obcowania z osobami z tzw. „świata”. Byłam uprzejma (a jakże) ale brakowało mi empatii i czasu dla bliźnich. Zawsze gdzieś pędziłam, śpieszyłam się nie wiem gdzie i po co, po prostu cała Ja.
Pieśni ze Śpiewnika Pielgrzyma, które słyszałam na nabożeństwie, wywarły na mnie duże wrażenie, miały sens i docierały głęboko do mojego serca. Bracia, widząc jak bardzo chcę słuchać tych pieśni, postarali się aby sporo ich nagrać na płytę i podarowali mi w prezencie.

Pewnego dnia wieczorem robiłam ważne zapiski potrzebne do pracy zawodowej i w między czasie słuchałam nagrań z płyty. Nagle słyszę… dokąd idziesz, dokąd biegniesz, tak ci czasu ciągle brak!.. nie masz czasu na modlitwę!.. Zamarłam z długopisem w ręku i powiedziałam do siebie - przecież ta pieśń jest o mnie! te słowa są do mnie!..zaczęłam słuchać i powoli sens tych słów zaczął do mnie docierać. Przydarzyło mi się coś, co przypomniało mi tę pieśń.
Pojechałam na kilka dni urlopu do Gdańska. Jak nigdy nic, następnego dnia po przyjeździe, postanowiłam skorzystać z okazji i odwiedzić salon fryzjerski. Ponieważ nie pamiętałam dokładnie pod który numer mam się udać szłam sobie chodnikiem i obserwowałam kolejne domy. Przechodziłam akurat obok kiosku ruchu, ktoś tam stał przy okienku ale też jakaś starsza Pani, obok której przechodziłam i usłyszałam Jej głos jak mówiła do mnie „ czy mogłaby mi pani kupić chleb?” Ja na to: nie, dziękuję! i szybko pobiegłam do przodu zła, że może jakaś bezdomna mnie zaczepia. W pewnym momencie zaczęłam myśleć – ta Pani nie wyglądała na bezdomną, w obszarpanym stroju, kobietę, to była po prostu starsza Pani. Może za szybko zareagowałam? Może rzeczywiście potrzebowała pomocy, a ja Ją zignorowałam? Poruszyło to moje sumienie więc zawróciłam ale tej osoby już nie było. Nie mogła odejść daleko (pomyślałam), może jest w sąsiednim sklepie, rozglądałam się wokoło, zajrzałam do kilku pobliskich sklepów, nie było tej Pani...
Idąc dalej przypomniałam sobie pieśń, która poruszyła wcześniej moje serce, zatrzymałam się na chodniku i z żalem w sercu zaczęłam modlić się do Boga… „Boże ja wiem, że jestem niecierpliwa, że nie słucham ludzi, że zawsze gdzieś pędzę i nic wokoło mnie nie obchodzi, jest mi przykro że nie pomogłam tej kobiecie…Boże pomóż mi naprawić ten błąd”. Nadmieniam, że to zdarzenie miało miejsce ok. godziny 10-tej rano.

Wieczorem ok. 20-tej wracałam po całym dniu do rodziny, byłam już trochę zmęczona. Przechodząc obok innego sklepu zauważyłam kątem oka, że ktoś stoi po mojej lewej stronie, a potem idzie razem ze mną. Jak to było moim zwyczajem chciałam ten fakt zignorować i pędzić do przodu ale odwróciłam się w tę stronę i zobaczyłam kobietę (to była inna Pani), która porusza ustami ale ja w ogóle Jej nie słyszałam. Przystanęłam więc, patrzę na Nią i w pewnym momencie słyszę „ czy mogłaby pani kupić mi chleb? ”. Przypomniałam sobie poranną sytuację, moją modlitwę i odpowiedziałam - „ tak, a czy coś jeszcze pani kupić?” Na to kobieta - „ może tylko coś do chleba”. Odpowiedziałam – „dobrze, proszę poczekać, wejdę do sklepu”.
Gdy weszłam do sklepu (kobieta stała na zewnątrz) miałam takie uczucie aby tej kobiecie kupić dużo więcej niż chleb i coś do chleba. Rozpierała mnie radość, że mogę pomóc. W sercu pomyślałam, kupię Jej tyle artykułów aby starczyło chociaż na trzy dni i z pełnymi torbami wyszłam. Kobieta widząc to krzyknęła „ ale dużo!.. bo wie pani ja za trzy dni będę dopiero miała pieniądze, bardzo pani dziękuję”. Odpowiedziałam - „ proszę mi nie dziękować ale niech imię Jezusa będzie uwielbione”. Tak?- zapytała. Tak- odpowiedziałam.

To było moje pierwsze doświadczenie, kiedy to z serca wykrzyknęłam te słowa o Panu Jezusie. Do dziś zadaję sobie pytanie, czy to było przypadkowe wydarzenie? Czy ja, Świadek Jehowy, sama z siebie oddałam chwałę Jezusowi, skoro nikt w zborze mnie tego nie uczył? Skąd wówczas wiedziałam, żeby tej Pani kupić żywności akurat na trzy dni? To wydarzenie było punktem zwrotnym w moim życiu, jeszcze nie byłam osobą nawróconą, co najwyżej uczęszczałam na nabożeństwa, gdzie dużo mówiono o Jezusie jako o moim Panu i Zbawicielu.

Ta sytuacja pomogła mi zrozumieć, że w życiu musimy się „zatrzymać” aby usłyszeć głos Boga. Pan wie, kto jest Jego i przyjdzie czas, że zapuka do naszych „drzwi”. Do tej pory, będąc w organizacji przez większość swojego życia myślałam, że dobrymi uczynkami zaskarbię sobie Bożą łaskę aby żyć w Królestwie Bożym tu na ziemi, bo przecież niebo nie było dla mnie, tak wierzyłam. Rzeczywistość okazała się inna. Przyszedł czas – mój czas spotkania z Panem i zobaczyłam kim jestem, co naprawdę mam w sercu, gdzie błądzę i co mi było potrzebne do prawdziwego nawrócenia. Dalszą historię pokrótce opisałam w innym świadectwie.

Pozdrawiam serdecznie :)

Awatar użytkownika
Datsun
Posty: 2791
Rejestracja: pt wrz 11, 2015 6:34 pm
Lokalizacja: Białystok

Re: ZATRZYMAJ SIĘ!

Postautor: Datsun » wt lis 06, 2018 12:22 pm

Dziękuję droga siostro za to co opisałaś. W tym codziennym galopie brakuje czasu na rzeczy najważniejsze. Zatrzymać się! :)

robbo1
Posty: 357
Rejestracja: ndz mar 05, 2017 3:47 pm

Re: ZATRZYMAJ SIĘ!

Postautor: robbo1 » śr gru 19, 2018 10:24 am

Rozumiem,że swoje życie jako "świadek"przebiegłaś zamiast przejść.
Nasze zadania,obowiązki ,zwał jak zwał ,w istocie poza zwyczajnym życiem sprawiają,że mało mamy czasu na ważne sprawy.
Niemniej i tam i tu ,gdzie teraz jesteś,to ty jesteś "kowalem swego losu".
To ty wykupujesz "sobie dogodny czas" na ważne sprawy.
Po śpiewniku rozumiem,że wstąpiłaś do zboru ewangelikalnego,czy zielonoświątkowego.
Tam z niego korzystają.
Wiele lat w prawdzie,i odrzucenie jej na korzyść...
Tak teraz widzisz swoje życie,jako korzystniejsze,wymowniejsze,ponieważ oddajesz cześć synowi,naszemu zbawcy.
Nie to jest jednak tematem twojego zatroskania,tylko zbyt małe poświęcanie czasu na zastanowienie się nad sensem życia,nad potrzebą spowolnienia.
W istocie istnieje taka potrzeba.
W istocie tak jest.

Iskierka
Posty: 1251
Rejestracja: śr lis 11, 2015 8:49 am

Re: ZATRZYMAJ SIĘ!

Postautor: Iskierka » śr gru 19, 2018 4:19 pm

robbo1 pisze:Rozumiem,że swoje życie jako "świadek"przebiegłaś zamiast przejść.
.

Czy chciałeś powiedzieć, że skoro "przebiegłam", to nie miałam czasu na refleksje i poznanie "prawdy" ? ;)...... przeszłam ponad 30 lat i poznałam "prawdę o prawdzie", lepiej późno niż wcale.
Z tym "przebieganiem" to przypomniałeś mi werset z PNś z 2001 "Ty zaś Danielu okryj te słowa tajemnicą i zapieczętuj księgę aż do czasu końca. Wielu będzie przebiegać i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy" Dan.12:4. Zatem można przebiegać zarówno życie, jak i Pismo. W nowszym wydaniu PNś z 2018 r, zmieniono słowo "przebiegać" - na "badać", ale w przypisie dodano dosł."biegać tu i tam" .Tak pasuje do Świadka Jehowy, ale to mała dygresja ;) .

robbo1 pisze:Po śpiewniku rozumiem,że wstąpiłaś do zboru ewangelikalnego,czy zielonoświątkowego.


Mam kontakt z chrześcijanami z denominacji ewangelicznej, nie jestem członkiem żadnego kościoła.

robbo1 pisze:Wiele lat w prawdzie,i odrzucenie jej na korzyść...


Typowy zwrot "być w prawdzie" to wg zrozumienia świadków jest to równoznaczne z powiedzeniem "być świadkiem Jehowy". To nie to samo co "być w prawdzie" czyli być w Chrystusie, bo Chrystus jest Prawdą. Nie odrzuciłam Chrystusa, więc nie odrzuciłam Prawdy, nadal w niej jestem. (Jan 14:6; Ef.4:21 BW).
robbo1 pisze:odrzucenie jej na korzyść...


..na wolność w Chrystusie (Gal.5:1; 1 Kor.7:23).

robbo1 pisze:Tak teraz widzisz swoje życie,jako korzystniejsze,wymowniejsze,ponieważ oddajesz cześć synowi,naszemu zbawcy.


Nie tylko Synowi, chociaż On jest moim Panem, ale przede wszystkim Ojcu za Syna, za życie.

robbo1 pisze:Nie to jest jednak tematem twojego zatroskania,tylko zbyt małe poświęcanie czasu na zastanowienie się nad sensem życia,nad potrzebą spowolnienia.
W istocie istnieje taka potrzeba.
W istocie tak jest.


Tak, każdy z nas jeśli ma być "kowalem" swego losu jak wcześniej napisałeś, musi się niejako "zatrzymać", mamy zbyt duże tempo życia i należy "wykupywać" czas dla Tego, od Którego zależy nasze życie i zbawienie, dla naszego Boga i Pana.

robbo1
Posty: 357
Rejestracja: ndz mar 05, 2017 3:47 pm

Re: ZATRZYMAJ SIĘ!

Postautor: robbo1 » czw gru 20, 2018 6:41 pm

Iskierka pisze:
robbo1 pisze:Rozumiem,że swoje życie jako "świadek"przebiegłaś zamiast przejść.
.

Czy chciałeś powiedzieć, że skoro "przebiegłam", to nie miałam czasu na refleksje i poznanie "prawdy" ? ;)...... przeszłam ponad 30 lat i poznałam "prawdę o prawdzie", lepiej późno niż wcale.
Z tym "przebieganiem" to przypomniałeś mi werset z PNś z 2001 "Ty zaś Danielu okryj te słowa tajemnicą i zapieczętuj księgę aż do czasu końca. Wielu będzie przebiegać i nastanie obfitość prawdziwej wiedzy" Dan.12:4. Zatem można przebiegać zarówno życie, jak i Pismo. W nowszym wydaniu PNś z 2018 r, zmieniono słowo "przebiegać" - na "badać", ale w przypisie dodano dosł."biegać tu i tam" .Tak pasuje do Świadka Jehowy, ale to mała dygresja ;) .

robbo1 pisze:Po śpiewniku rozumiem,że wstąpiłaś do zboru ewangelikalnego,czy zielonoświątkowego.


Mam kontakt z chrześcijanami z denominacji ewangelicznej, nie jestem członkiem żadnego kościoła.

robbo1 pisze:Wiele lat w prawdzie,i odrzucenie jej na korzyść...


Typowy zwrot "być w prawdzie" to wg zrozumienia świadków jest to równoznaczne z powiedzeniem "być świadkiem Jehowy". To nie to samo co "być w prawdzie" czyli być w Chrystusie, bo Chrystus jest Prawdą. Nie odrzuciłam Chrystusa, więc nie odrzuciłam Prawdy, nadal w niej jestem. (Jan 14:6; Ef.4:21 BW).
robbo1 pisze:odrzucenie jej na korzyść...


..na wolność w Chrystusie (Gal.5:1; 1 Kor.7:23).

robbo1 pisze:Tak teraz widzisz swoje życie,jako korzystniejsze,wymowniejsze,ponieważ oddajesz cześć synowi,naszemu zbawcy.


Nie tylko Synowi, chociaż On jest moim Panem, ale przede wszystkim Ojcu za Syna, za życie.

robbo1 pisze:Nie to jest jednak tematem twojego zatroskania,tylko zbyt małe poświęcanie czasu na zastanowienie się nad sensem życia,nad potrzebą spowolnienia.
W istocie istnieje taka potrzeba.
W istocie tak jest.


Tak, każdy z nas jeśli ma być "kowalem" swego losu jak wcześniej napisałeś, musi się niejako "zatrzymać", mamy zbyt duże tempo życia i należy "wykupywać" czas dla Tego, od Którego zależy nasze życie i zbawienie, dla naszego Boga i Pana.


To tłumaczenie "wielu będzie przebiegać" nie jest takie nieuzasadnione.
Jest pod wieloma względami wierne,chociaż nie specjalnie zrozumiałe.
W BG czytamy:
"wielu ich przebieży".
A w słowniku ilustrowanym j.polskiego M.Arcta czytamy:
"przebieg,przebieżenie,przebieganie".
Tak to piszesz,że można przebiec życie ,jak i analizowanie natchnionego słowa.
Tak w istocie.
Tylko ,żeby nie spełniło się na tobie przysłowie:
"lekarzu ulecz się sam".
Piszesz,że nie jesteś członkiem żadnego zboru,a ja pytam,jeśli mogę :dlaczego?
Nie występuj przeciw określeniu "być w prawdzie " itp.przecież to nowotestamentowe określenie.
Jeżeli cześć okazywaną ojcu zamieniałaś na cześć okazywaną synu i widzisz tego pozytywne skutki,to twoja sprawa,a ja przeciw jej autentyczności nie występuję.
W innych miejscach pisze o powodach przedkładania ojca nad syna,i nie chcę tutaj wszystkiego powtarzać.
I na koniec pozdrawiam.

Awatar użytkownika
tadeusz2904
Posty: 706
Rejestracja: ndz kwie 02, 2017 10:02 am

Re: ZATRZYMAJ SIĘ!

Postautor: tadeusz2904 » pt gru 21, 2018 12:24 pm

To tłumaczenie "wielu będzie przebiegać" nie jest takie nieuzasadnione.
Jest pod wieloma względami wierne,chociaż nie specjalnie zrozumiałe.
W BG czytamy:
"wielu ich przebieży".
A w słowniku ilustrowanym j.polskiego M.Arcta czytamy:
"przebieg,przebieżenie,przebieganie".
Tak to piszesz,że można przebiec życie ,jak i analizowanie natchnionego słowa.
Tak w istocie.
Tylko ,żeby nie spełniło się na tobie przysłowie:
"lekarzu ulecz się sam".
Piszesz,że nie jesteś członkiem żadnego zboru,a ja pytam,jeśli mogę :dlaczego?
Nie występuj przeciw określeniu "być w prawdzie " itp.przecież to nowotestamentowe określenie.
Jeżeli cześć okazywaną ojcu zamieniałaś na cześć okazywaną synu i widzisz tego pozytywne skutki,to twoja sprawa,a ja przeciw jej autentyczności nie występuję.
W innych miejscach pisze o powodach przedkładania ojca nad syna,i nie chcę tutaj wszystkiego powtarzać.
I na koniec pozdrawiam.[/quote]

No i tutaj mamy klasyczne zniewolenie umysłu przez organizację sJ.
Miałem większy szacunek do roobo1 nazywałem go Roobertem teraz jest dla mnie robotem.
Założyciel wątku przywołał osobiste doświadczenia ,, przemawiania Boga przez Słowo do nas bezpośrednio".
Robot nie ma empatii (nie wczuwa się w sytuację) tylko jak zdarta płyta podnosi że więcej jest Boga w Ojcu a prawie nie ma w Synu jakby w niebie była rewalizacja.

Kochani zostaliśmy stworzeni na podobieństwo Boże - na ziemi jak kto czci syna to ojciec się smuci - i odwrotnie.
Zaprogramowanego robota żadna ziemska siła (psycholog itd.)nie uzdrowi.
Wiem coś o tym bo sam byłem zakryty betonową kopułą.
Robot wcale nie myśli ani nie jest oczytany ma gdzieś w zasięgu publikacje i do nich się odwołuje.
Wyjątkowo odpłacam dobrym za nadobne ,,lekarzu ulecz się sam".
,,Nagi wyszedłem .. i nagi się tam wrócę.Hi 1,20(UBG).

robbo1
Posty: 357
Rejestracja: ndz mar 05, 2017 3:47 pm

Re: ZATRZYMAJ SIĘ!

Postautor: robbo1 » sob gru 22, 2018 8:55 am

Twoje poniżenie mnie ,czy wyzwanie,czy tylko osobista niemiła uwaga,niczego nie wnoszą.
Osobiste wyznanie o którym czytamy jest wymowne i konkretne.
Tylko,ze jest w nim zarzut odnośnie naszego wcześniejszego tłumaczenia.
A jest nie uzasadniony,co wykazałem.
I nie idzie o to,że jest istotny,czy to jest ważniejsze od szczerego opisu ze swego życia.
To kim jestem dla ciebie,według ciebie,według twojej oceny,może się nie mieć nic do rzeczywistości.
Wtedy ,gdy wypominam innym nieuczciwość,czy niekompetencje,to po to,żeby zrozumiał.
Wiem,że mamy do czynienia z opisem emocji.
W tych jednak nie ma potrzeby pisać nieprawdy.[odnośnie Dan.12:4 ,jego tłumaczenia].

W tym przypadku myślę,ze wynika to z braku wiedzy na ten temat i tyle.
Z tego powodu moje o tym wspominanie.

A ty nie zapędzaj się z tym swoim "robot",już nie człowiek.
Przestań mnie odczłowieczać,czy przypisywać mi moje odczłowieczenie.
Nie znasz mnie a wydajesz osądy.
Szok.

Awatar użytkownika
tadeusz2904
Posty: 706
Rejestracja: ndz kwie 02, 2017 10:02 am

Re: ZATRZYMAJ SIĘ!

Postautor: tadeusz2904 » sob gru 22, 2018 9:22 am

robbo1 pisze:Twoje poniżenie mnie ,czy wyzwanie,czy tylko osobista niemiła uwaga,niczego nie wnoszą.
Osobiste wyznanie o którym czytamy jest wymowne i konkretne.
Tylko,ze jest w nim zarzut odnośnie naszego wcześniejszego tłumaczenia.
A jest nie uzasadniony,co wykazałem.
I nie idzie o to,że jest istotny,czy to jest ważniejsze od szczerego opisu ze swego życia.
To kim jestem dla ciebie,według ciebie,według twojej oceny,może się nie mieć nic do rzeczywistości.
Wtedy ,gdy wypominam innym nieuczciwość,czy niekompetencje,to po to,żeby zrozumiał.
Wiem,że mamy do czynienia z opisem emocji.
W tych jednak nie ma potrzeby pisać nieprawdy.[odnośnie Dan.12:4 ,jego tłumaczenia].

W tym przypadku myślę,ze wynika to z braku wiedzy na ten temat i tyle.
Z tego powodu moje o tym wspominanie.



A ty nie zapędzaj się z tym swoim "robot",już nie człowiek.
Przestań mnie odczłowieczać,czy przypisywać mi moje odczłowieczenie.
Nie znasz mnie a wydajesz osądy.
Szok.


Roobo 1 jaki ja mam interes żeby Ciebie poniżać?
Po prostu napisałem ażeby sobie i Tobie pomóc.
,,Nagi wyszedłem .. i nagi się tam wrócę.Hi 1,20(UBG).

robbo1
Posty: 357
Rejestracja: ndz mar 05, 2017 3:47 pm

Re: ZATRZYMAJ SIĘ!

Postautor: robbo1 » sob gru 22, 2018 9:27 am

No to zastanów się nad intencjami swojej wypowiedzi.Nad ich pobudkami.
Ja nie występuję przeciw emocjom jakie widać w tekście autorki.
Ich szczerości,tylko niepotrzebnemu przy tym zarzutowi,który zwyczajnie nie ma podstaw w tłumaczeniu tekstu.
To nasze wcześniejsze tłumaczenie,czy przypis w nowym odpowiada prawdzie.
Nie jest w naszych czasach zrozumiałe,ale nie jest złe.
I tyle.
Ona szczerze mi odpowiedziała,jak i ja szczerze napisałem co o tym myślę.
Szczerość za szczerość.
Z tego powodu nie rozumiem twojego "ukąszenia".
Nic a nic.

Iskierka
Posty: 1251
Rejestracja: śr lis 11, 2015 8:49 am

Re: ZATRZYMAJ SIĘ!

Postautor: Iskierka » sob gru 22, 2018 12:31 pm

robbo1 pisze:To tłumaczenie "wielu będzie przebiegać" nie jest takie nieuzasadnione.
Jest pod wieloma względami wierne,chociaż nie specjalnie zrozumiałe.
W BG czytamy:
"wielu ich przebieży".
A w słowniku ilustrowanym j.polskiego M.Arcta czytamy:
"przebieg,przebieżenie,przebieganie".
Tak to piszesz,że można przebiec życie ,jak i analizowanie natchnionego słowa.
Tak w istocie.
Tylko ,żeby nie spełniło się na tobie przysłowie:
"lekarzu ulecz się sam
".
Piszesz,że nie jesteś członkiem żadnego zboru,a ja pytam,jeśli mogę :dlaczego?
Nie występuj przeciw określeniu "być w prawdzie " itp.przecież to nowotestamentowe określenie.
Jeżeli cześć okazywaną ojcu zamieniałaś na cześć okazywaną synu i widzisz tego pozytywne skutki,to twoja sprawa,a ja przeciw jej autentyczności nie występuję.
W innych miejscach pisze o powodach przedkładania ojca nad syna,i nie chcę tutaj wszystkiego powtarzać.
I na koniec pozdrawiam.


Robbo, tak na szybko piszę bo zaraz wyjeżdżam na b.długi weekend.

Nie martw się o mnie, bo kij ma dwa końce i też mogłabym dać Ci ripostę "lekarzu ulecz samego siebie". Nie widzę jednak powodu aby tak mówić o kimś. Nie mam czasu teraz na dywagacje.

Nie występuję przeciw określeniu "być w prawdzie", bo wiem, że takie słowa są w Biblii np. w Liscie Jana. Pisząc to chciałam wykazać co przeciętny świadek Jehowy rozumie pod tymi słowami. Mówiąc do kogoś, że "jest w prawdzie" daje niejako sygnał "jestem świadkiem Jehowy". Jest to zwrot stosowany w organizacji i ludzie poza nią, nie bardzo rozumieją o co chodzi.
Podam przykład z mojego życia. Pewnego dnia zadzwoniła do mnie siostra ze świadków, z którą w latach młodości byłam kilka lat w jednym zborze. Potem nasze drogi się rozeszły ze względu na zmianę miejsca zamieszkania. Po kilku latach zmarła bliska nam osoba i powiadomiłam tę siostrę o pogrzebie, miałam Jej numer telefonu w notesie, bo w telefonie raczej zapisuję tylko aktualne kontakty. W między czasie ja odeszłam z organizacji.Co ciekawe, Ona mnie pyta - " a Ty jesteś w prawdzie"? Ja odpowiadam - tak, bo wierzę w Chrystusa i nie wyparłam się Jego, a On jest Prawdą. Chwila konsternacji, cisza i ta siostra pyta ponownie - "ale ja się pytam, czy Ty jesteś nadal świadkiem Jehowy". Dalej nie ma co opowiadać, zamiast ćwierkającego jak zawsze głosu, usłyszałam ponury głos - " no to do widzenia" i odłożyła słuchawkę. Tak więc według Jej zrozumienia Ona "jest w prawdzie" pozostając w organizacji jako świadek Jehowy, a ja "jestem w Prawdzie" bo jestem w Chrystusie i pragnę tą Drogą iść do Ojca.
Nie wiem jak czytałeś mój post, bo nigdzie nie napisałam, że cześć Ojcu zamieniłam, na cześć Synowi, to może przypomnę:

Iskierka pisze:robbo1 pisze:
Tak teraz widzisz swoje życie,jako korzystniejsze,wymowniejsze,ponieważ oddajesz cześć synowi,naszemu zbawcy.


Nie tylko Synowi, chociaż On jest moim Panem, ale przede wszystkim Ojcu za Syna, za życie i za zbawienie..


"Każdy, kto podaje w wątpliwość Syna, nie ma i Ojca. Kto wyznaje Syna, ma i Ojca" 1 Jana 2:23. "Bo i Ojciec nikogo nie sądzi, lecz wszelki sąd przekazał Synowi. Aby wszyscy czcili Syna, jak czczą Ojca. Kto nie czci Syna, ten nie czci Ojca, który Go posłał" - ew. Jana 5:22,23
Pozdrawiam


Wróć do „Świadectwa”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości